wtorek, 28 grudnia 2010

Na przekór zimie

Zima to pora roku, której szczerze nienawidzę. Dała mi wyraźnie w kość (a raczej w skórę :/) tego roku, więc mszczę się na niej z nadzwyczajnym poczuciem satysfakcji (sasasa :D)! Nie zamierzam stosować wobec niej żadnych środków łagodzących, a co! Za oknem jakieś 10 na minusie, a ja latam (ciekam - jakby to moja babcia powiedziała :D) po dworze w letniej kiecce i w jeszcze bardziej letnich barwach. Mam nadzieję, że od tych kolorów mina jej zrzednie i jej się odechce tych gierek ze mną ;P.
A tak serio, nie sądziłam, że kiedykolwiek polubię się tak bardzo z czerwienią i żółtym - kolorami, które zawsze omijałam szerokim łukiem.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

spódnica (rozmiar 16 plus moja przeróbka :D), turbanowa chusta: lumpeks
bluzka, sweterek: Bershka
wisior, kolczyki: H&M
pierścionek: indyjski

sobota, 25 grudnia 2010

Świątecznie

Co prawda już po wigilijnej wieczerzy, ale święta dopiero się rozpoczęły :).
Życzę Wam pogodnych i rodzinnych chwil.
By ten czas odsunął na bok troski dni codziennych.
Niech zwolnią choć na chwilę wszystkie wskazówki zegarów.

Wesołych Świąt!

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Zestaw świąteczny:
kolczyki: Shiva
naszyjnik: Oh! Calcutta!
pasek, marynarka: H&M
bluzka: Bershka
spódnica: lumpeks
chusta na turban: indyjski

Ps. Przede mną pakowanie (jak ja nie cierpię...) i długa podróż do rodzinnego domu, o ile rano jakieś pociągi jeżdżą ;].

czwartek, 23 grudnia 2010

Dreadlocki :)

Pora na notkę wyjątkowo akuratna ;), ale chciałam w końcu nowy fryz w całej okazałości pokazać, zanim mnie całkiem przygotowania do świąt pochłoną. Drugi dzień w dreadkach i już wiem, że to będzie miłość bezgraniczna. Mysz nawet słowa złego nie powiedział :), w odróżnieniu od szwagierki, która żartowała na mój widok, że mąż mi chyba włosy w wiadrze do mopa wykręcał ;D. Zdecydowanie lepiej się czuję w dreadkach niż w warkoczykach, no i ich przeważający plus - nie obciążają tak cebulek włosów. Skutków ubocznych na razie się nie doszukałam, poza stratami w ofiarach śmiertelnych - lusterko :]. Tak sobie myślę, żeby je troszkę skrócić, ale jak znam życie, zabraknie mi na to czasu. Mam nadzieję, że w święta poprzerabiam w końcu ten stos sukienek (w tym maxi spódnicę z lumpa, wyjątkowo afrykańską maxi dress :D i midi sukienkę w panterkę).
Nie wiedzieć czemu, od paru dni tłucze mi się po uszach ta piosenka :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPice

Dreadlocki: Wykonane przez Baglady :)
kopertowa sukienka: lumpeks
kolczyki: Bershka
pierścionek: Oh! Calcutta!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Panterkowy dred-zgred ;)

