wtorek, 29 grudnia 2009

(po)świątecznie :)

Chciałam zaprezentować mój wigilijny strój parę dni temu, ale złośliwość rzeczy martwych pokrzyżowała mi moje plany :/. Shit happens - jak to się mówi ;).
Niemniej jednak, co się odwlecze, to nie uciecze i owy świąteczny zestaw prezentuję dzisiaj w wydaniu kanapowym. Sukienkę podarowała mi dość dawno temu Baglady :). Z racji mojej filigranowej figury czekała w szafie na zwężenie (z rozmiaru 44 na 34 :D). Myślałam, że dokonam tego wreszcie w domu rodzinnym, ale maszyna do szycia wyzionęła ducha :@. Jak dotąd wszystkich przeróbek ciuchowych dokonywałam ręcznie, toteż ostatecznie na ręcznej przeróbce poprzestałam. Muszę jeszcze zwęzić tę sukienkę w ramionach i będzie jak szyta na mnie :D. Ostatnio dość szczególnie przypadły mi do gustu zestawy z czernią w roli głównej, jak np. ten, prezentowany już jakiś czas temu. Czerń idealnie komponuje się ze złotymi dodatkami. Przyprawiona jeszcze subtelnie panterką nabiera orientalno-etnicznego charakteru. Generalnie unikam sukienek o prostym kroju, ale ta, dzięki przyciągającym uwagę złotych przeszyciach wokół dekoltu, odwraca uwagę od innych części ciała. Ten pasek jest moim ulubionym i najczęściej stosowanym do wszelkich zestawów, więc i tutaj nie mogło go zabraknąć.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi dress: Od Baglady :)
bransoletka: Oh! Calcutta! (ul. Św. Anny)
panterkowa apaszka: lumpeks
kolczyki: Pimkie
pasek: H&M

wtorek, 22 grudnia 2009

Komu w drogę, temu czas...

Żegnam się z Wami przed Świętami. Pakuję właśnie walizki, gitarę i kota - Bosze, jak ja się zabiorę z tym wszystkim :o?! Pisałam już kiedyś, że jedynej rzeczy, której naprawdę nienawidzę robić, to pakowanie? Odkładam tę czynność zawsze na ostatnią chwilę :@.
Jak widać nowe buty dostarczają mi pomysłów na kolejne stylizacje :) . Moje ulubione szarawary eksploatowane są przeze mnie na dziesiątki sposobów, ale wydaje mi się, że za każdym razem prezentują się zupełnie inaczej. Dziś w zestawieniu z kozakami i w bardzo zimowym wydaniu . Żałuję, że zdjęcia przy sztucznym oświetleniu, ale czasem taki fajny outfit się wymyśli, że choćby warunki oświetleniowe wołały o pomstę do nieba, to i tak wolę go ocalić przed zapomnieniem ;).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


Na blogowej playliście kilka nowych piosenek - Anna Maria Jopek i płyta "Upojenie" z udziałem Pata Metheny'ego i przyjaciół. Nie wiedzieć dlaczego, ale ten krążek zawsze kojarzy mi się ze świętami :). To chyba najpiękniejsza płyta Anny M. Jopek - mistrzostwo aranżacji! Ilekroć słucham tej wokalistki odnoszę wrażenie, że ta artystka stanowi jakiś wokalny paradoks - w moim odczuciu śpiewa szeptem, nie na przeponie. Śpiewanie szeptem pozwala zaś na większą modulację głosem. Ona to robi perfekcyjnie, jej głos jest niesamowicie eteryczny, ulotny, przezroczysty, jest jak muskanie ciepłym wiatrem, jest jak pajęczyna obleczona kroplami rosy...

Image and video hosting by TinyPic

Pat i Anna Maria Jopek
zdjęcie pochodzi ze strony http://anna-maria-jopek.com/pl/upojenie.html - piękna recenzja :)

W razie, gdybym się tu nie pojawiała przez czas jakiś
życzę wszystkim czytelnikom

Radosnych, ciepłych i rodzinnych
Świąt Bożego Narodzenia!
Niech ten czas przyniesie spokój i odpoczynek wszystkim,
radość z bycia znów razem, choć czasem pełną świątecznych kłótni ;).
Te chwile świąteczne niech będą niepowtarzalne jak białe płatki śniegu.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Szczypta prowokacji & stylizacja na Gustlika ;)

