Wspominałam ostatnio, że mam na tę tunikę jeszcze jeden sposób. Sposób widać poniżej. Zmiana polega na dodaniu paska (chyba najbardziej eksploatowany przeze mnie ostatnimi czasy :)) i zmianie biżuterii. Pewnie wkrótce się okaże, że na tym pomyśle aranżowanie z kameezem w roli głównej się nie skończy. Chyba postradałam zmysły, gdyż noszę się z zamiarem zakupienia czarnych, no niekoniecznie rurek, ale w każdym bądź razie wąskich spodni. Czuję, że uczynię tym zakupem gwałt na moim stylu ;P Ale może faktycznie, do tej tuniki bardziej będą pasowały węższe nogawki (?). A jak widać, takowych nie posiadam (jakoś nie specjalnie lubię chodzić w jeansach, a już tym bardziej w tych o zwężanym fasonie; jedną z głównych zasad jest w moim przypadku szeroki dół, czyli szerokie spodnie, szerokie spódnice - mam uraz psychiczny do wszystkiego co jest opięte na biodrach ;P). Kupienie owych spodni może mi się, że tak powiem, "uśmiechnąć" jeszcze z jednego powodu - będą kapitalnym ocieplaczem pod maxi dress zimą :)).
piątek, 27 listopada 2009
środa, 25 listopada 2009
Tajne nagrania CIA ;)
Ale ze mnie cykor ;). Czekałam aż wszystkich w domu sen zmorzy (łącznie z kotem), żeby tego wywiadu przesłuchać bez zażenowania ;P Hah! Co najmniej jakbym przesłuchiwała jakieś tajne nagrania CIA ;).

Po pierwszej części nie spłonęłam żywcem ze wstydu, ufff :P.
Ale muszę się wytłumaczyć, z obawy przed dziwnymi uśmiechami na wyjaśnienia w sprawie nazwy mojego bloga ;). Bo ja się kiedyś przebrałam za takiego prawie kota :D. No jak Boga kocham, tylko uszka doczepić! Co prawda do Michelle Pfeiffer i jej kociej roli mi daleko, ale i tak wyszło całkiem nieźle :D. Ehhh... Chyba się pokażę w takiej kociej stylizacji na blogu ;) W końcu nazwa zobowiązuje ;P.
Cóż mogę powiedzieć jeszcze... dziwny głos mam :] W zasadzie dziwnie się swojego głosu słucha. Robi się nagle taki nieswój, niemój..., .inniejszy niż zawsze..., no inny, niż ten głos we własnej głowie ;). Nadużywam niektórych słów, np. słów: "znaczy się", "Powiem tak...", "prawda?" (jakaś nowość!, chyba mi się włączyła taka opcja podczas tej rozmowy ;)). Na usprawiedliwienie dodam, że widok mikrofonu bardzo stresuje :X :P.
Przyznam się do jeszcze jednej rzeczy. Jestem całkowitą ignorantką historyczną, geograficzną, polityczną, (...) sporo by tu wymieniać. Chiny z Japonią mi się mylą np., Grecja z Rzymem (Muszę się długo zastanowić zanim sobie przypomnę czy taki Seneka pochodził z Rzymu czy z Grecji ;)). Doprawdy czuję się czasem jak 5 letnie dziecko, jak nie wiem pewnych rzeczy (tzn. wiedziałam, ale szybko zapomniałam ;)). No taki mój dziwny urok ;) .Informacja, że mamy jakieś tam wybory na prezydenta dochodzi do mnie z dużym opóźnieniem i szczerze, niespecjalnie mnie uszczęśliwia posiadanie owej wiedzy ;). Żyję sobie w błogiej niewiedzy i nieświadomości, we własnej czasoprzestrzeni i dobrze mi z tym! A poza tym lubię, jak Mysz mi wszystko tłumaczy (robią mi się wtedy oczy jak spodki, jak On tych swoich naukowych słów używa 8), więc jeszcze do skutku, po polsku proszę, żeby coś zrozumieć z tego naukowego wywodu ;)). Jak widać naprawdę ciężki przypadek ze mnie :x Rodzina i znajomi mogą potwierdzić :P. Jakby powiedziała Violetta z "Brzyduli" - mam zapewne olśniewająco wysokie HaIQ (haiku - buahahah! :D) ;).
Przepraszam za tę długą dygresję, z której się prawie wypracowanie zrobiło ;) Przejdźmy do rzeczy... Ehh... Czuję się taka naga dysponując przed wami swym głosem, no ale niech będzie ;)
Ale muszę się wytłumaczyć, z obawy przed dziwnymi uśmiechami na wyjaśnienia w sprawie nazwy mojego bloga ;). Bo ja się kiedyś przebrałam za takiego prawie kota :D. No jak Boga kocham, tylko uszka doczepić! Co prawda do Michelle Pfeiffer i jej kociej roli mi daleko, ale i tak wyszło całkiem nieźle :D. Ehhh... Chyba się pokażę w takiej kociej stylizacji na blogu ;) W końcu nazwa zobowiązuje ;P.
