środa, 17 czerwca 2009

Pofestiwalowo

Komentować festiwalu nie będę...
Miło mi, że Panu Michałowi Bursie (syn poety) podobały się moje wiersze i nazwał mnie "Panią od Aniołów" :)

3 moje festiwalowe utwory:


Kot czarny nie bardziej niż biały Anioł

we mnie jest
Kot
co teraz schudł bardzo...
- głaskany po włos chwilowym zdumieniem

Anioły maja skrzydła pogięte...
- mylą adresy, nie chodzą boso i czas liczą co do grosza

ten Anioł patrzy na mnie zamkniętymi oczami
Anioły tak udają
- prawdę kłamią
bo boli mniej...

we mnie jest
Kot czarny
co teraz schudł bardzo
o ten kilogram miłości
której jeszcze nie było...

bezpański - oswojony Kot

z zielonymi oczami

któremu drogę pod włos przebiegł Anioł
- biały nie bardziej niż czarny Kot


Słowa

To są słowa - dłuta w rękach myśli
dłonie czasem drżą jak liście pod nagłym podmuchem wiatru
liście nie żółcą się czerwienią jesieni... one się oblekają w atramentową ciszę

Słowa rodzą się o zmroku
dziurawiąc biel stronic
swoim czarnym konturem niezaprzeczalnej literalności

Dłutem z tej cichej z pozoru nocy
wykrawam formę z krwi i kości
- zmaterializowaną rzeźbę słów ciężkich od krwi atramentu



Śni mi się sen Twoimi oczami


Śni mi się sen Twoimi oczami...
Pamiętasz? Zgubiłam kiedyś ostatnią resztę skrzydeł
Mój Anioł Stróż odszedł
Mówiłam sobie na złość - nie potrzebuję tych skrzydeł
Niech spłoną w martwym słońcu jak skrzydła z wosku

Kładę Ci się teraz na dłoni jak kamień
A Ty mnie szlifujesz słowami
Mów do mnie jeszcze...
Mów... Niech słowa Twe szlifują jak fale moją kamienność

Skrzydła mi doklej proszę na nowo
Wyprane szczęściem
Wyprasowane miłością

Ta noc pachnie cynamonem
Wypłukuje mnie miasto deszczem
Z martwego naskórka odeszłych wspomnień

Odkąd me skrzydła złamane nastawiasz do lotu
Poczęta jestem na nowo
Krzyk tulę w czarnych kieszeniach Twojego płaszcza
Już o jedną dal za daleko mi do mroku
Nareszcie...

Kiedy mi patrzysz w oczy nie oglądaj się za siebie
Widzisz? Niebo klęczy u naszych stóp
Nie trzeba się schylać dalej jak za granicę naszych splecionych rąk

Pamiętaj, że oswoiłeś mnie dłońmi
Wygłaskałeś mnie ze strachu
Już się nie boję...

Śni mi się sen Twoimi oczami...
Sen o naszym Krakowie
O Twoich dłoniach pełno-biało-księżycowych
W których jak w misach
Układam do snu piersi alabastrowe

Na horyzoncie mych ust pocałunek znów złóż
Przytul się swoim snem nagim do mego snu
Aniele mój
Nie rozbieraj mnie nigdy ze skrzydeł
Duszę garbatą wyprostuj wiarą
Że tylko Miłość jest Bogiem



Wiersze: Bastet - Dagmara Wojtowicz

10 komentarzy:

  1. "Ta noc pachnie cynamonem
    Wypłukuje mnie miasto deszczem"

    genialne :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego bez komentarza? ojoj... szkoda szkoda, bo tak nie wiadomo czy pozytywnie bylo czy nie...
    pozdrawiam.
    Lan

    OdpowiedzUsuń
  3. Lan: bo mam bardzo mieszane odczucia odnośnie organizacji całego festiwalu. Ale to tylko moje subiektywne odczucia, aczkolwiek podzielają je osoby które udały się tam ze mną.
    Tak czy siak zdecydowanie bardziej odpowiadają mi Zwierzynieckie wernisaże, w których uczestniczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne wiersze. idealne..zakochałam sie po uszy

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiersze piękne...
    I tak też wyglądałaś...

    OdpowiedzUsuń
  6. Michał Bursa? Od TEGO Bursy? Ojejeje ale Ci zazdroszczę :0 Mnie kiedyś podobny zaszczyt kopnął, ale doceniłam go dopiero po fakcie ;) Cholera, co to jest- ze z wierszy się wyrasta? Ja kiedyś pisałam dużo i namiętnie, a dzisiaj niż nie jestem w stanie z siebie "wypluć". Dziś nadaję się tylko do interpretacji i tłumaczeń. Myślałam, ze inspiracja czerpie się ze smutku, poczucia pustki- ale to nie to! Ty przelewasz rzeczywistość na papier, owszem, jest w nich gorycz nad tym co było, nad tym co czasem nas nie bardzo cieszy, ale jest i szczęście.
    Zabawne że właśnie dzisiaj, tak z rana, trafiłam tutaj- śniła mi się dzisiaj poezja. Jakiś znak? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. agacior: tak, syn Andrzeja Bursy :)
    Pocieszę Cię, że przerabiam to samo, w liceum pisałam czasem nawet kilka wierszy dziennie, od paru lat tylko okazjonalnie - na potrzeby wernisaży. Miałam okres, że po rozpadzie mojego poprzedniego "związku" nie potrafiłam napisać nic przez jakieś dwa lata. Musiałam sobie jakoś wszystko poukładać, a potem słowa polały się jak woda. Napisałam wtedy też kilka opowiadań (opublikuję jeszcze jedno wkrótce) - wszystkie twory z tamtego okresu traktują o tym samym tak naprawdę. Rozczarowanie, oszukanie, więcej w nich tych gorzkich uczuć, nawet erotyka ma cierpki smak. Teraz tylko naprawdę ważne uczucia powodują, że napiszę coś sama z siebie - nie wiem, jestem szczęśliwa od 2 lat, a wiersze się ponoć pisze tylko z tęsknoty ;)
    O szczęściu paradoksalnie jakoś trudniej pisać. Dlatego mówię o sobie, że poetką ja tylko bywam, a nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Śni mi się sen Twoimi oczami" to jest jeden z zaledwie kilku wierszy, o których mogę powiedzieć, że są z nurtu "oda do szczęścia" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coż, ja pisałam tylko z tęsknoty. Od pięciu lat nie tęsknię- to chyba jedyny minus ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>