Pretekstem do uczynienia dzisiejszego posta są nowe buty :). Jest to jedyna część garderoby, której naprawdę nie lubię kupować! Do tego stopnia, że znalezienie takowych zajęło mi prawie 2 tygodnie. Szukałam prostych, bez żadnych udziwnień, marszczeń i "cudów na kiju" - jak to się mówi ;). W sklepach lipa totalna pod tym względem. Mysz w ramach protestu (skończył mu się limit cierpliwości) zostawił mnie samą w sklepie ;P. Ja doprawdy nie rozumiem, dlaczego oni nie potrafią zrozumieć, że butów się nie kupuje na tydzień, i że muszą pasować absolutnie do wszystkiego :P! Przynajmniej moje muszą (to moja 1 z 2 par obuwia zimowego). Zdobyłam się na prawdziwy heroizm kupując kozaki na koturnie, gdyż, iż, poniewóż... nie zwykłam w ogóle chodzić w butach na obcasie :). Koturny wydają się być znacznie stabilniejsze. Mysz się cieszy, bo mu do ramienia wreszcie sięgam ;), a ja bo mogę latać w maxi kieckach, których nie będę musiała prać po każdym założeniu.
Pokazuje nogi, bo się chciałam butami pochwalić w całej okazałości :D (nogi przy okazji ;P). A wyglądałam tak 2 dni temu na domowej imprezie u kumpla Mysza.


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

No i światło mi się skończyło na tamtej ścianie, więc się przeniosłam na kanapę pod oknem

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

A w bonusie Mysz w stylizacji na Gustlika :D. Kiedyś na moim osiedlu jakiś dres do niego zagadał: "Ej, ty! Gustlik!" :]. Dostałam błogosławieństwo na publikację zdjęć (może dlatego, że dziś urodziny Jego :))).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


JA:
buty: CCC - Lasocki (prezent od Mysza)
leginsy: lumpeks
sukienka-mini: New Yorker
kolczyki z monetkami: Pimkie
kieł: Oh! Calcutta! (ul. Św. Anny)

MYSZ:
uszatka: H&M (prezent ode mnie)
Sweter z rozpinanym golfem: H&M (prezent ode mnie)
płaszcz: Cherokee

piątek, 18 grudnia 2009

Pierścionek inny niż wszystkie & 'afro' czapka ;)

Ten pierścionek powinien znaleźć się na honorowym miejscu w moim Muzeum Rzeczy Nietykalnych. Niestety oświetlenia zabrakło kiedy robiłam fotki do naszej ostatniej szafiarskiej akcji (inna sprawa, że nie mogłam go z palca ściągnąć - musiałam sobie zafundować spacer bez rękawiczek w tym celu ;)). Ten pierścionek jest jak pewnego rodzaju mój identyfikator. To jest taka moja charakterystyka w pigułce poprzez przedmiot. I nie muszę pisać, że jest po prostu niezwykły i unikatowy :).
Muzyka odgrywa w moim życiu ogromną rolę. W moim domu odkąd pamiętam słuchało się dobrej muzyki przez duże D ;). Nie wiem czy to jakiś spadek w genach, ale ogólnie moja rodzina ma jakieś predyspozycje muzyczne: siostra na Akademii Muzycznej - altowiolistka, kuzyn akordeonista i organista zarazem, tata czasem gra na gitarze - samouk, druga siostra gra na flecie poprzecznym, ja również miałam 4-letnią przygodę ze szkołą muzyczną w klasie gitary klasycznej; całe moje rodzeństwo łącznie ze mną (jest nas 5 :D) uczęszczało na lekcje gry na pianinie :). Pianino zresztą stoi w naszym domu :). Gitarzystka ze mnie marna - weszłam w głupi wiek wtedy i jakoś nie potrafiłam się muzycznie ogarnąć ;). Dali mnie w dodatku do grupy dziecięcej - tak więc na rytmice zbierałam wirtualne kwiatki z dywanu razem z dziećmi, które sięgały mi do łokcia - średnio mnie to rajcowało ;P. Zbuntowałam się i zakończyłam swoją muzyczną edukację po 4 latatach (z 6). Teraz trochę żałuję... Za to zawsze lubiłam śpiewać - w szkole muzycznej mieliśmy lekcje chóru, potem w liceum śpiewałam w szkolnym zespole; zdarzyło mi się śpiewać kolędy na szkolnej wigilii(kolędy na koniec wieku - Preisnera, które zresztą co roku od tamtej pory śpiewam po Wigilii kiedy kolędujemy muzycznie u znajomych naszej rodziny). Rozbawiła mnie wtedy reakcja koleżanek. A w zasadzie jej brak ;). Zaśpiewałam, wracam do stolika, pytam jak mi poszło (bo to zawsze wielki stres występować :P), a one pytają: - Ale co dobrze poszło? No to im mówię, że śpiewałam przed momentem, a one na to, że myślały, że jakąś płytę puścili ;), Heh.
Na studiach śpiewałam jakiś czas w chórze u Dominikanów. I na tym się kończy moja muzyczna kariera ;). Moim niezrealizowanym jak dotąd marzeniem jest zapisanie się do chóru Gospel. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas na to :).

