poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Koncert U2

Może zacznę od początku... czyli od samych biletów. Naiwnie myślałam, że uda mi się je zdobyć w "firmie", w której niegdyś pracowałam. Pytałam o nie jeszcze zanim się ukazały, próbując sobie kilka sztuk zarezerwować po tzw. "znajomości" ;) Kiedy wreszcie dotarła do mnie informacja, że są już dostępne w sprzedaży okazało się, że szefostwo owej firmy wykupiło wszystkie bilety, które poszły po cenie wyższej na allegro. I tu pozwolę sobie wykropkować, co o tym pomyślałam........(#@%$^#!!!). Szczęka mi normalnie opadła... Zostawię to bez komentarza...
Koniec końców bilety i tak udało się kupić :) Na koncert pojechałam z tatą (maniakiem muzycznym) oraz jego znajomymi :)
Atrakcje zaczęły się już w drodze do Chorzowa, bo trzeba było kombinować jakimi okrężnymi drogami dojechać szybciej, no i żeby ominąć korki. Mijaliśmy po drodze wiele samochodów z białymi kartkami tudzież wydrukowanym napisem U2. W takich dniach jak tamten okazuje się, że wszyscy zmierzają w tym samym celu :D
Dotarliśmy wreszcie na miejsce i naszym oczom ukazał się pomarańczowy czubek konstrukcji, która miała wzbudzać najwięcej sensacji. Przyznam, że zielono-pomarańczowy "pająk" przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Niesamowita konstrukcja z okrągłym ekranem pomiędzy odnóżami oraz głośnikami przypominającymi szczękoczułki ptasznika :D Takie rozwiązanie technologiczne pozwoliło zgromadzić wokół okrągłej sceny jeszcze więcej miłośników U2 :)
Jakiś czas temu byłam z Myszem w kinie na U2 w wersji 3D i przyznam, że wtedy największe wrażenie zrobiła na mnie wizualizacja i grafika towarzysząca koncertowi.
Na tym koncercie nie mogło być inaczej - przepiękna graficzna oprawa koncertu! Telebim przy kilku utworach rozciągał się prawie do samej ziemi, tworząc ażurową neonowo płonącą lampę. Coś pięknego! Żadne zdjęcie tego by nie oddało, po prostu trzeba było tam być!
Support przez Gwiazdą Główną grał zespół Snow Patrol - naprawdę bardzo przyjemnie chłopaki grali :). No i wreszcie parę minut po 21 pająk westchnął dymem, a to oznaczało, że za chwilę chorzowski stadion zabrzmi brawami i okrzykami radości. Parę lat temu fani wzruszyli zespół biało-czerwoną flagą. Teraz nie mogło być inaczej. Podział kolorów był widoczny od razu, bo nie tylko wyposażeni byliśmy w czerwone(płyta) i białe(trybuny) rekwizyty, ale również te dwa kolory przeważały na ubraniach fanów. Stosownie odziałam się po godz. 21 w białą koszulkę :)
U2 rozpoczęli koncert kilkoma kawałkami z najnowszej płyty, a potem ku wielkiej radości naszej zabrzmiały te starsze kawałki (moja ulubiona płyta U2 to "The Joshua Tree"). Nie będę opisywać całej relacji z koncertu, bo to nie miałoby sensu, ale wspomnę o 2 utworach.
Przy utworze "New Year's Day" trybuny stały się jedną wielką falującą biało-czerwoną flagą.



Była to forma podziękowania za utwór upamiętniający historyczne wydarzenia w Polsce mające miejsce w latach 80-tych. Te dwa kolory również pojawiły się na telebimie,na którym pokazane były m.in. urywki archiwalnych filmów z Wałęsą. Bono wywiesił na scenie Solidarnościową flagę.
Mnie chyba najbardziej wzruszył moment, w którym chorzowski stadion zaświecił niczym droga mleczna. Na prośbę zespołu zostały zgaszone wtedy wszystkie światła. Bono poprosił, by każdy z nas wyciągnął komórkę i nagle 70 tysięcy małych światełek rozświetliło cały stadion. Piękna i wzruszająca to była chwila! Zaraz potem zabrzmiał utwór "One", a na telebimie pojawił się wielki księżyć w pełni, który przez cały czas wisiał nad stadionem. Kosmiczne uczucie! Czułam się jak astronauta, który dryfuje w przestrzeni kosmicznej i ma wrażenie możliwości dotknięcia każdej gwiazdy. Coś pięknego!