Miałam wrzucić post w weekend, ale jakoś nie wyszło. Marny fotograf z mojego męża :/. Jak już dojdzie do skutku nasz wspólny spacer i nadarzy się odpowiednia chwila do jej wykorzystania, mrugam do Mysza porozumiewawczo oczami, wyciągam zza pleców aparat (niczym karabin maszynowy) i suszę zęby jak mysz do sera. Na co on robi: "-Ehhh...", "pstryk", "pstryk", mówi: "- Masz" i oddaje mi aparat w geście, jakby chciał jeszcze dodać: "-reklamacje, zwrot towaru nie są uwzględniane..." ;). Tak więc nie mają sensu moje pytania: "-A ostre wyszło?", "-Nie uciąłeś mi nóg?" etc. Przychodzę potem do domu, siadam przy kompie i zauważam, że na wszystkich zdjęciach ostrość ustawiona jest na drzewo obok :]. No cóż, musicie się zadowolić moimi domowymi fotkami :).
Wszystko już pokazywałam osobno, ale chyba nie w zestawieniu razem. Swoją drogą ciekawa jestem ile potencjalnych zestawów można stworzyć z zawartości przeciętnej szafy szafiarki wykorzystując rachunek prawdopodobieństwa ;).
Na mojej głowie pojawiły się w końcu dredki :D. Zostawiłam grzywkę. Pewnie ją zobaczycie w kolejnym poście. Tymczasem dredkowy turban i zestaw wczorajszy, w którym byłam na parapetówce u mojej szwagierki :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi dress: lumpeks
chusta: Shiva
narzutka: Stradivarius
naszyjnik: H&M
kolczyki: Reserved

Image and video hosting by TinyPic

kurtka: Reserved
Ponczo: Lumpeks

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Oswajanie czerwieni

... wcale nie jest takie łatwe, gdy w sklepach jedynym dostępnym odcieniem jest ten, w którym twarzowo wygląda jedynie Anna Mucha ;). Co prawda dopadł mnie ostatnio permanentny sieciówko-wstręt, no ale gdzież indziej można zaopatrzyć się w basicowe koszulki, jak właśnie nie tam. Czerwień idealną znalazłam w Bershce (najczęściej zaglądam tam jedynie po to, by rzucić okiem i wychodzę bez żadnego ubytku w portfelu :)). Rozmiaru XS, rzecz jasna, nie puścili do obiegu (ehhh), więc pozostaje mi nadzieja, że koszulka skurczy się po którymś praniu ;).
Postanowiłam jakiś czas temu zainwestować w żakiet skrojony niemal jak na miarę. Będąc wreszcie w jego posiadaniu muszę stwierdzić, że taką elegancję kontrolowaną jestem w stanie zaakceptować nawet w wydaniu na co dzień :).
Zdjęcia wczorajszo-dzisiejsze, bo wieczorem mój zapał do stworzenia posta padł równocześnie z baterią od aparatu ;).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi dress: Stradivarius
Basic: Bershka
marynarka: H&M
Biżuteria: Orient express, Shiva
pasek: New Yorker


Heh, żeby nie być w szafiarskim tyle postanowiłam sobie strzelić fotkę ze śniegiem w roli głównej ;). A co ;P!

Image and video hosting by TinyPic

kurtka: Reserved
Szal: indyjski

wtorek, 7 grudnia 2010

Sukienka zwana dywanem

Ilekroć mam na sobie tę sukienkę, słyszę głos Mysza: "- Kocie, byłaś w tym dywanie w pracy!? Lol..." albo: "- Idziesz w tym dywanie gdzieś? Dzięki Bogu nie muszę z Tobą dzisiaj nigdzie iść..." i tak dalej. Nie pomaga tłumaczenie, że to zabytkowa sukienka (ma ponad 20 lat). No tak, pewnie alarm zawyje jak będę chciała w niej muzeum opuścić ;). Jest już mocno nadgryziona zębem czasu (molim zwłaszcza). Co ja mogę poradzić na to, że faceci się nie znają na modzie ;). Przypomniałam sobie o tym "worku" jakoś jesienią. Fajnie prezentował się z moimi musztardowymi kozakami. A zimą tak go noszę i też mi się podoba.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Sukienka: dzieło mojej cioci (pokazywałam ją dawno temu na blogu TUTAJ)
Wisior: DIY
Narzutka: Stradivarius
Pasek, kolczyki: H&M
Pierścień: indyjski


No i przy okazji chwalę się słoniem z Tajlandii. Szalenie mi się podoba ten taboret. Bardzo trafiony zakup!