Może dodam jeszcze, że mój styl ubierania opiera się głównie na inspiracjach muzycznych - afrykańskich, etnicznych. MTV Base oglądałam swego czasu całymi dniami :).

A teraz pierścionek we własnej osobie - dostałam go na 18-te urodziny od mojej mamy :)).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


A na koniec 'Afro' czapka ;) (choć z afro to ona ma jednak niewiele wspólnego :)) -w każdym bądź razie jest to moja zimowa alternatywa dla turbanu ;). Pokazywałam ją już rok temu, ale należy jej się post w dobrym świetle. W zasadzie to nie cierpię chodzić w czapkach - beznadziejnie w nich wyglądam :@, więc zimą zawsze chodziłam w kapturach naciągniętych po same oczy. Muszę jednak przyznać, że ta akurat stanowi wyjątek (Mysz twierdzi, że słodko mi w niej :] ;>).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Czapka: prezent od Mysza (musiał się cholera zemścić za czapkę uszatkę, którą dostał ode mnie :P)
płaszcz: H&M
szal: lumpeks
torba, sukienka: od Baglady :)))
top: łup wyprzedażowy z H&M :) (uwielbiam takie bluzeczki, zwłaszcza z rękawem na 3/4 i dużym dekoltem :)).
bransoleta: Oh! Calcutta! (ul. Św. Anny)
Kolczyki - drewniane z afrykańskimi twarzami (?): straganik przy Sukiennicach

środa, 16 grudnia 2009

Maxi zebra w bardzo afrykańskim i eleganckim zarazem wydaniu :)

Przeżywam prawdziwe rozdwojenie jaźni kiedy rano staję przed szafą :@. Zwykle swoje zestawy wymyślam wieczorem poprzedzającego dnia. W makijażu i w jakimś konkretnym "uczesaniu" takie decyzje podejmuje się znacznie szybciej :). Rano wygląda to wszystko makabrycznie :/. Bo ani nie wiem co z włosami zrobić, ani tym bardziej na co się zdecydować i jak jeszcze doliczyć do tego warunki atmosferyczne, to najczęściej ostateczną decyzją jest po prostu nie wychodzenie z domu w ogóle ;). Z racji moich planów na dzisiejszy wieczór - koncert w filharmonii z udziałem mojej siostry w składzie orkiestrowym :) - wybór padł na maxi dress. I tu się zaczęły schody, że tak powiem :). Chciałam wyglądać cokolwiek po swojemu, ale elegancko :). Jakoś tak mi smutno gdy w świątyniach kultury widzę ludzi w jeansach i zwykłych koszulkach. Pewnym miejscom należy się - moim zdaniem - należyty stosunek wyrażony również strojem osoby degustującej muzykę, teatr, malarstwo czy fotografię.
Rozważałam pójście w Stradivariusowej maxi dress, ale ostatecznie wybór padł na zebrę :). Jeszcze przed wakacjami wyszperałam w jednym z lumpeksów bawełnianą czarną chustę z biało-czarnymi panterkowymi ciapkami po bokach. Ani razu jej nie użyłam - dziś jej debiut :). Panterkę tylko tak dyskretnie uchyliłam spod zwojów chusty, bo co za dużo, to niezdrowo ;).
Maxi zebra natomiast prezentuje się dzisiaj primo - w wydaniu zimowym (pod sukienka mam jeszcze basicową bluzkę), secundo - również i w bardzo afrykańskim wydaniu, poprzez te powtórzone biało-czarne zwierzęce motywy.
No to uciekam za dłuższą chwilę kontemplować muzykę, a wcześniej jeszcze zrobić nalot na kilka miejsc w poszukiwaniu prezentów świątecznych :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Ps. Zdjęcia niestety kiepskiej jakości dzisiaj :/. Nie zdążyłam przed wschodem słońca w moim pokoju, który następuje o godz. 15 - sic!

