sobota, 29 listopada 2008

Anioł w pudełku od zapałek (cz. I)

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad publikacją na łamach bloga innych swoich tekstów tj. tych prozatorskich. Za 'nie' przemawiał argument, że są zbyt długie. Ale z drugiej strony ten blog to taka moja mała skarbonka, gdzie mieści się wszystko co jest mną, wszystkie moje pasje małe i duże, wszystko to, co wymyka się z niedomkniętych szaf i szuflad :) Moje pisanie czym jest? Terapią przede wszystkim :) I właśnie z tego powodu powstało większość tekstów - żeby nazwać swoje uczucia, te dobre i te złe i żeby zamknąć pewien rozdział życia... nabrać dystansu do pewnych spraw, do przeszłości.
To opowiadanie powstało jakieś 3 lata temu i nigdzie publikowane nie było, więc będzie to jego pierwsze wychylenie się na światło dzienne :)



.......Jej drobne palce stukały w rytm muzyki na klawiaturze. Ostatnie słowa rodziły się na białym tle, stając się kilkoma zdaniami lepionymi na kształt zbrodni, która stała się jej udziałem jakiś czas temu. Zaciągnęła rękawy na zmarznięte dłonie. Za oknem biały śnieg wydawał się panować nad całą ziemią, pchając swoje puszyste ciało we wszystkie zakamarki świata. Słońce chyba umarło... Nie widziano go od kilku miesięcy. To nie dobrze. Zimą ludzie są jak rośliny - zwiędnięte, oskubane z życia do ostatniego liścia. Oderwała wzrok od komputera i utopiła swój wzrok w białym śniegu. Te kroki, małe i duże wydawały się być blizną na nieskalanej bieli. Nagle jej uwagę przykuło coś dziwnego. To niemożliwe... a jednak. To nie były zwykłe ślady na śniegu, ale stopy odbite tak dokładnie, niewiarygodnie wyraźnie... Ludzkie bose stopy...

.......Otworzyła oczy i spojrzała na zegarek. Dochodziła godzina dziesiąta, więc pora już wstawać. Julka miała wrażenie, że śniło jej się coś niezwykłego, ale mimo wszelkich starań nie potrafiła sobie przypomnieć dzisiejszego snu. Za oknem nieprzerwanie padałał śnieg. Nie lubiła zimy. Tłumiła w niej całą radość, zaciskała na szyi palce depresji jak zimowy szalik. Rozejrzała się po pokoju. Na wszystkich krzesłach wisiały zmięte ubrania, zapisane w pośpiechu kartki leżały wszędzie porozrzucane na podłodze. "Trzeba będzie posprzątać wreszcie". Zdjęła piżamę ubrała się ciepło, wsunęła stopy w pantofle i poszła do kuchni.
- Mmmm.... jesteś głodna? Zaraz Cię nakarmię. Hmmm... Gdzie twoja miska?
Mała Shadow plątała jej się pod nogami. Julka nalała mleka do miseczki i przyglądała się przez chwilę czarnemu kociakowi. Nastawiła wodę na herbatę, rozsunęła zasłony w oknie żeby wpuścić trochę dziennego światła, usiadła przy oknie podpierając dłonią brodę i martwo zawiesiła wzrok na ciągle padającym śniegu. "To nie prawda, że ludzie są szczęśliwi, nawet jak na takich wyglądają... Można udawać, że wszystko jest w porządku, że niczego nam nie brak do szczęścia... Można śmiać się do bólu w gronie przyjaciół, a potem, jeszcze tego samego dnia, płakać cicho w nocy... ze skrajności popadać w skrajność. Wciąż jeździć tramwajem, przyklejać rzęsy do szyby i myśleć o czymś, co odeszło i tylu złych rzeczach, które się stały w gniewie i złości. W tramwaju, pociągu wszystko wydaje się mieć zmieniony kształt. Czas wyjęty ze swoich granic rozciąga się, masz go niemal na dłoni, głaszczesz go jak oswojonego kota. Zanurzasz się w nim, wyławiasz wszystkie chwile i cieszysz się nimi jakby trwały tu i teraz. A tymczasem, jakby na przekór tobie, czas za oknem płynie inaczej. Szybciej niż zwykle. I pomyśleć, że te dwa światy dzieli tylko kawałek przeszklonej ściany. I właśnie ta ściana pozwala nam się czuć bezpiecznie. Patrzysz w oczy płynącemu czasowi i kpisz z niego. Z jednej strony to unicestwienie każdej chwili, z drugiej jednak, ma się coraz większą świadomość tego, że podróż w czasie zaraz dobiegnie końca. Drzwi się uchylą. Zostaniesz sam na pastwę zwykłej rzeczywistości. Zdasz sobie sprawę, że miłe chwile dawno obróciły się w proch przeszłości i nigdy nie wrócą. Przesypią się przez palce jak drobny piasek. Zostaną puste dłonie, powoli zaciskające się w pięści..." Woda w czajniku prawie zupełnie się wygotowała... "Czasem ludzie pozbywają się ostatniej deski ratunku na złość samym sobie, żeby udowodnić wszystkim za wszelką cenę, że nie potrzebują pomocy. Nie tak miało być, nie tak..." Zjadła śniadanie i zabrała się do sprzątania. Uklękła na podłodze i zaczęła zbierać porozrzucane kartki. Kiedyś potrafiła pisać wiersze bez opamiętania, słowa na oślep rzucały się na papier, szalone i namiętne, cierpkie, słodkie i gorzkie zarazem. Teraz z trudem szukała odpowiednich słów. Jakieś głosy serca, wewnętrzna pustka nie pozwalały na dawną lekkość tworzenia. Coś nie dało jej spokoju... przetasowała pozbierane przed momentem wiersze.
- Przecież... widziałam to gdzieś! Skądś znam te słowa, jakbym sama je pisała, ale... to przecież nie moje pismo...


Pod wieczór będę Cię sądził z miłości
mówiłeś do mnie
a ja pióro po piórze
rwałam ze skrzydeł Aniołów Stróżów

Tekst: Bastet

5 komentarzy:

  1. jeju niesamowite!przeczytałam całość i jestem pod wrażeniem!
    Robisz piękne zdjęcia i pięknie piszesz! Ideał-nie kobieta :)
    Mam pytanie-czy mogę fragment opowiadania wrzucić na swojego photobloga? Bardzo fajnie odzwierciedla to co czuję,a czego sama nie potrafię opisać.
    Oczywiście fragment będzie podpisany i będzie adres Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie piszesz, wyczuwam klimat Virginii Woolf (jak poezja pisana proza), no i fajnie, ze masz jakis sposob na terapie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gośka: dzięki za te miłe słowa :) Jasne, że możesz wrzucić (to dopiero fragment całego opowiadania :D). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki :) :* z niecierpliwością czekam na kolejne fragmenty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doll of porcelain: Virinii Woolf niestety nie miałam przyjemności czytać :/ ale czytałam "Godziny" Michaela Cunninghama inspirowane jej życiem i twórczością :) Ale takim językiem to gość pisał, że nie dało rady tego skończyć :@ (moja mama, która pochłania książki, też nie doczytała do końca).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>