Cóż mogę powiedzieć jeszcze... dziwny głos mam :] W zasadzie dziwnie się swojego głosu słucha. Robi się nagle taki nieswój, niemój..., .inniejszy niż zawsze..., no inny, niż ten głos we własnej głowie ;). Nadużywam niektórych słów, np. słów: "znaczy się", "Powiem tak...", "prawda?" (jakaś nowość!, chyba mi się włączyła taka opcja podczas tej rozmowy ;)). Na usprawiedliwienie dodam, że widok mikrofonu bardzo stresuje :X :P.
Przyznam się do jeszcze jednej rzeczy. Jestem całkowitą ignorantką historyczną, geograficzną, polityczną, (...) sporo by tu wymieniać. Chiny z Japonią mi się mylą np., Grecja z Rzymem (Muszę się długo zastanowić zanim sobie przypomnę czy taki Seneka pochodził z Rzymu czy z Grecji ;)). Doprawdy czuję się czasem jak 5 letnie dziecko, jak nie wiem pewnych rzeczy (tzn. wiedziałam, ale szybko zapomniałam ;)). No taki mój dziwny urok ;) .Informacja, że mamy jakieś tam wybory na prezydenta dochodzi do mnie z dużym opóźnieniem i szczerze, niespecjalnie mnie uszczęśliwia posiadanie owej wiedzy ;). Żyję sobie w błogiej niewiedzy i nieświadomości, we własnej czasoprzestrzeni i dobrze mi z tym! A poza tym lubię, jak Mysz mi wszystko tłumaczy (robią mi się wtedy oczy jak spodki, jak On tych swoich naukowych słów używa 8), więc jeszcze do skutku, po polsku proszę, żeby coś zrozumieć z tego naukowego wywodu ;)). Jak widać naprawdę ciężki przypadek ze mnie :x Rodzina i znajomi mogą potwierdzić :P. Jakby powiedziała Violetta z "Brzyduli" - mam zapewne olśniewająco wysokie HaIQ (haiku - buahahah! :D) ;).
Przepraszam za tę długą dygresję, z której się prawie wypracowanie zrobiło ;) Przejdźmy do rzeczy... Ehh... Czuję się taka naga dysponując przed wami swym głosem, no ale niech będzie ;)

wtorek, 24 listopada 2009
Orient express
Przypomniłam sobie parę dni temu o tej niezwykłej bluzce :) Pokazywałam ją na blogu chyba ponad rok temu, ale tak sobie pomyślałam, że zasługuje na pokazanie jej w lepszym świetle :) Cudowna przez swoją asymetrię! I ten urok dostojeństwa - ornamenty i materiał, z którego jest wykonana. Wystarczy podkreślić całość biżuterią :)
Kolczyki, które mam na sobie są kolejną parą, którą podarował mi sklepik www.brili.pl :)
Naszła mnie ochota zmiany mojego znaku wodnego. Chciałabym zamiast słowa "Bastet" umieścić w nim zarys owej kociej bogini :) Ktoś wie jak to zrobić? Bo jestem internetowym (nie tylko internetowym) tępakiem :/ Będę wdzięczna za podpowiedzi :)
Kolczyki, które mam na sobie są kolejną parą, którą podarował mi sklepik www.brili.pl :)
Naszła mnie ochota zmiany mojego znaku wodnego. Chciałabym zamiast słowa "Bastet" umieścić w nim zarys owej kociej bogini :) Ktoś wie jak to zrobić? Bo jestem internetowym (nie tylko internetowym) tępakiem :/ Będę wdzięczna za podpowiedzi :)

asymetryczna orientalna bluzka, spódnica: Skarby z SH :)
bransoleta: orient express
kolczyki: www.brili.pl
bransoleta: orient express
kolczyki: www.brili.pl
niedziela, 22 listopada 2009
Sztuka kamuflażu ;)
Nie zajrzałam do mojego ulubionego lumpeksu ani razu podczas wakacji. A że znajduje się on tuż obok mojej uczelni, to chcąc nie chcąc, po paru miesiącach mojej niepamięci o nim, zostałam zwabiona weń kolorową wystawą :) Chyba musiałabym sobie zakładać klapki na oczy, żeby wracając z uczelni umieć ominąć ów lumpeks szerokim łukiem ;) Rzeczy mówią do mnie ;) Tak patrzą i proszą: "No weź mnie!". Nie chodzi o przygarnianie stada bezdomnych ciuchów ;) Chodzi o umiejętność znalezienia tego jednego wyjątkowego Skarbu, o którym się powie: Czekał tam na mnie :) Tak więc weszłam, spojrzałam od niechcenia na wieszaki i dokonałam olśniewającego odkrycia :D Spomiędzy równo powieszonych spódnic na kilkumetrowym stelażu mrugała oczami ona 8)
Patrząc na to zdjęcie doznałam swoistego rodzaju deja vu. Prawdą jest, że lubimy otaczać się ulubionymi kolorami i wzorami. Składają się na nie zarówno ubrania, jak i przestrzeń wokół nas. Poczułam się prawie jak kameleon na tle fioletowej kapy i tych kolorowych poduszek ;) Na potwierdzenie tezy przykład szafiarki również parającej się ową sztuką kamuflażu :) -> Robaczek.