Image and video hosting by TinyPic



słoń: Allegro (dziękuję za link :))

niedziela, 5 grudnia 2010

Kocia broszka

Moja kocia kolekcja systematycznie się powiększa. Przybyło mi kilka nowych kocich T-shirtów, nabyłam koci wisiorek, a dziś chciałam się pochwalić kocią broszką, którą dostałam w prezencie od taty :). Wypatrzyłam ją na jednym ze straganów pod krakowskimi Sukiennicami. Czego tam nie mają :D! Muszę się tam wybrać ponownie w tygodniu w celu zakupienia słomianych figurek na choinkę.
Przetestowałam robienie zdjęć z lampą w różnych kątach mieszkania i póki co, będziecie oglądać fotki z pufami w tle, bo na nich najlepiej złapać ostrość i oświetlenie w tym miejscu jest całkiem znośne. Ubolewam nad faktem, że tak wcześnie robi się ciemno, no ale lepsze takie zdjęcia niż żadne.
Zgodnie z obietnicą chwalę się również rzeczonym we wcześniejszym poście płaszczem. Naprawdę myślałam, że już nie znajdę takiego, który spełni wszystkie moje oczekiwania. Ten jest wyjątkowo ciepły, ma podwójny rękaw (wewnątrz jest drugi zakończony ściągaczem), nie ma bufek na ramionach, ani cięcia i paska w tali (nie wiem czemu wszyscy projektanci sądzą, że każda kobieta ma taką talię, którą można podkreślać), no i kosztował mniej niż 200zł :). Jedyne, co mam mu do zarzucenia, to że firma nie puściła rozmiaru XS. Byłby idealny, gdyby był jednak trochę szczuplejszy, zwłaszcza w ramionach. Do zestawów w kolorystyce, która gryzie się z płaszczem będę nosić czarną pikowaną kurtkę i mam nadzieję, że tym sposobem przetrwam tę zimę bez żadnych nieudogodnień.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

No i teraz 3 fotki z głupimi minami, bo Mysz mnie rozpraszał :P

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

kocia broszka: stragan pod Sukiennicami
top: lumpeks
pierścień, ciepłe szarawary: indyjski (są uszyte z grubszego materiału niż ten, z jakiego szyje się legginsy)
basic, bluza: H&M
kolczyki: Reserved
płaszcz: House


piątek, 3 grudnia 2010

Turban - najlepszą czapką na zimę i "olaboga, jejku, rety", czyli zimowe frustracje.

O ile mnie pamięć nie myli przez ostatnie lata z prawdziwym śniegiem mieliśmy do czynienia dopiero po świętach. Na próżno wyglądaliśmy za nim w wigilię :,(. Nie żebym się teraz cieszyła faktem, że nieoczekiwanie spadł z nieba. Zima to pora roku, której szczerze nienawidzę. Testuję właśnie kolejny krem półtłusty (cutibaza). Jeśli możecie jeszcze jakiś polecić to piszcie. W ciągu ostatniego miesiąca zostawiłam w aptece 300zł i póki co, mam nadzieję, że na tym się zakończy :]. Najchętniej nosiłabym niqab, żeby ludzi nie straszyć... No cóż, wesołe jest życie atopika :].
Nie wiem, czy projektanci poupadali na głowę z tymi płaszczami "zimowymi". Zakupiwszy w zeszłym roku jeden taki egzemplarz w H&M'ie byłam zmuszona zakładać pod niego drugą kurtkę (moją ekoskórę), żeby nie zamarznąć zaraz po wyjściu z klatki schodowej. W tym roku szukałam dość długo ciepłego płaszcza. Wystarczyło pomacać rękaw i... - wiosenny. Płaszcze puchowe do mnie jakoś nie przemawiały. Dla odmiany chciałam kupić coś kolorowego. Niespodziewanie znalazłam bardzo przyzwoity płaszcz w Housie. No ale o nim więcej w następnym poście :). Jego zdecydowany kolor niestety nie do wszystkiego pasuje, więc kupiłam jeszcze (nie ma co na zdrowiu oszczędzać ;)) w Reserved czarną pikowaną kurtkę z wielkim kołnierzem. Jest wyjątkowo ciepła i załapałam się na promocyjną cenę :).
Co zaś się tyczy nakryć głowy, jedyna czapa w której dobrze się czuję, to czarny włochacz z pomponami. Częściej jednak ostatnio noszę się w turbanach, bo nie dość, że ciepłe, to jeszcze przed zawianiem uszu chronią, no i mam święty spokój z moimi włosami :). Trochę się rozpisałam, choć to o turbanie miała być mowa w tym poście, ale najwidoczniej musiałam gdzieś wylać swoje zimowe frustracje ;P. Dla równowagi w następnym poście będą same obrazki (no prawie ;)).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

