niedziela, 30 marca 2014

Bohemian soul

Pogoda taka, że grzech nie pościć, jakby to szafiarskim slangiem rzec ;). Nie posiadam się z radości na to wiosny nastanie i  nacieszam się jej drobnymi okruchami - myciem okien, praniem rozwieszonym na balkonie, schowanymi do kufra zimowymi ciuchami. Jeszcze troszkę i znów nauczę się spać bez skarpet i dodatkowego koca. Wraz z dniami rozciągającymi się w nieskończoność żegnam jesienno-zimową psychozę maniakalno-depresyjną. Kurczę, to naprawdę wiosna! Na moją bladą twarz powrócą znów piegi i zmarszczki od słońcach. Jak tu się z tego nie cieszyć ;)?
Powyciągałam z szafy swoje ukochane fiolety. W roli głównej dziś nietuzinkowy płaszcz od KAILU. Wyjątkowo udany zestaw stworzył w parze z naszyjnikiem od Mariscapes i szydełkowymi kolczykami podarowanymi przez Kasię (Antica Szafe). Ładnie mi się to wszystko skompletowało, rzeknę nieskromnie i chyba nie przedawkowałam fioletu, łącząc go z odrobiną chabrowych odcieni.


IMG_3393

IMG_3366

IMG_3390

IMG_3338

IMG_3402

IMG_3352

IMG_3409b

IMG_3420b

IMG_3417b

IMG_3410b

Płaszcz od Kailu.pl
naszyjnik od Mariscapes
kolczyki: podarowane przez Kasię z Antica szafe
Maxi dress: Oh! Calcutta! (już nieistniejąca)
t-shirt, pasek: lumpeks
sweterek: Bershka
chabrowe trampki: upolowane na allegro za 20 zł :D

piątek, 14 marca 2014

Odcinek specjalny - spotkanie starszyzny szafiarskiej

Ogromnie się ucieszyłam na wieść, że Baglady zawita w Krakowie :). Pewnie gdybyśmy miały do siebie rzut beretem spotykałybyśmy się znacznie częściej, a nie tylko plotkowały na fejsie. Tymczasem ponad dwa dni "zmarnowałyśmy" na wspominaniu dawnych szafiarskich dziejów i uciech okołoszafiarskich, zażerając się moją eksperymentalną szarlotką. Ech... człowiek się starzeje, będzie chyba z 3 lata jak ostatnio zajrzałam na polskie szafy. Fajne uczucie wspólnie poprzypominać sobie blogi koleżanek i  popatrzeć co tam teraz u nich słychać, niekiedy już za wielką wodą. Szkoda, że po drodze sporo towarzystwa się wykruszyło. Nie dla samych ciuchów z przyjemnością się zaglądało na niektóre blogi i pisało komentarze, bo zgoła odmienna idea przyświecała zacnemu "zakonowi szafiarek". Chyba dla niej tu jeszcze bywam, nie dla kasy, statystyk oraz baloników i piwa (pardom, nie mogłam się powstrzymać). Choć teraz chyba głównie dla zdrowia - wszak matka też musi mieć jakieś uciechy i rozrywki w życiu ;).
Oczywiście nie mogłyśmy zmarnować okazji by obfocić nasze - jak to się teraz mówi - outfity czy sety. 6 lat blogowania i nadal nie ogarnęłyśmy tej całej sztuki pozowania. I jak to u mnie bywa, większość fotek z powtórkowej sesji, na której pracowałam w pocie czoła nad zgrabniejszym krzyżowaniem nóg, za to cudownie opuchnięta jestem, choć jeszcze nie ma takiego dramatu jak od dwóch dni mi moja alergia funduje...
Zwieńczeniem naszego spotkania był przemiły wieczór spędzony z samą królową, alias Ryfką. Jej, ależ to była frajda te nasze zloty szafiarskie! Niemniej jednak nasz mini zlot w zupełności wystarczył, by się nagadać i naplotkować za wszystkie czasy! 
























niedziela, 2 marca 2014

Stylizacja na Faraona ;)

Lubię ten zestaw. Jeden z moich ulubionych pracowych, choć generalnie staram się często przemycać kolory do obowiązkowo czarnej góry. Top kupiłam dawno temu w lumpie. Szybko się zorientowałam, dlaczego poszukiwał nowego właściciela. Ilość metalowych elementów (wyjątkowo misterne dzieło!) w błyskawicznym tempie obniża dekolt do poziomu pępka ;). Na szczęście wystarczyło maksymalnie skrócić ramiączka, żeby sobie z tym kłopotliwym mankamentem poradzić. Kiecka polubiła się nawet z moim rowerem, choć jeszcze nie opanowałam techniki radzenia sobie z efektem "mini", zwłaszcza przy jeździe z górki. Tak też odziana jechałam sobie ostatnio do pracy. Na mój widok nagle jakiś Pan Żul podniósł się z zasiedziałej ławki, rozłożył ręce i zaczął za mną krzyczeć na całe gardło "FARAON! FARAON!" z takim przejęciem, jakby się co najmniej w czasie przeniósł ;). Ze zmieszana zapomniałam spytać, który faraon, faraonka (?) mu się we mnie objawił ;).











 top: lumpeks
kozaki na koturnie: prezent
maxi: Tk maxx
torba: własnoręcznie uszyta