Patrząc na to zdjęcie doznałam swoistego rodzaju deja vu. Prawdą jest, że lubimy otaczać się ulubionymi kolorami i wzorami. Składają się na nie zarówno ubrania, jak i przestrzeń wokół nas. Poczułam się prawie jak kameleon na tle fioletowej kapy i tych kolorowych poduszek ;) Na potwierdzenie tezy przykład szafiarki również parającej się ową sztuką kamuflażu :) -> Robaczek.
sobota, 21 listopada 2009
Wywiad dla Antyradia
Chciałam poinformować zainteresowanych czytelników, że jutro między 8 a 10 rano będzie można posłuchać w krakowskim Antyradiu wywiadu ze mną :) To będzie mój radiowy debiut, więc proszę mi wybaczyć wszystkie potknięcia i wpadki. Niestety nie miałam okazji posłuchać gotowego materiału :( W razie czego, proszę wszystko przypisać mojej chwilowej niepoczytalności ;)) Kurczę, no cykora mam, co ja zrobię :x
Jeszcze raz dziękuję przemiłym dziennikarkom: Adze Wysockiej i Marysi Sztark :) Szalenie miło było was poznać i pogadać. Wszystko fajnie, dopóki sobie człowiek nie uzmysłowi, że tego będzie jeszcze sporo ludzi słuchało :x
Będziecie mogli posłuchać jeszcze jednego wywiadu, udzielonego przez Gabrielę Francuz :) O ile się nie mylę, to w tej samej audycji :)
Jeszcze raz dziękuję przemiłym dziennikarkom: Adze Wysockiej i Marysi Sztark :) Szalenie miło było was poznać i pogadać. Wszystko fajnie, dopóki sobie człowiek nie uzmysłowi, że tego będzie jeszcze sporo ludzi słuchało :x
Będziecie mogli posłuchać jeszcze jednego wywiadu, udzielonego przez Gabrielę Francuz :) O ile się nie mylę, to w tej samej audycji :)
Ps. Jutro nowy szafiarski post :) Mam coś cudnego do pokazania :D
środa, 18 listopada 2009
Wywiadowo :)
Wczoraj miałam przyjemność udzielenia wywiadu dwóm przesympatycznym dziewczynom z Antyradia :) Umówiłyśmy się w "Mleczarni" na Kazimierzu :) Bardzo fajna knajpka - muszę przyznać :) Pochwalę się efektami tego spotkania, o ile będzie czym ;) Przyznam, że obawiałam się bardzo tego nagrywania. Mikrofon nie gryzie, ale wizja, że nie wszystko można edytować nie jest zbyt uszczęśliwiająca, zwłaszcza jak się palnie jakąś głupotę ;)
A wyglądałam wczoraj tak :) Chyba nie pokazywałam jeszcze tej sukienki w całości na mnie :) Fotki trochę nieostre, bo już za ciemno w pokoju :/
A wyglądałam wczoraj tak :) Chyba nie pokazywałam jeszcze tej sukienki w całości na mnie :) Fotki trochę nieostre, bo już za ciemno w pokoju :/
poniedziałek, 16 listopada 2009
szmaragdowo :)
wklejam szybko fotki, notkę dodam po powrocie z pracy, czyli koło 01:00 :]
Jakimś cudem wypuścili nas dziś wcześniej :)
Niestety nie zobaczycie w najbliższym czasie nic nowego na moim blogu :) Muszę ostro zacząć kasę odkładać na ślub (nastąpił właśnie konflikt interesów pomiędzy mną a mamą odnośnie wyobrażeń o "idealnej" jej zdaniem sukience dla mnie. Ale pracuję nad tym ;)).
Maxi dress spisują się za to w jesienno-zimowej aurze zdecydowanie lepiej w roli spódnicy :) Zdaje się, że wszystkie będę tak nosić w najbliższym sezonie :) Skórzana torebka pasuje idealnie pod kolor paska, choć zdjęcie przeczy temu (wyjątkowo ciemna na nim wyszła).
A tak w ogóle bardzo miłą paczkę ostatnio dostałam od właściciela strony brili.pl :) Spodziewałam się 2-3 par kolczyków, a tu kilka więcej :)) Dziękuję bardzo za ten miły gest :) W sumie zawsze nosiłam większe kolczyki, ale te kuleczki przypadły mi do gustu :) Zapewne niedługo zobaczycie pozostałe pary :)






Jakimś cudem wypuścili nas dziś wcześniej :)
Niestety nie zobaczycie w najbliższym czasie nic nowego na moim blogu :) Muszę ostro zacząć kasę odkładać na ślub (nastąpił właśnie konflikt interesów pomiędzy mną a mamą odnośnie wyobrażeń o "idealnej" jej zdaniem sukience dla mnie. Ale pracuję nad tym ;)).
Maxi dress spisują się za to w jesienno-zimowej aurze zdecydowanie lepiej w roli spódnicy :) Zdaje się, że wszystkie będę tak nosić w najbliższym sezonie :) Skórzana torebka pasuje idealnie pod kolor paska, choć zdjęcie przeczy temu (wyjątkowo ciemna na nim wyszła).