szarawary: Klimex
bluzka: H&M
narzutka: Stradivarius
chusta na turban: Orient express (pareo)
naszyjnik: Oh! Calcutta!
kolczyki: indyjski
Sól na butach :@: mam nadzieję, że je doczyszczę...

Image and video hosting by TinyPic

czapa: prezent od Mysza :)
kurtka: Reserved %
szarawary: indyjski (są uszyte z bardzo grubego materiału)

niedziela, 28 listopada 2010

Zrobiona na szaro

Wiem, że mam skłonności do monochromatyczności, ale co ja poradzę na to, że po prostu tak lubię :). Dziś tylko 2 kolory - szary i czarny. Szarawary, szeroka bluzka, ale mimo wszystko nawet trochę elegancko wyszło :). Obyło się bez paska na biodrach, bo pantalony mają poziome paski na gumce, które równie dobrze spełniają rolę optycznego oszukiwacza. Biżuteria jest wynikiem mojej małej przeróbki. Kupiłam kiedyś śliczne etniczne kolczyki, ale okazały się być tak ciężkie, że nie byłam w stanie chodzić w nich nawet po domu. Tak więc postanowiłam je wykorzystać w roli wisiora, który zawiesiłam na grubym sznurze dodatkowo oplecionym woskowanym sznurkiem. Z reszty koralików zrobiłam kolczyki.
Ani się człowiek obejrzał, a tu już ciemno o 15. Na chwilę obecną poddaję się - nie umiem się wyzbierać rano na tyle wcześnie, żeby się jeszcze sfotografować. W tygodniu wracam do domu zbyt późno. Może uczynię jakieś postanowienie noworoczne, ale nic nie obiecuję, bo jak znam siebie, w tej kwestii jestem nienaprawialna ;).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

nepalskie szarawary: indyjski
bluzka: Queen
biżuteria: Świat spinek + DIY
bransoleta: sklepik w Wieluniu
buty: CCC

Padło pytanie o moje nakrycie wierzchnie. Póki mrozów nie ma noszę ekoskórę i moją "pelerynę Batmana" ;). Wyjątkowo przypadło mi do gustu takie połączenie. Na niższe temperatury mam bardzo ciepły fioletowy płaszczyk zakupiony w Hausie, którym pewnie niebawem się pochwalę.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

kurtka: Tomex
narzuta, szal: Lumpeks
torba: Od Baglady :)

czwartek, 25 listopada 2010

Turkusowość do kwadratu ;)