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi zebra: H&M
sweterek, zawiązywany dziś kopertowo: Bershka
pasek, chusta: lumpeks
kolczyki, naszyjnik: C&A
bransoleta: sklepik w Wieluniu

wtorek, 15 grudnia 2009

Nigdy cię nie oddam - Muzeum Rzeczy Nietykalnych.

Kiedy pomysł Aife na kolejną akcję szafiarską został powszechnie zaakceptowany na forum, zaczęłam się zastanawiać nad swoim udziałem w akcji. Tak na dobrą sprawę do każdej z posiadanych rzeczy przywiązuję jakąś wagę. Z natury jestem chomikiem. Ciężko mi się rozstać z jakimś ubraniem, nawet jeśli od czasów liceum leży w szafie. Mam takich parę T-shirtów - a nóż widelec przydadzą się na wypad w góry, albo do malowania sufitu ;). Inne koszulki wiodą swój drugi żywot w rolach koszulek do spania :). W mojej szafie najcenniejsza jest chyba kolekcja maxi sukienek i spódnic - są nietykalne dla współmieszkanek (sióstr). Wartość sentymentalną ma dla mnie spódnica po babci, którą już zresztą pokazywałam. Nie chciałam was jednak zanudzać pokazywaniem tego samego, więc dzisiaj pokażę pewne 3 eksponaty, które mają dla mnie wartość specyficzną ;).

Kurczak-poducha, zwana też Tweety'm :)

Image and video hosting by TinyPic

Zjeździła ze mną wszystkie zakątki świata, w których byłam. Zabieram ją ze sobą praktycznie wszędzie, a zwłaszcza wtedy, kiedy jadę gdzieś pociągiem lub autobusem. Kurczak wzbudza zazwyczaj ogólną ciekawość wśród przechodniów, gdyż z racji swych "kompaktowych"wymiarów lubi wystawić dziób z mojej torebki - taka ciekawość świata rzeczy martwych ;). Nie lubię spać na dużych poduszkach, więc do spania ograniczam się również do kurczaka. Rano można sobie zrobić ze skrzydełek klapki na oczy - kiedy słońce pcha się na chama przez okna ;).


Etniczne trampki - czyli podryw na sznurówki

Image and video hosting by TinyPic

Z trampkami związana jest pewna historia. Wypatrzyłam je kiedyś w tunelu pod dworcem (tubylcy wiedzą o co chodzi ;)). Wprost oniemiałam na ich widok. Były takie urocze i oryginalne, w lekko hippisowskim stylu, wyszywane koralikami, w środku obszyte materiałem w orientalne wzorki! No po prostu cud, miód i orzeszki :D! Pech chciał, że stanowiły ostatnią parę, na domiar złego były o nr za małe :@. Czego się jednak nie robi, żeby dobrze wyglądać? :D Zaryzykowałam ich zakup - w nadziei, że je rozchodzę ;D (kosztowały śmieszne pieniądze :)). Tak, jestem szafiarską ofiarą losu :D Cierpiałam okrutne męki, a na noc zostawiałam buty ze szczotkami i jakimiś badylami w środku żeby je chociaż parę minimetrów rozciągnąć ;P. Efekt został osiągnięty :). I nic to, że nie nadawały się na deszcz! W zasadzie to one się słabo do czegokolwiek nadają, bo są tak dziadowo uszyte, że szkoda gadać... Zaopatrzyłam się w klej szewski z tego tytułu i regularnie poddaję je reanimacji ;). Stały się swego czasu moim znakiem rozpoznawczym. Zwracały na siebie uwagę klientów w mojej ówczesnej pracy, zwłaszcza tego jednego klienta (i współpracownika zarazem :)) - Mysza. Określił je pewnym epitem, którego tu może nie zacytuję ;). Niemniej jednak spełniły swą rolę. Mysz próbował mnie poderwać na sznurówki ("O! A czemu masz niezasznurowane buty do ostatniej dziurki? Daj zasznuruję, bo mnie to irytuje ;P" - każdy pretekst jest dobry, nie ma co ;)). Obecnie to już moja 2 para. Poprzednią schodziłam do tego stopnia, że wyzionęły ducha :). Pewnie na obecnej parze się nie skończy (o ile znajdę je jeszcze na allegro :)). Barack Obama ma ponoć 11 identycznych par swoich ulubionych butów :D.