A tak w ogóle bardzo miłą paczkę ostatnio dostałam od właściciela strony brili.pl :) Spodziewałam się 2-3 par kolczyków, a tu kilka więcej :)) Dziękuję bardzo za ten miły gest :) W sumie zawsze nosiłam większe kolczyki, ale te kuleczki przypadły mi do gustu :) Zapewne niedługo zobaczycie pozostałe pary :)






maxi dress: terranova
pasek: C&A
kwiat: H&M
pierścionek: Oh! Calcutta!
torebka: podarunek od kuzynki :)
kuleczki: www.brilli.pl
pasek: C&A
kwiat: H&M
pierścionek: Oh! Calcutta!
torebka: podarunek od kuzynki :)
kuleczki: www.brilli.pl
sobota, 14 listopada 2009
Safari zimą
Taki oto proszę nieskomplikowany zestaw nawiązujący do stylu safari. Na zdjęciu może nie widać, ale sukienka ma jeszcze dwie kieszenie z przodu i podpinane rękawki. Buty (które nazywam oficerkami), to jedyna moja para obuwia, która nie przemaka na deszczu ;) Potrzebowałam do nich nowej aranżacji, co by nadal pozostać 'konsekwentną w stylu' ;) A że krótkich sukienek w mojej szafie jak na lekarstwo, toteż postanowiłam i w tej kwestii coś zmienić :) Wystarczy dodać trochę biżuterii i nadal czuję się sobą :) Dla osiągnięcia całego efektu i wałki od Ruskich poszły w ruch :) Zapomniałam utrwalić fryz lakierem czy czymkolwiek i deszcz mnie trochę rozprostował :/ Ehh... ;)
kącik orientalny
Ostatnio brak mi czasu na cokolwiek... nawet żeby tu zajrzeć :/ A to znak, że muszę coś zmienić. Mam nadzieję, że przeżyję ten miesiąc...
Od kilku miesięcy marzyła mi się pewna rzecz :) A że marzenia są po to, żeby je realizować, voila! - mój kawałek mieszkaniowej przestrzeni :) Chyba przyjemniej będzie oglądać zdjęcia na tym tle :)



Madze, jak widać, nowy wystrój też przypadł do gustu :)
Nie wspomnę o tych bardziej dalekosiężnych marzeniach, odnośnie urządzania w przyszłości wspólnego mieszkania :) W zasadzie mam już cały plan w głowie :)) Lampy z tykwy :D etc.
kapa, poszewki: Orient express
Od kilku miesięcy marzyła mi się pewna rzecz :) A że marzenia są po to, żeby je realizować, voila! - mój kawałek mieszkaniowej przestrzeni :) Chyba przyjemniej będzie oglądać zdjęcia na tym tle :)



Madze, jak widać, nowy wystrój też przypadł do gustu :)
Nie wspomnę o tych bardziej dalekosiężnych marzeniach, odnośnie urządzania w przyszłości wspólnego mieszkania :) W zasadzie mam już cały plan w głowie :)) Lampy z tykwy :D etc.
kapa, poszewki: Orient express
środa, 11 listopada 2009
Tribal trend
Afrykańskie klimaty to jedne z moich ulubionych źródeł inspiracji. O tribal trend pisze chyba najwięcej "Zielona karuzela", tak więc na jej bloga zapraszam w celach zapoznania się z tym trendem w szerszym stopniu. Sukienka z niniejszego postu znana jest chociażby ze zdjęcia głównego. Dziś pokazuję ją w wersji bez spodni. Pomieszałam kilka stylów, bo oprócz etnicznych afrykańskich motywów pojawił się akcent orientalny w postaci bransolety. Myślę, że nie gryzie się z resztą biżuterii, zwłaszcza, że zarówno naszyjnik jak i kolczyki zawierają złote przekładki. Zapewne do tego zestawu pasowałaoby mi "afro" :) Tak się zastanawiam, czy się nie pomęczyć od czasu do czasu z wałkami od Ruskich dla tego efektu ;) Do sukienki założyłam czarne saszki, które musicie sobie wyobrazić. Jedną z części garderoby, na którą przeznaczam zdecydowanie najmniej swojego budżetu, to buty ;) Nie wiem dlaczego, ale zawsze mi szkoda wydawać na nie więcej niż 100zł :)
Niestety szybko zapadający zmrok i niebo zasłane przez cały dzień chmurami nie pozwalają mi już robić zdjęć na tle drzwi :/ Musicie się zadowolić zdjęciami kanapowymi :) W najbliższym czasie i w tej kwestii zaplanowałam pewne urozmaicenie :D, o czym przekonacie się niebawem :)
sukienka: Oh! Calcutta!
naszyjnik: sh :D
bransoleta: orient express
kolczyki: prezent od Mysza :)
Niestety szybko zapadający zmrok i niebo zasłane przez cały dzień chmurami nie pozwalają mi już robić zdjęć na tle drzwi :/ Musicie się zadowolić zdjęciami kanapowymi :) W najbliższym czasie i w tej kwestii zaplanowałam pewne urozmaicenie :D, o czym przekonacie się niebawem :)
sukienka: Oh! Calcutta!
naszyjnik: sh :D
bransoleta: orient express
kolczyki: prezent od Mysza :)
wtorek, 10 listopada 2009
Green light & Green eyes
Od 10 października z chwilą nastania zmroku, najbardziej rozpoznawalny budynek w Warszawie - Pałac Kultury i Nauki - przechodzi metamorfozę niczym Fiona w 1 cz. "Shreka". Dzieje się to za sprawą zielonych świateł, którymi z 4 stron budynek jest podświetlany. Na głównej fasadzie co kilka minut wyświetlany jest film reklamowy oraz logo marki Garnier, która za ową metamorfozę jest odpowiedzialna :) Rozpoczęciu akcji towarzyszyła spektakularna prezentacja pod hasłem "Światło i dźwięk" oraz pokaz sztucznych ogni (start godz. 20.30). Akcja trwa kilka tygodni.