Mam ostatnio fioła na punkcie tego koloru. Jak tylko ujrzałam fragment tej spódnicy pod stertą innych lumpowych ciuchów, byłam pewna, że wykopię prawdziwy skarb. "Aaaaaaaaa...!", oczy wielkie jak spodki, radość jak po zjedzeniu całej czekolady (gdybym mogła ją jeść ;)), no i jeszcze "Sasasasa..." po szczęśliwie sfinalizowanej transakcji - to chyba typowe reakcje dla lumpeksowej hieno-szafiarki ;D. Spódnica oczywiście do przeróbki, bo 2 rozmiary za duża, ale czego to moje ręce nie potrafią. Później rozpoczęło się dramatyczne poszukiwanie bluzki pod kolor (turkus turkusowi nierówny ;)). Złaziłam całą galerię i znalazłam jedynie T-shirt z krótkim rękawkiem. W ogóle to jestem rozczarowana, że nigdzie nie ma basicowych bluzek z rękawem 3/4 :/. Jak już jest rękaw 3/4 to dekolt w łódkę. Pomijam fakt, że większość sklepów nie zna w ogóle rozmiaru XS. No dramat...
Próbuję się przekonać do żółtego i nawet nieźli mi idzie. Tak mi się spodobał ten zestaw, że zaryzykowałam zrobienie zdjęć z lampą błyskową. Spódnica zdecydowanie zasługuje na zdjęcia w świetle dziennym, więc pewnie ją jeszcze zobaczycie niebawem.
Ps. Nie ma to jak satysfakcja, kiedy na pytanie: "-Gdzie Pani kupiła tę spódnicę?" odpowiada się: "-Bardzo mi przykro, ale ta jest z lumpeksu ;P". A pytało mnie o nią wiele osób :D. Z drugiej strony, usłyszenie takiej odpowiedzi jest chyba najgorsze z możliwych :]. Goniłam ostatnio właścicielkę wyjątkowo pięknej spódnicy. No cóż... mogłam jedynie powzdychać :,(.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

spódnica: lumpeks
t-shirt: Terranova
sweterek: Bershka
bransoletki, pierścień: indyjski
kolczyki: Klimex
naszyjnik: H&M

sobota, 20 listopada 2010

Indyjski patchwork i powrót grzywki

Ostatnio rzadko wrzucam typowo szafiarskie posty na bloga, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Postaram się nadrobić zaległości w najbliższym czasie. A mam już coś w zanadrzu - upolowałam ostatnio w lumpie dwie piękne maxi spódnice :D. Czekają na zwężenie jeszcze, bo standardowo musiałabym 50kg przytyć, żeby mi z tyłka nie spadły ;). Tymczasem premierowy post spódnicy, którą kupiłam w... wakacje ;P (jak widać mam spore zaległości blogowe ;)).
Miesiąc temu (ekhm...) wróciłam do grzywki (na prośbę męża :)). Z powodu pogody płaszczowo-szalikowej moje włosy wyglądają gorzej niż tragicznie - jeden wielki kołtun :@, toteż postanowiłam już, że oszczędzę im męczarni godzinnego rozczesywania wieczorem i zainwestuję w dredki :).
Odnośnie postępów w urządzaniu mieszkania nastąpiły pewne zmiany. Pisałam już, że marzy mi się pokój dzienny w stylu afrykańskim, ale koniec końców będzie jednak w stylu indyjskim. Padłam na widok patchworkowych narzut w sklepie indyjskim. Teraz mi nawet te nieszczęsne jasne żakardowe zasłony z lumpeksu pasują do wszystkiego, bo patchwork ma kilka łat w kolorze srebno-złotym :). W oknie powiesiłam brązową firankę z organzy. Z kolorem obrusów i dodatków mogę szaleć pod kolor łat z narzuty. Czerwony obrus z etnicznymi tłoczeniami (?) wygrzebałam w lumpeksie :). Co jak co, ale w żadnym normalnym sklepie nie sposób znaleźć takich ładnych rzeczy.
Mam nadzieję, że do jutra skończę malować wzory na ścianie w sypialni. I to by było tyle na dzisiaj :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

spódnica: Oh! Calcutta!
pasek, kamizelka: lumpeks
drewniane kolczyki, czarna koszulka: H&M
przypinka z Erykah Badu: allegro
pierścień: indyjski