Najbardziej widowiskowy koncert na jakim byłam. Na długo zapadnie w mojej pamięci, tym bardziej, że z pięknymi pokojowymi przesłaniami, które dają do myślenia, zwłaszcza wtedy, gdy ludzie się jednoczą i stanowią jedno, "ONE" możemy zrobić wszystko.

No i jeszcze jedna piękna chwila towarzyszyła temu koncertowi :) Najlepszy przyjaciel mojego Mysza oświadczył się na owym koncercie swojej dziewczynie :D
Wracaliśmy potem razem pociągiem z Katowic do Krakowa, który wyjechał opóźniony o 30 min :/ Było tak dużo podróżnych, że doczepili dwa wagony. Trafiły nam się bardzo komfortowe miejsca, bo przy samej toalecie :) Ilość osób stojących na jednym metrze kwadratowym przekraczała wszelkie normy :) Jakimś cudem udało mi się usiąść na skrawku zacnej podłogi, bo chyba bym padła trupem, gdym miała tak wisieć do 4 rano :)

10 komentarzy:

  1. Ja oglądałam koncert z perspektywy płyty. U nas ominięcie korków było niemożliwe a w tej drodze zapałałam wielką nienawiścią do pielgrzymów....1,5 godziny na wyjazd z Warszawy to zdecydowana przesada.
    Ale nie żałuję - byłam już na wielu koncertach, na U2 cztery lata temu też, ale ten jak do tej pory zrobił na mnie największe wrażenie.
    Aż się boję, że po tym doświadczeniu Madonna mnie rozczaruje...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też byłam :) Moja perspektywa to sektor 11g :) Macie rację - było niesamowicie. Najlepszy koncert na jakim byłam. Pozdrawiam, basica

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo fajnie ze strony pkp, że dopięli wagony. Pamiętam jak jechałam na i z koncertu Lenny'ego w Krkakowie. Masakra to mało powiedziane! W drodze do na szczęście miejsca siedzące zajęły nam dwie koleżanki, ale i tak musiałam przeciskać się przez 3 tłumne wagony - prawie jak sport ekstremalny. Z powrotem było znacznie lepiej, bo ludzie wepchali się do wcześniejszego pociągu. Ale mimo wszystko takie coś jest niesamowitym przeżyciem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. według mnie "flaga" to był taki oczywisty moment, dużo bardziej wzruszyła mnie mleczna droga i bisowe with or without you. największe ciarki przechodziły mi po plecach przy sunday bloody sunday, a vertigo i elevation -czysta energia!

    czemu nie zamieściłaś zdjęcia koncertowego stroju? ;)

    pozdrawiam
    sia

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie było! zwłaszcza jak wszyscy śpiewaliśmy "I still haven't found what I'm looking for" :))) genialny koncert, już czekam na następny...:))

    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie brałam aparatu ze sobą więc zdjęć z koncertu jako takich nie posiadam :/ Ale zestaw koncertowy zamieszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U2 od ponad 13 lat jest moim ukochanym zespołem, więc wiązałam z tym koncertem wielkie nadzieje, i rzeczywiście - to było najwspanialsze muzyczne wydarzenie mojego życia. Było wiele wzruszających momentów: Droga Mleczna w czasie "One", flaga, moc i wibracje w "With or Without you", ten niesamowity kontakt Bono z publicznością... Było tak cudownie, że te 130 minut zleciało w mgnieniu oka, a człowiek chciał jeszcze, mimo zdartego gardła i obolałych nóg, którym nie dane było spocząć przez kilkanaście godzin :).

    A tak na marginesie, "The Joshua Tree" to na równi z "Achtung Baby" i mój ulubiony ich album :).

    Pozdrawiam ciepło, meiga.

    OdpowiedzUsuń
  8. je me permets de me mettre en abonnee fidele de ton blog,en plus ;O)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój TŻ jest wielkim fanem u2 od dawna, więc nie mogło nas tam zabraknąć:) Wrażenia były tym większe że koncert oglądaliśmy z perspektywy golden circle. Mnie również najbardziej się podobała się droga mleczna i One. Koncert wspaniały i wrażenia pozostaną na długo, ale trzeba przyznać że bardzo męczące bylo koczowanie pod bramkami. Pozdrawiam wszystkich którzy 6.08 byli w Chorzowie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam. Rzeczywiście koncert był niesamowity. Na pewno pojadę na kolejny, jeśli takowy będzie :] Niezapomniane przeżycie.

    A oto moja wersja wydarzeń ;) Moja relacja z wyjazdu

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>