Ps. Na blogowej fonii Coldplay "Green eyes"
sobota, 7 listopada 2009
Turban - reaktywacja
Powrót do normalności :) alias turbanu :)). Warkoczyki stwarzały multum możliwości jeśli idzie o jego wiązanie, ale jak widać i bez nich sobie jakoś radzę ;P Wymyśliłam nowy patent - daję "bazę" w postaci dodatkowej chusty pod turban, dzięki czemu zyskuje on na dodatkowej objętości :) Chyba nawet w takiej wersji bardziej mi się podoba :)
Turkusowy zestaw już znany, ale dziś odświeżony biżuterią, której jeszcze tutaj nie pokazywałam (zapewne otrzyma miano "obroży" do kwadratu ;)).naszyjnik, bransoletka: Oh! Calcutta!
bluzka: New Yorker
piątek, 6 listopada 2009
Miles Davis and all that jazz
Chciałam dzisiaj popełnić przed Państwem post muzyczny. Muzyczny, ale dość nietypowy, bo przedmiotem mojej uwagi będzie dzisiaj Mailes Davis przemycany w twórczości innych zacnych artystów.Znamy wszyscy szlagierowy kawałek Davisa "So what" :) Jak się okazuje do klasycznego jazzu sięgają nawet takie znakomitości, jak uwielbiana przeze mnie Erykah Badu :D I tu, proszę Państwa, Davisowe"So what" w utworze Badu "Rimshot Intro" zamieszczonym na płycie "Live" jawi nam się w zupełnie innej odsłonie :) Wzbogacone chórkami i wokalem Badu oraz lekką i energiczną zarazem aranżacją nabiera dodatkowego pazura :)
Inny przepiękny utwór Davisa (znajdujący się zresztą od dawien dawna na moim blogowym mp3) "Blue in Green" przebrzmiewa w utworze naszego rodzimego artysty, a mianowicie Fisza (tego spostrzeżenia dokonała akurat moja siostra :)), w jednej z moich ulubionych jego piosenek "Polepiony". Być może wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego nadużycia i stąd też utwór Fisza wywarł na mnie podświadomie tak sympatyczne wrażenie :) Zostawiam Państwu lekturę owych nawiązań tudzież kontekstów muzycznych w postaci niżej zamieszczonych linków:
A tymczasem mój dzisiejszy outfit:
Przyzwyczajam się do swoich nowych włosów :) znalazłam na nie tajniacki sposób ;D Przed snem zwijam włosy w pewnego rodzaju koczek przypominający ptasie gniazdo ;) Tym oto sposobem włosy nabierają po rozczesaniu puszystości.
Dziękuję za link do filmiku :) Świetny poprawiacz humoru, powiedziałabym, że jest to satyra na kobiece "zdecydowanie" ;) Odnośnie moich eksperymentów dodam jeszcze, że sama miałam 2 razy trwałą na długich włosach (tak, to były te 2 z kilku razy kiedy odwiedziłam gabinet fryzjerski ;)), robioną w czasach liceum. Wspominam ten okres z rozrzewnieniem :) Kręcone włosy stwarzają ogromne pole do popisu, jeśli idzie o łatwość tworzenia fryzur wszelakich na ich bazie. Nie wiem, czy kiedykolwiek zafunduję sobie jeszcze taką przyjemność. Póki co niech moje włosy odsapną. Trochę mi smutno, że są takie krótkie teraz :,( Mam nadzieję, że szybko odrosną :)
Na koniec dodam, że turban będzie się pojawiał wielokrotnie na blogu, pomimo braku warkoczyków, z tej przyczyny, że jest to prawie jedyne praktykowane przeze mnie nakrycie głowy, a zwłaszcza w sezonie zimowym :))
Inny przepiękny utwór Davisa (znajdujący się zresztą od dawien dawna na moim blogowym mp3) "Blue in Green" przebrzmiewa w utworze naszego rodzimego artysty, a mianowicie Fisza (tego spostrzeżenia dokonała akurat moja siostra :)), w jednej z moich ulubionych jego piosenek "Polepiony". Być może wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego nadużycia i stąd też utwór Fisza wywarł na mnie podświadomie tak sympatyczne wrażenie :) Zostawiam Państwu lekturę owych nawiązań tudzież kontekstów muzycznych w postaci niżej zamieszczonych linków:
A tymczasem mój dzisiejszy outfit:
Przyzwyczajam się do swoich nowych włosów :) znalazłam na nie tajniacki sposób ;D Przed snem zwijam włosy w pewnego rodzaju koczek przypominający ptasie gniazdo ;) Tym oto sposobem włosy nabierają po rozczesaniu puszystości.
