wtorek, 15 grudnia 2009

Nigdy cię nie oddam - Muzeum Rzeczy Nietykalnych.

Kiedy pomysł Aife na kolejną akcję szafiarską został powszechnie zaakceptowany na forum, zaczęłam się zastanawiać nad swoim udziałem w akcji. Tak na dobrą sprawę do każdej z posiadanych rzeczy przywiązuję jakąś wagę. Z natury jestem chomikiem. Ciężko mi się rozstać z jakimś ubraniem, nawet jeśli od czasów liceum leży w szafie. Mam takich parę T-shirtów - a nóż widelec przydadzą się na wypad w góry, albo do malowania sufitu ;). Inne koszulki wiodą swój drugi żywot w rolach koszulek do spania :). W mojej szafie najcenniejsza jest chyba kolekcja maxi sukienek i spódnic - są nietykalne dla współmieszkanek (sióstr). Wartość sentymentalną ma dla mnie spódnica po babci, którą już zresztą pokazywałam. Nie chciałam was jednak zanudzać pokazywaniem tego samego, więc dzisiaj pokażę pewne 3 eksponaty, które mają dla mnie wartość specyficzną ;).

Kurczak-poducha, zwana też Tweety'm :)

Image and video hosting by TinyPic

Zjeździła ze mną wszystkie zakątki świata, w których byłam. Zabieram ją ze sobą praktycznie wszędzie, a zwłaszcza wtedy, kiedy jadę gdzieś pociągiem lub autobusem. Kurczak wzbudza zazwyczaj ogólną ciekawość wśród przechodniów, gdyż z racji swych "kompaktowych"wymiarów lubi wystawić dziób z mojej torebki - taka ciekawość świata rzeczy martwych ;). Nie lubię spać na dużych poduszkach, więc do spania ograniczam się również do kurczaka. Rano można sobie zrobić ze skrzydełek klapki na oczy - kiedy słońce pcha się na chama przez okna ;).


Etniczne trampki - czyli podryw na sznurówki

Image and video hosting by TinyPic

Z trampkami związana jest pewna historia. Wypatrzyłam je kiedyś w tunelu pod dworcem (tubylcy wiedzą o co chodzi ;)). Wprost oniemiałam na ich widok. Były takie urocze i oryginalne, w lekko hippisowskim stylu, wyszywane koralikami, w środku obszyte materiałem w orientalne wzorki! No po prostu cud, miód i orzeszki :D! Pech chciał, że stanowiły ostatnią parę, na domiar złego były o nr za małe :@. Czego się jednak nie robi, żeby dobrze wyglądać? :D Zaryzykowałam ich zakup - w nadziei, że je rozchodzę ;D (kosztowały śmieszne pieniądze :)). Tak, jestem szafiarską ofiarą losu :D Cierpiałam okrutne męki, a na noc zostawiałam buty ze szczotkami i jakimiś badylami w środku żeby je chociaż parę minimetrów rozciągnąć ;P. Efekt został osiągnięty :). I nic to, że nie nadawały się na deszcz! W zasadzie to one się słabo do czegokolwiek nadają, bo są tak dziadowo uszyte, że szkoda gadać... Zaopatrzyłam się w klej szewski z tego tytułu i regularnie poddaję je reanimacji ;). Stały się swego czasu moim znakiem rozpoznawczym. Zwracały na siebie uwagę klientów w mojej ówczesnej pracy, zwłaszcza tego jednego klienta (i współpracownika zarazem :)) - Mysza. Określił je pewnym epitem, którego tu może nie zacytuję ;). Niemniej jednak spełniły swą rolę. Mysz próbował mnie poderwać na sznurówki ("O! A czemu masz niezasznurowane buty do ostatniej dziurki? Daj zasznuruję, bo mnie to irytuje ;P" - każdy pretekst jest dobry, nie ma co ;)). Obecnie to już moja 2 para. Poprzednią schodziłam do tego stopnia, że wyzionęły ducha :). Pewnie na obecnej parze się nie skończy (o ile znajdę je jeszcze na allegro :)). Barack Obama ma ponoć 11 identycznych par swoich ulubionych butów :D.

Kapcie - Króliki

Image and video hosting by TinyPic

Podarunek od Mysza :). Kiedy zakładam je na stopy, przemieniam się w małą dziewczynkę albo i w królika - umiem ruszać nosem jak królik :D :D. Wyeksploatowałam je praktycznie na wylot ;). Nie mam nigdy w zwyczaju przebierania się w tzw. "ciuchy domowe", ale za to potrafię cały dzień przechodzić w pidżamie :). Królicze kapcie są w zasadzie głównym składnikiem domowej stylizacji - do tego dodać jeszcze ulubione pasiaste skarpetki z ABSem ;) i czuję się jak na urlopie od własnego wizerunku ;).

Image and video hosting by TinyPic

bonus muzyczny a propos kapci

13 komentarzy:

  1. Historia trampek bardzo interesuja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kapcie króliczki są obłędnie śliczne. Wygladają na bardzo miłe w dotyku i wygodne. Ja swego czasu miałam - kotki - niestety je rozchodziłam i nie nadawały się już do niczego :( ;p
    Pozdrawiam
    Agnes

    OdpowiedzUsuń
  3. Trampki rewelacyjne. I ta historia... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj kocham tą nutę ;p. co do kapci to też mam króliki. wielkie, pomarańczowe z wielkimi uszami a najlepsze jest to że mają rozmiar 46 a ja noszę 38 ;p ale są dobre

    OdpowiedzUsuń
  5. kapcie futrzaki są najlepsze na świecie (no może tylko nie latem) - mam ich juz prawie całe zoo;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjnie wyglądasz w tych kapciach na urlopie od własnego wizerunku. A rzeczy nietykalne - ponadczasowe. Żeby nie było...jestem fanką Twojego wizerunku, ale myślę, że dobrze o tym wmeiesz.pozdrawiam.j

    OdpowiedzUsuń
  7. kapcie.papcie - wygoda na 1 miejscu :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tori: Moje kapcie też parę nr-ów za duże :D
    Blueberry: A nie wiedziałam :D A to dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja bym tych królików tez nigdy nie oddała! a co do wystającej głowy kaczki, to z mojej torby wystawiają głowy różne zabawki (czasem pieluchy wystają :D), ale furorę robię, kiedy idę ze smoczkiem synu przypiętym do kurtki lub paska torby :DDD

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>