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

narzuta, poszewka: indyjski
jasna poszewka, cukierniczka: Orient express
zasłony, obrus, klapki, ;): lumpeks


poniedziałek, 8 listopada 2010

Moje wielkie grecko-indyjskie ;) wesele

Greckie, bo suknia w iście w greckim stylu, a dodatki w stylu indyjskim :).
Jejku, jejku, jak ten czas szybko leci... Już ponad miesiąc minął, a ja ciągle mam wrażenie, że to było parę dni temu :,).
Najbardziej stresujący dzień w moim życiu! Tyle spraw do spamiętania i załatwienia naraz, że z tego wszystkiego zapomniałam o fryzjerze :D. Miałam dzień wcześniej iść zakręcić papiloty. Przypadkiem nałożyły mi się na siebie w tym samym czasie dwie umówione wizyty - fryzjer i manicurzystka. O fryzjerze przypomniałam sobie podczas dmuchania na paznokcie w salonie kosmetycznym ;D. Nie miałam ani telefonu do salonu, ani maila, a salon już od godziny zamknięty (sam fryzjer nie uznał za słuszne zadzwonić do mnie w celu przypomnienia o spotkaniu :/). Tak więc papiloty zakręcałam dopiero w dzień ślubu. Nie wyszło tak efektownie jak przy próbnej fryzurze. Ale nic to! Tego, co przeżyliśmy z Myszem tego dnia nie byłoby w stanie nic popsuć - ani wichura, ani deszcz, ani śnieg, ani trzęsienie ziemi (ani nawet suknia ślubna, w której nie mogłam wziąć oddechu i bałam się, że nie dojdę do ołtarza z powodu niedotlenienia ;P). Płakałam ze wzruszenia całą mszę :,).
Ciężko mi było wybrać tylko kilka zdjęć :@. A co tam!
A było to tak:

8 rano (nie ma tak dobrze :/ - nie dane Pannie Młodej pospać dłużej ;P) - fryzjer i rozmowy w toku

Image and video hosting by TinyPic

prasowanie ;) - sari

Image and video hosting by TinyPic

Makijaż - samodzielny (na czymś trzeba było zaoszczędzić ;))

Image and video hosting by TinyPic

Założenie sukni ślubnej wcale nie jest takie proste ;). Jak widać w przedsięwzięciu udział brały prawie wszystkie przedstawicielki rodu damskiego :)

Image and video hosting by TinyPic

Panu Młodemu szło łatwiej i z wiatrem ;) (prawie jak John Lennon :D)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Julia na balkonie ;)
- Ach! Gdzie mój Romeo?!

Image and video hosting by TinyPic

- No gdzież on? (Messi i Bojan :))

Image and video hosting by TinyPic

Komu w drogę, temu czas :)

Image and video hosting by TinyPic

- Zostawili mnie... Wrrr...

Image and video hosting by TinyPic

Wszyscy na swoich miejscach, obrączki też, no to zaczynamy :)

Image and video hosting by TinyPic

I jak to się mówi: - po ptokach ;)

Image and video hosting by TinyPic

Uściski, buziaki i gratulacje :,)

Image and video hosting by TinyPic

Sms do Nieba :)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

No to za nasze szczęście!

Image and video hosting by TinyPic

1, 2, 3; 1, 2, 3, żeby tylko kroków nie pomylić ;)

Image and video hosting by TinyPic

I tańce, hulanki, swawole aż do białego rana!

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Hah! Najlepsze zdjęcie ze wszystkich!

Image and video hosting by TinyPic

Oczepiny :D . Nie było łatwo zdobyć bukietu Pani Młodej ;D!

Image and video hosting by TinyPic

Moje ulubione zdjęcie :,)

Image and video hosting by TinyPic

I kilka fotek z pleneru:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Kreacja szyta z sari wg mojego projektu:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

kreacja szyta z sari w całej okazałości

Image and video hosting by TinyPic

Bo ostrożnym trzeba być ;)

Image and video hosting by TinyPic


Fotografie:
Sygnowane znakiem wodnym - Maciej Służenko
Pozostałe: Piotr Nowak

Dzięki Wam za to, że te chwile trwać będą wiecznie!