Dziękuję za link do filmiku :) Świetny poprawiacz humoru, powiedziałabym, że jest to satyra na kobiece "zdecydowanie" ;) Odnośnie moich eksperymentów dodam jeszcze, że sama miałam 2 razy trwałą na długich włosach (tak, to były te 2 z kilku razy kiedy odwiedziłam gabinet fryzjerski ;)), robioną w czasach liceum. Wspominam ten okres z rozrzewnieniem :) Kręcone włosy stwarzają ogromne pole do popisu, jeśli idzie o łatwość tworzenia fryzur wszelakich na ich bazie. Nie wiem, czy kiedykolwiek zafunduję sobie jeszcze taką przyjemność. Póki co niech moje włosy odsapną. Trochę mi smutno, że są takie krótkie teraz :,( Mam nadzieję, że szybko odrosną :)
Na koniec dodam, że turban będzie się pojawiał wielokrotnie na blogu, pomimo braku warkoczyków, z tej przyczyny, że jest to prawie jedyne praktykowane przeze mnie nakrycie głowy, a zwłaszcza w sezonie zimowym :))
czwartek, 5 listopada 2009
Nocna ćma
Z ową nocną ćmą kojarzy mi się ta bluzka :) A pisałam o niej przy okazji tego posta.
Nie bardzo mam ochotę dzisiaj na rozpisywanie się... Nastąpił smutny powrót do rzeczywistości po warkoczykach, z którymi bardzo się zżyłam :,,(. Smutny, bo niespecjalnie przepadam za swoimi naturalnymi włosami. Dlaczego nie mam kręconych włosów??? ;( W ogóle mam zły humor, doszłam do jakże odkrywczego wniosku, że moja fryzurka średnio mi pasuje do mojego wypracowanego stylu, zły humor mam... (przebierałam się dzisiaj 3 razy, obecnie siedzę w maxi spódnicy w kwiaty, ehhh...). Po rozprostowaniu afro, włosy sięgały mi do pasa, ale były dość zniszczone, więc poddałam je amputacji. Za chwilę idę je wyrównać u osiedlowego fryzjera ;) (na przyszłość: nie prosić siostry o przysługę - zamiast poprawić, uczyniła większą krzywdę moim włosom...). Kolor miał być z założenia miedziano-kasztanowy, wyszedł jak powyżej (chyba za długo trzymałam, ale pewnie się spierze jeszcze). Tragiczny chyba nie jest. Zresztą - do wesela się zagoi ;) I tym optymistycznym poniekąd akcentem ;/ kończę swój dzisiejszy wywód egzystencjalny.
Nie bardzo mam ochotę dzisiaj na rozpisywanie się... Nastąpił smutny powrót do rzeczywistości po warkoczykach, z którymi bardzo się zżyłam :,,(. Smutny, bo niespecjalnie przepadam za swoimi naturalnymi włosami. Dlaczego nie mam kręconych włosów??? ;( W ogóle mam zły humor, doszłam do jakże odkrywczego wniosku, że moja fryzurka średnio mi pasuje do mojego wypracowanego stylu, zły humor mam... (przebierałam się dzisiaj 3 razy, obecnie siedzę w maxi spódnicy w kwiaty, ehhh...). Po rozprostowaniu afro, włosy sięgały mi do pasa, ale były dość zniszczone, więc poddałam je amputacji. Za chwilę idę je wyrównać u osiedlowego fryzjera ;) (na przyszłość: nie prosić siostry o przysługę - zamiast poprawić, uczyniła większą krzywdę moim włosom...). Kolor miał być z założenia miedziano-kasztanowy, wyszedł jak powyżej (chyba za długo trzymałam, ale pewnie się spierze jeszcze). Tragiczny chyba nie jest. Zresztą - do wesela się zagoi ;) I tym optymistycznym poniekąd akcentem ;/ kończę swój dzisiejszy wywód egzystencjalny.
środa, 4 listopada 2009
Salwar kameez
Nie miałam jeszcze okazji zaprezentowania mojej indyjskiej tuniki. Przeleżała prawie 2 miesiące w szafie, bo nie miałam kiedy poddać ją zwężeniu. Była sporo za duża na mnie, ale tak mi się spodobał kolor i wzór, że nie mogłam sobie jej odpuścić :) W zeszłym tygodniu doczekała się wreszcie mojej uwagi i tak się właśnie prezentuje :) Mam na nią jeszcze jeden pomysł :) Dzisiaj w zestawieniu z dużymi kolczykami i turbanem (nie mogę się doczekać tego farbowania włosów :)).