Kapcie - Króliki

Image and video hosting by TinyPic

Podarunek od Mysza :). Kiedy zakładam je na stopy, przemieniam się w małą dziewczynkę albo i w królika - umiem ruszać nosem jak królik :D :D. Wyeksploatowałam je praktycznie na wylot ;). Nie mam nigdy w zwyczaju przebierania się w tzw. "ciuchy domowe", ale za to potrafię cały dzień przechodzić w pidżamie :). Królicze kapcie są w zasadzie głównym składnikiem domowej stylizacji - do tego dodać jeszcze ulubione pasiaste skarpetki z ABSem ;) i czuję się jak na urlopie od własnego wizerunku ;).

Image and video hosting by TinyPic

bonus muzyczny a propos kapci

sobota, 12 grudnia 2009

Bad omens. Kot & Tao ;)

Dostałam właśnie w prezencie książeczkę o tytule Kot & Tao :) (zawiera ona w przeważającej ilości myśli Konfucjusza :)). Tym oto sposobem moja kocia kolekcja rośnie 8). Postanowiłam - a w zasadzie to bardzo przypadkiem wyszło: przypadki chodzą po ludziach ;D - zilustrować ową książkę własną osobą. W drodze wyjątku raczę was dzisiaj zdjęciem na tle moich drzwi (może je skończę kiedyś malować ;) - wzór zaczerpnięty z jednej z książek Doroty Terakowskiej "W krainie Kota", o której to twórczości Terakowskiej piszę zresztą pracę magisterską :)). Swoją drogą, dawno nie było moich kocich drzwi na blogu. No niestety warunków oświetleniowych nie mam na korytarzu, więc zaniechałam pomysłu robienia tam zdjęć, na korzyść tych robionych w świetle dziennym, które potrafią oddać w miarę rzeczywiste kolory moich zestawów (kosztem siedzenia na kanapie za to - no coś za coś ;)).
Wracając do kota - nabyłam urokliwy (a może i też rzucający jakieś uroki przy okazji ???) koci T-shirt :D. Maga jak malowana :D! Co prawda omijam koszulki z nadrukami szerokim łukiem, ale obok tej nie potrafiłam przejść obojętnie :).
Tao kryje się w dzisiejszym zestawie w postaci kolczyków. Dostałam je w prezencie od strony www.brili.pl. Pomysł kolczyków dość ciekawy, ale szkoda, że takie malutkie one. Przyszło mi więc do głowy wkomponowanie ich w czarne drewniane koła :) (mało sobie palców nie połamałam podczas tej jubilerskiej transformacji ;)), ale efekt DIY mnie całkowicie zadowolił :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Koci T-shirt: Pimkie
Szal, spodnie (pamiętacie mój pomysł kupienia rurek? Hah! Dokonałam naprawdę heroicznego czynu przymierzając je ;). Obiecałam sobie nie robić nigdy więcej takiej krzywdy, zdecydowanie nie na moją "figurę" one i pomysł ich zakupu poniósł sromotną porażkę. Wracam z czystym sumieniem do swojej konsekwencji. Zdecydowanie lepiej mi w spodniach o szerszym fasonie :)): Oh! Calcutta! -> sklep z odzieżą indyjską przy ul. Św. Anny :)
Zawieszki Tao: www.brili.pl

piątek, 11 grudnia 2009

Boho i grzywka-reinkarnacja ;)

Kiedy ostatnim razem pojawiłam się w tym zestawie na seminarium, moja promotorka po 15 minutach bacznego przyglądania się mojej osobie skojarzyła, że ja to ja ;) . Co więcej, spytała, czy przypadkiem się nie nawróciłam :]. No tak, bo ja jednak mam włosy i nawet grzywkę mam! :D. Heh, chyba nie będę więcej takich atrakcji serwować na uczelni ;). Chyba wolę, jak mnie wyzywają od Talibów ;) - co mi się ostatnio zdarzyło w osiedlowym sklepie spożywczym ;D - ehhh...
Wracając do grzywki - zdaje się, że to jej ostatnie dni świetności, więc niech ujrzy jeszcze "światło słoneczne", zanim na dobre będę ją chować pod chustę :) (zapuszczam). Spódnicowy Skarb już pokazywałam w tym zestawie, jednak postanowiłam dodać do niego parę dodatków (o tak! jakiś pasek pojawi się chyba na dobre w każdym zestawie :)) i stwierdzam, że nadały jej one nowego charakteru. Otarłam się tym sposobem też o inspirację rosyjskim folklorem :). Futrzaka na plecy dorzucę może następnym razem ;).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

spódnica: lumpeks
pasek: H&M
bransoleta, naszyjnik: Oh! Calcutta!

