piątek, 26 grudnia 2008

Wspomnienia z dzieciństwa

Chyba każda z dziewczyn, gdy była mała, uwielbiała bawić się lalkami. Pamiętam jak razem z moimi siostrami (posiadam 2) bawiłyśmy się lalkami Barbie. To była prawdziwa ceremonia. Najpierw wymyślałyśmy scenariusz: np. rozbitkowie, mieszkańcy dżungli, bal, księżniczki, Kopciuszek (i tutaj za scenariusz służyły najróżniejsze bajki), a nawet siostry zakonne!!! Haha :D Potem przygotowywałyśmy scenografię - ustawiałyśmy wszystko na biurku lub łóżku, montowałyśmy też pufy, uwieszałyśmy różne koce, chusty, potem stawiałyśmy kwiatki, które miały udawać las; formowałyśmy niebieskie ścierki lub folię, które raz były stawem innym razem rzeką, a jeszcze kiedy indziej prawdziwym wodospadem, no i jeszcze gromadziłyśmy cały zwierzyniec maskotkowych koni, kotów i niedźwiedzi. Nasza wyobraźnia nie miała granic. Jedynie mama się wkurzała strasznie, że przez te nasze "ustrojstwa" nie dało się wejść do pokoju. A nie daj Bóg przesunąć coś lub ruszyć, a zaraz zanosiłyśmy się lamentem i spazmami ;) W trakcie tych przygotowań scenograficznych ja zajmowałam się szyciem kreacji dla lalek - heh, czyli gdzieś ten dryg projektantki-stylistki objawił się u mnie w bardzo młodym wieku :) (czasy podstawówki). Szyłam sukienki ślubne (wiadomo o czym najbardziej marzą małe dziewczynki :D), suknie dla księżniczek, ale i dla kocmouchów, które potem okazywały się królewnami. Zawsze był jakiś wątek cierpiętniczy w naszych zabawach. Oczywiście zjawiał się potem nagle królewicz w postaci Kena, zwanego również Erykiem, który dokonywał nieziemskiego odkrycia, jakoby biedna, uboga Barbie była prawdziwą królewną, która o tym fakcie nie miała pojęcia! I potem żyli długo i szczęśliwie :)
Sukienek dla lalek chyba już nie znajdę - pewnie są gdzieś porozdawane innym dzieciom. Ale obiecuję sobie, że jak będę miała córkę powróce do tego krawieckiego fachu :)
A tutaj kilka zabawek, które w całości zostały uszyte przeze mnie :) Prosze mi wybaczyć pewne niedociągnięcia krawieckie - no ale wtedy naprawdę byłam małym dzieckiem. Pamiętam, jak kiedyś do mojej babci przyjechała ciocia i robiła na drutach sweter, ja miałam z 10 lat wtedy. Siedziałam przy niej i patrzyłam jak przekłada oczka. Potem pod nieobecność babci sama wzięłam druty iiiiiii i jakoś mi szło :) No ale o czym ja tutaj...

Moje zabawki. Taraaaaaaaaam!


Pierrot: uszyty z jakiegoś lnianego worka i koronki :)


Wilk: pacynka, z tyłu ma jeszcze ogonek (zdaje się, że bawiłam się w teatr "Jaś i Małgosia"). Łapki uszyte z palców rękawiczki.


No i tutaj cały komplet: w roli głównej pacynka Małgosia - ruda z zielonymi oczami :)

Zostawię sobie te zabawki na pamiątkę :)

3 komentarze:

  1. uwielbiałam bawic sie barbie!dlatego troszke zaluje,ze jednak nie bedzie córki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O a tu Cie zaskocze ja nigdy nie mialam ani jednej lalki Barbie i nigdy sie tez nimi nie bawilam. I wlasnie dlatego teraz moze interesuje sie bardziej "kobiecymi" rzeczami, bo w dziecinstwie nie dano mi szansy (bylam zmuszana do ukladania klockow i rozwiazywania gier logicznych :D). Lalka super ;) (ja tez mam zielone oczy tak btw ;P)

    OdpowiedzUsuń
  3. Baglady: hehe, a nie planujesz, żeby Tolek miał w późniejszym czasie rodzeństwo? :D
    Doll of porcelain: a propos rudych włosów - uważam, że są piękne, choć niektórzy modlą się żeby nie mieć rudych dzieci, jakby to jakieś przekleństwo było :/ Ja tam bym bardzo chciała mieć rudą córkę :) heh, nie wspomnę nawet ile jest kobiet o rudych włosach w literaturze i nie tylko, które ten kolor włosów wręcz nobilituje :)
    no i heh ubolewam nad faktem, że moje niegdyś rude włosy ostatnimi czasy ściemniały ;( a jakoś nie chcę ich maltretować farbowaniem :/

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>