A tak w ogóle to zła jestem na siebie, że podcięłam wczoraj grzywkę. Po fakcie przypomniałam sobie, że miałam ją zapuścić. Do ślubnej fryzurki jakoś mi raczej nie będzie pasowała :/ No chyba, że ktoś ma jakiś pomysł co powinnam zrobić z włosami? Wszelkie sugestie mile widziane. U fryzjera byłam może 3 razy w życiu :] i jakoś mi się tam specjalnie nie śpieszy na ponowną wizytę ;P Obcięcie włosów krócej niż za łopatki nie wchodzi w grę ;)
Odnośnie ślubnej fryzurki - myślę o afro-koczku i delikatnej białej opasce. Coś na wzór tych zdjęć (5 rząd od góry 2 zdjęcie od lewej i 7 rząd 1 zdjęcie od lewej - wersja z grubszą opaską chyba bardziej mi się podoba :)) Welon będzie już chyba zbędny :)
A tak w ogóle to zła jestem na siebie, że podcięłam wczoraj grzywkę. Po fakcie przypomniałam sobie, że miałam ją zapuścić. Do ślubnej fryzurki jakoś mi raczej nie będzie pasowała :/ No chyba, że ktoś ma jakiś pomysł co powinnam zrobić z włosami? Wszelkie sugestie mile widziane. U fryzjera byłam może 3 razy w życiu :] i jakoś mi się tam specjalnie nie śpieszy na ponowną wizytę ;P Obcięcie włosów krócej niż za łopatki nie wchodzi w grę ;)
Odnośnie ślubnej fryzurki - myślę o afro-koczku i delikatnej białej opasce. Coś na wzór tych zdjęć (5 rząd od góry 2 zdjęcie od lewej i 7 rząd 1 zdjęcie od lewej - wersja z grubszą opaską chyba bardziej mi się podoba :)) Welon będzie już chyba zbędny :)
wtorek, 3 listopada 2009
Afro
Dzisiaj nad ranem skończyłam rozplatać warkoczyki :P Nie sądziłam, że zajmie mi to tyle czasu, bo prawie 2 dni :P Tak się przedstawia obecny stan moich włosów. Nie mam siły robić z nimi dzisiaj cokolwiek innego... Proszę mi wybaczyć jeśli będę przestraszać sobą na ulicy ;) Wieczorem poddam je intensywnej terapii odżywkowej, a jutro farbowaniu :) Heh, pomyśleć, że parę miesięcy temu miałam włosy w kolorze intensywnej czerwieni. Jak widać sprał się do rudego blondu :] Zawsze chciałam mieć kręcone włosy, więc nacieszam się tym quasi-afro tudzież sianem (jak zwał, tak zwał ;)). Wniosek na przyszłość: warkoczyki trzeba przeplatać najpóźniej po 2 miesiącach!
spodnie: pull and bear
top, apaszka: sh
kolczyki: c&a
niedziela, 1 listopada 2009
Czerń, złoto i panterka
W zasadzie miałam zatytułować ten post: "Dziecko, ściągnij tę obrożę!" :) Moja mama chyba nie nadąża za mną. Kiedy ostatnio miałam na sobie ten zestaw (w wersji letniej), tak się właśnie do mnie zwróciła. Dostałam pozwolenie na towarzyszenie jej w zakupach, pod warunkiem, że zdejmę ową "obrożę" z szyi (??). Cóż miałam zrobić - posłuszna córeczka wzięła górę ;). Dobrze, że warkoczyki (o dziwo!) zostały zaakceptowane i nie musiałam ich rozplatać na rzecz pozwolenia towarzyszenia komukolwiek z rodziny ;) A tak btw zakupiłam dzisiaj farbkę do włosów - odcień: miedziany kasztan (5.4). Mam nadzieję, że wyjdzie z tego ciemny rudy :) Korzystając z dnia wolnego rozplatam jutro warkoczyki (aż się boję co zostało z moich włosów :x).
Wszyscy porozjeżdżali się do swoich rodzinnych domów, a ja pierwszy raz w życiu spędzę zaduszki poza rodzinnym domem - w Krakowie, odwiedzając tutejsze cmentarze :)
Wszyscy porozjeżdżali się do swoich rodzinnych domów, a ja pierwszy raz w życiu spędzę zaduszki poza rodzinnym domem - w Krakowie, odwiedzając tutejsze cmentarze :)
piątek, 30 października 2009
Zabytkowa spódnica po babci :) (Akcja Szafiarska pod hasłem - 30 X Światowym Dniem Spódnicy!)
Kolejna akcja szafiarska, w której mam przyjemność uczestniczyć :) Z tym większą przyjemnością iż poświęcona jest tej części garderoby damskiej, którą w największym stopniu nosić ubóstwiam! Długie spódnice są dla mnie zdecydowanie bardziej kobiece niż te w wersji mini. W długich spódnicach jest coś z poezji. Potrafią dodać niesamowitego powabu i subtelności nosicielce, kiedy tak falują podczas jej najmniejszego ruchu. W długiej spódnicy mieści się spora dawka eteryczności i tajemniczości. Magią owiana jest damska kibić opakowana w długą spódnicę. Tajemnicą jest zawartość owej spódnicy - linia bioder i nóg ulepionych rękami mistrza rzeźbiarza. Proszę mi wybaczyć moją śmiałą refleksję, ale pod długą spódnicą mieści się kobieca seksualność! "Mój cień jest kobietą" pisała Poświatowska. Doznałam pewnego rodzaju deja vu, kiedy któregoś pięknego słonecznego dnia w odbiciu szklanych drzwi ujrzałam całą swą postać prześwietloną słońcem na wylot. Poczułam swą nagość, rozebrana ze spódnicy owymi promieniami słońca. Zawstydziłam się tym widokiem. Moje ciało jest kobietą - pomyślałam. Odkryłam na nowo swoją kobiecość. Albo po prostu musiałam sobie o tym przypomnieć... :)
Chyba sklecę jakiś wiersz z tego :D
No a teraz spódnica w roli głównej. Owa spódnica ma dla mnie wartość zabytkową i sentymentalną. Jest prawdziwym skarbem z czasów epoki hippisów. Nosiła ją moja babcia :) Musiałam porozpruwać ją w pasie żeby móc się w niej zapiąć ;P Nie mogę w to uwierzyć, że moja babcia była taka szczupła :) (A teraz mi wypomina, że ja taka chuda ;P).

