niedziela, 9 sierpnia 2009

Dama z Urugwaju ;)

Wczoraj, wraz ze swoim chłopakiem, przyjechała do mnie jedna z członkiń tajnego bractwa Czarownic :) Spędziliśmy razem sympatyczny weekend. Do wczorajszych atrakcji zaliczyć można obserwację kolarskiego wyścigu Tour de Pologne :) (Publiczność żywo zareagowała na ostatniego niedobitka, który jechał na szarym końcu ;D). Potem przyglądaliśmy się pokazom tańców dworskich i mistrzowskiej żonglerce 5 (o ile dobrze pamiętam) proporcami. Podziwialiśmy piękne stroje dworskich dam i ich dygnięcia - ciekawa jestem ile ważą takie suknie, a do lekkich zapewne nie należą. Chwilę potem weszło kilku rycerzy w zbrojach. Jeden z nich upadł na ziemię na swoją tarczę. Myśleliśmy, że to część przedstawienia, a biedak (buraczkowy na twarzy) po prostu już nie mógł iść dalej - przy takim upale nie dziwię się, że prawie padł trupem pod ciężarem własnego opancerzenia (50 kg waży zbroja podobno?) :). Potem na obiadek upichciłam mój nowy patent kulinarny, alias zapiekankę z cukinii (MNIAM!). A późnym wieczorkiem wyszliśmy poszukać przytulnej knajpki. Oglądaliśmy przez chwilę pokazy żonglerki ogniami i udaliśmy się do klubu INDIGO.
Dzisiaj w planach mieliśmy Kopiec Kościuszki, ale coś mnie naszło, żebyśmy pojechali do ZOO. Jak zobaczyliśmy kolejki i ilość ludzi w ZOO (ehhh, nie dość że piękna pogoda, to jeszcze niedzielne popołudnie, więc trudno się dziwić, że co drugi rodzic zaplanował się tam wybrać z dziećmi) zrezygnowaliśmy z wycieczki po tamtejszej instytucji, machając na pożegnanie słoniowi za ogrodzeniem ;) Pobłądziliśmy trochę po Kazimierzu i poszliśmy na lody na Rynek Główny :). Wspólny weekend zakończyliśmy spacerem wokół Wawelu :)
Dodam więcej fotek jak dostanę mailem od koleżanki, tymczasem mój strój dzisiejszy (wersja wieczorna) :). Mysz skwitował mnie tekstem, że mam się tak nie malować, bo wyglądam jak dama z Urugwaju, co ja oczywiście uznałam za komplement ;) Nie wiedzieć czemu, Mysz woli mnie w wersji bez makijażu ;) (to chyba dobrze, skoro mnie jeszcze poznaje wtedy ;D). Ja tam jednak lubię się malować dla samej siebie :P

5 komentarzy:

  1. pięknie jak zawsze:)
    Bastet a może pokazałabyś więcej tego ciekawego wzorku kwiatowego ze ściany ??;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. cinnamonia: postaram się zrobić stosowne zdjęcia owych malunków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czarny kot świetnie się nadawał do bractwa Czarownic.

    OdpowiedzUsuń
  4. cełkiem dobre miał skojarzenia...ale jakąś taką bardzo poważną mine masz,a szkoda bo ja lubie twój usmiech:)...ta sukienka zawsze budziła i będzie budzic moją zazdrość...

    dzieki za info na temat farb-też sobie takie zakupię w celu dokończenia Buddy:)

    a i wracając do ,,Gry w klasy'' to ja wolałam te fragmenty wierszy lub piosenek które pojawiały sie co jakiś czas...

    przyłanczam sie to prozby Cinnamoni żebys pokazała więcej kwiatków ze sciany

    pozdrowienia dla Ciebie i Magi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ton chat est la copie conforme de mon Anubis,le frere a Bastet ;O)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>