środa, 24 lutego 2010

Muzyka zaczyna się wtedy, gdy słowa nie wystarczają by opowiedzieć światu jakąś historię

Wczoraj miałam przyjemność bycia na koncercie symfonicznym w krakowskiej filharmonii. Fajnie mieć siostrę na Akademii Muzycznej :D. Z czasem można się przyzwyczaić do jej kilkugodzinnych ćwiczeń na altówce w pokoju za ścianą. Kiedyś mi zacznie tego po prostu brakować :). Nawet sąsiedzi z dołu po paru miesiącach odpuścili sobie walenie w naszą podłogę (zapewne używali do tego celu kija od mopa, żeby sięgnąć sufitu ;)). Niespecjalna ze mnie słuchaczka muzyki poważnej. Tą zdecydowanie wolę słuchać na żywo. Słuchać to nie to samo, co słuchać i patrzeć. Zupełnie inaczej odbiera się synestezyjną sztukę. Lubię się przyglądać muzykom podczas ich gry, ich synchronicznym ruchom, skupieniu, jakie wypisuje się na ich twarzach. Ich mimika, gesty są jak nici prowadzące do rozwiązania tajemnicy opowiadanej historii. Namacalne doświadczanie muzyki skutkuję tym, że przesłuchanie jakiejkolwiek płyty na domowym sprzęcie zaraz po powrocie z takiego koncertu urasta do profanacji. Kontemplowanie muzyki wymaga zarazem oddechu i ciszy. "Cisza jest głosów zbieraniem" - pisał Norwid. Gdzie się nie spojrzeć, tam wszędzie dostrzec można dualizm przeciwstawieństw - prawdziwą pełnię.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Portret by Mysz :*

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi dress: Stradivarius
kolczyki: H&M
bransoleta, szal: Orient express
kurtka: Tomex :)
torba: od Baglady :)



Oraz dodatek specjalny:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

8 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy nie przekonałam się do filharmonii.. ale podejrzewam, że wynika to z tego, że od dziecka byłam otoczona muzyką operową przez moja mamę i trudno mi sie przestawić na koncertowy widok gdy oko i zmysły mam nawyknięte do scenerii i aktorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna bransoletka. Sama się zastanawiałam nad podobną, bo.. nie mogłam się powstrzymać i pognałam ze znajomymi do Krakowa. Obowiązkowy rajd po sklepach indyjskich zaliczony. Jak powiedziała moja koleżanka: "jeden taki i żyłoby ci się lepiej w Rybniku co?". :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam, że Twoje oko dużo traci, gdy obrysowujesz je czarną kreską. Spróbowałabym na Twoim miejscu z szarą, metaliczną. Zdziwisz się, jak będzie efekt:)Spróbuj, nie zaszkodzi:D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne kolczyki:) zresztą chyba wszystko połączone z tą sukienką wygląda pięknie, pozdrawiam, Jagoda:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czarna masza: udało Ci się znaleźć podobną? Takie mają tylko właśnie w tym sklepie Orient express. Ciekawa jestem łupów :).

    Anonimowy: Dziękuję za uwagę, ale szara kredka nie wydaje mi się być dobrym pomysłem, prędzej ciemna grafitowa. Czasem maluję się brązową kredką. Tuszu do rzęs używam tylko w brązowym kolorze :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Pytałam już kilka razy panie z Orient Exspressu czy nie planują może otworzyć filii w Rybniku :P Z bransoletki tym razem, o dziwo, zrezygnowałam. Wybrałam naszyjnik pasujący do alladynów, był bardziej przeceniony :P Ale co się odwlecze to nie uciecze... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Ciebie w tej sukience... :-) Piękne zdjęcia zrobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  8. O, Sindulina! :) Czy ten młodzienec obok to Wasz brat? ;)

    Piękny blog, pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>