Chyba sklecę jakiś wiersz z tego :D
No a teraz spódnica w roli głównej. Owa spódnica ma dla mnie wartość zabytkową i sentymentalną. Jest prawdziwym skarbem z czasów epoki hippisów. Nosiła ją moja babcia :) Musiałam porozpruwać ją w pasie żeby móc się w niej zapiąć ;P Nie mogę w to uwierzyć, że moja babcia była taka szczupła :) (A teraz mi wypomina, że ja taka chuda ;P).

Pomysłodawczynią akcji jest Ruda :) Nie wiem, czy się załapałam na akcję, bo mi szwankuje poczta :,( (już któryś raz moje maile nie dochodzą). Mam jednak ogromną nadzieję, że gdzieś tam się moja spódnica również pojawi w poście zbiorczym :)
Ps. Zdaje się, że w najbliższym czasie będziecie oglądać wszystkie zestawy z perspektywy owej kanapy, bo to chyba jedyne miejsce, w którym mój aparat łapie ostrość przed 15 :/
Ps. Zdaje się, że w najbliższym czasie będziecie oglądać wszystkie zestawy z perspektywy owej kanapy, bo to chyba jedyne miejsce, w którym mój aparat łapie ostrość przed 15 :/
czwartek, 29 października 2009
turkusowy zawrót głowy ;)
To, że tak wcześnie robi się ciemno za oknem zauważyli już pewnie wszyscy. No ale żeby o godzinie 15 nie móc zrobić już fotki, bo aparat ewidentnie odmawia współpracy twierdząc, że jest "za mało światła", to już gruby nietakt! I chciej tu być szafiarką, kiedy są chęci dobre, ale okoliczności sprzyjających zdecydowanie brak :/
Nareszcie mogę odetchnąć :) Przeżyłam praktyki w liceum (zapisać, oprawić w ramkę), wracam do świata żywych :P Koniec z siedzeniem po nocach i zasypianiem w pozycji siedzącej (co miało miejsce dzisiaj :/). Jeszcze jeden taki tydzień, a zostałby ze mnie cień człowieka... Nie umiem pracować na 3 etaty... To nie dla mnie.
A tak w ogóle chwalę się, bo jadąc dzisiaj na praktyki spotkałam w tramwaju aż 2 szafiarki :D Niesamowity zbieg okoliczności! A były to Styledigger i Alice :) Parę dni temu spotkałam w miejscu mojej pracy Amelię. Ehh, jaki ten Kraków mały ;)
Co do stroju, ewidentnie widać, że już bardziej turkusowo być nie mogło ;) Mam nadzieję, że nie przesadziłam i oczy nikogo nie bolą od patrzenia na fotki ;)
Nareszcie mogę odetchnąć :) Przeżyłam praktyki w liceum (zapisać, oprawić w ramkę), wracam do świata żywych :P Koniec z siedzeniem po nocach i zasypianiem w pozycji siedzącej (co miało miejsce dzisiaj :/). Jeszcze jeden taki tydzień, a zostałby ze mnie cień człowieka... Nie umiem pracować na 3 etaty... To nie dla mnie.
A tak w ogóle chwalę się, bo jadąc dzisiaj na praktyki spotkałam w tramwaju aż 2 szafiarki :D Niesamowity zbieg okoliczności! A były to Styledigger i Alice :) Parę dni temu spotkałam w miejscu mojej pracy Amelię. Ehh, jaki ten Kraków mały ;)
Co do stroju, ewidentnie widać, że już bardziej turkusowo być nie mogło ;) Mam nadzieję, że nie przesadziłam i oczy nikogo nie bolą od patrzenia na fotki ;)
wtorek, 27 października 2009
Jesienne transformacje
Zestaw już znany. A że pogoda jaka jest każdy widzi, postanowiłam go poddać transformacji. Basicowe koszulki są zdecydowanie niezastąpione dla mnie i zapewne stanowić będą bazę niejednego jesienno-zimowego zestawu! Postanowiłam zachować górę tego zestawu, jedynie ocieplając ją koszulką. Zaryzykowałam założenie szarawarów. "Zaryzykowałam" gdyż ubranie szerokiego dołu do szerokiej góry wydaje się niezbyt trafionym połączeniem, ale o dziwo zestawienie z szarawarami właśnie podoba mi się o wiele bardziej :)
Ktoś pytał o warkoczykowe odrosty (?): Jak się przyjrzeć to widać je ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































