środa, 9 grudnia 2009

Tribute to Erykah Badu - znajdź różnicę ;D

Na specjalne życzenie czytelników potwierdzamy, że istotnie, na niektóre posty umawiamy się z Baglady smsem ;) Dziś nasz wybór padł na szmaragdową maxi dress. Ustaliłyśmy też, że elementem obowiązkowym do tego zestawu będzie turban. Oto co z tej umowy powstało. Zbyt małe pole do popisu? Niby wyglądamy tak samo, ale... jednak można znaleźć między nami różnice :D

Interpretacja szmaragdowego zestawu wg Baglady:

Image and video hosting by TinyPic

Oraz moja interpretacja:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


W roli głównej wystąpiła dziś w dublecie szmaragdowa maxi dress z Terranovy :)

wtorek, 8 grudnia 2009

Rzecz o krakowskich szafiarkach :)

Na portalu Edukacyjny Kraków ukazał się właśnie artykuł, w którym wypowiedziało się kilka krakowskich szafiarek, m.in. ja :).
Zapraszam do poczytania :) -> TUTAJ

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Szara panterka

Panterkowa bluzka to kolejna ze zdobyczy, która padła ofiarą mojej H&M'owej karty upominkowej :). Koszulka, jak dotąd, najlepiej prezentuje się w takim właśnie czarno-szarym zestawie. Dodatki pojawiły się dzisiaj w bardziej minimalistycznej formie - dla podkreślenia drapieżnego looku kieł w zupełności wystarczy :). Na biodrach (jak zawsze) pasek - zamszowy, splotem przypominający najprostszy ścieg szydełkowy ;).
A tak przy okazji wczoraj obchodzonego dnia Mikołaja - dowiedziałam się, że w Krakowie (i okolicach? - nie wiem jaką skalę ma to zjawisko) praktykuje się obdarowywanie prezentami najbliższych w ten właśnie dzień, a nie tak jak w moich rejonach w Wigilię Bożego Narodzenia. Mikołajki, owszem, u mnie w rodzinie też były obchodzone, ale dostawało się wtedy takie drobne upominki, głównie słodycze :). Wiem, że w innych rejonach mówi się także o prezentach od Gwiazdora :), a nie Św. Mikołaja. I chyba Dziadek Mróz też mi się gdzieś obił o uszy. Heh, zwyczajów Ci u nas pod dostatkiem. Ciekawam jak u Was się obchodzi te święta :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Panterkowa bluzka: H&M
basikowy sweterek: H&M
pasek: lumpeks
kieł: Oh! Calcutta!
szarawary: www.kailu.pl

piątek, 4 grudnia 2009

Afrykański turban

Komponowanie tego zestawu zaczęło się od chusty. Dawno nie używałam jej w roli turbanu. A że ma tak wdzięczne afrykańskie wzorki, reszta skomponowała się w 5 minut :). Kolorystyczną "równowagę" stanowi połączenie chusty, turbanu i paska. Przy takich mocnych etnicznych wzorach przełamanie czernią jest niemalże wymagane. W zestawie musiały pojawić się jakieś dodatki w stylu tribal - drewniane bransoletki i po części naszyjnik. Co by nie uwieszać się zewsząd tym materiałem łatwopalnym ;)- złote koła do kompletu z zawieszką z naszyjnika. Voila! I mamy zestaw w stylu afrykańskim :)).

Ps. Mina Magi - bezcenna :D

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


W trakcie cykania fotek odkryłam jeszcze jeden sposób noszenia tej bluzki :)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


szarawary, chusta, drewniane bransoletki: Shiva
bluzka: Amisu
pasek: Lumpeks
naszyjnik: Oh! Calcutta!
kolczyki: C&A
plecione bransoletki: Centrum Sztuki i Kultury Afrykańskiej