niedziela, 25 lipca 2010

Orientalnie

Wrzucam swój wczorajszy zestaw weselny (to już nie pierwsze wesele w nim przetańczone ;)). Tym razem zmieniłam dodatki. Na uwagę zasługują szczególnie długie kolczyki :). Są naprawdę piękne! Przeszłam całą galerię w poszukiwaniu niedrogich butów pod kolor maxi. I znalazłam tylko jedną parę. Jeśli znaleźć już buty w różowym kolorze, to krój - niestety - jest adekwatny do odcienia ;). Dzielą nas chyba lata świetlne od tego, by w tym temacie nastąpiły jakieś zmiany :]. Fioletowe platformy nie prezentują się chyba jednak najgorzej :). Prawię się w nich zabiłam schodząc po schodach. W ostatniej chwili przypomniałam sobie, że można się przecież poręczy złapać ;). Pewnie zamieszczę kilka fotek z wesela, tymczasem zdjęcie kreacji zrobione na szybko przed wyjściem.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

Maxi, chusta: Oh! Calcutta!
kolczyki: Bijou brigitte
platformy: ccc
bransoleta: Orient express


54 komentarze:

  1. o, takie same ma chyba baglady?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak brakuje warkoczyków....;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm...przy tak długich włosach widzę Cię w jakimś cudeńku na głowie ala Frida czy też poczochrana nieco Julia Tymoszenko:)Bardzo bym chciała zobaczyć Cię też z zupełnie uwolnioną od opasek i turbanów.Nie piszę tego w kontekście posta weselnego.To taka ogólna refleksja.Poza tym zawsze świetnie wyglądasz.Pozdrawiam!Justyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygladalas pieknie :D
    A buty to faktycznie te same co Baglady? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przeglądając Twojego bloga, ciągle się zastanawiam skąd bierzesz te sukienki, spódnice?

    Rzeczywiście śliczne są te kolczyki.

    OdpowiedzUsuń
  6. blu, erillstyle: Tak, to te same buty :)

    Justyna: Moja grzywka jest niestety takiej długości, że wygląda idiotycznie - nawet przypięta wsuwkami :/. Nie umiem robić dobieranego warkocza. Może gdyby tą grzywkę wpleść w niego nad czołem wyglądałoby to całkiem znośnie ;). Na Fridę się czesałam, kiedy miałam grzywkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że zabawa była równie udana, jak "zestaw weselny". Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczna sukienka a kolczyki cudne :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow jaki makijaż!!!pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  10. te buty sa bardzo stabilne, chociaz jednak za malo eleganckie jak na wesele-tak sobie mysle:)
    a co do fryzury to mysle, ze chociaz przy takiej okazji fajnie zebys zrezygnowala zopaski czy turbaniku, taki warkocz dobierany pleciony tylko z grzywki bylby pieknyy

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolcvzyki robią wrażenie :) I uważam podobnie jak Baglady :)

    OdpowiedzUsuń
  12. sukienka fantastyczna, a kolczyki faktycznie cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  13. wyglądasz spoko, jak Bastet :) po prostu - maxi albo szarawary i turban lub chusta na głowę. Wiem, że to Twój styl, ale blog jest taki.... nudny?

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie podoba mi się tym razem, dla mnie ten strój weselny nie różni się niczym od tego, jak wyglądasz na co dzień, jest po prostu za mało elegancki, szczególnie, jak już dziewczyny zauważyły-buty. Poza tym absolutnie "na nie" jest opaska, za dużo się dzieje,opaska niepotrzebnie robi konkurencję kolczykom, faktycznie inna fryzura byłaby lepsza. Tak więc sukienka, biżuteria, makijaż na tak, reszta psuje strój. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Demokrytka: Ze sklepów indyjskich i lumpeksów :))

    Baglady: Elegancja jest pojęciem względem, zwłaszcza, że wśród gości sporo było pań w zwykłych sandałach :].

    Anonimowy: Nudny bo co? Bo nie założę sukienki w groszki? Bluzki w paski, nerdów czy co tam jest modne? Jest tyle innych szafiarek, które z pewnością spełni Twoje oczekiwania :].

    Anonimowy 2: O butach pisałam... Opaska ma identyczne kolory jak sukienka. Zresztą niemal identyczny zestaw pokazywałam nie tak dawno temu tutaj i nie wydaje mi się żeby był bardziej elegancki od tego (kwestia zdjęcia moim zdaniem). Tam mam zwykłe czarne baleriny :P Platformy są moim zdaniem mimo wszystko bardziej eleganckie. W kościele miałam jeszcze czarną marynarkę. Odnośnie opaski - warkocz pleciony nad czołem byłby ok, ale nie do tego zestawu.

    OdpowiedzUsuń
  16. hmm ...także uważam, że ślub to jakby nie patrzeć podniosła ceremonia i należy się mu odpowiednia oprawa łącznie ze strojami gości:) mogłaś przyszaleć idąc do fryzjera. Może by Ci zrobili piękne loki albo fale a one by stanowiły bazę do upięcia ??:)) wyrzuciłabym toporną bransoletę a zastąpiła delikatniejszą biżuterią. Mnie by tu panja pasowała jak nic:) a i buty..no wiem,że pisałaś :D ale jakby były satynowe, błyszczące to byłby luz :)

    no i nie zgodzę się by elegancja była pojęciem względnym. Tutaj punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia. Istnieją dress cody, których po prostu łamanie jest nie na miejscu. Wykwintność i wytworność podczas takich uroczystości jest jak najbardziej pożądana. Nie ma co się zasłaniać Paniami, które były w zwykłych sandałach. Ja ostatnio uczestniczyłam w weselu gdzie Panie w japonkach i zwykłych spodniach chadzały..co moim zdaniem było lekceważące.

    oliwka. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się podoba - wyglądasz pięknie, wszystko do siebie doskonale pasuje, a na weselach widywałam kobiety ubrane mniej elegancko i na pewno mniej wyraziście. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oliwka: To może zacznę od tego, że ja w ogóle nie cierpię eleganckiego wyglądu. Nie znajdziesz w mojej szafie ubrań w tym stylu poza marynarką. Zaraz pewnie ktoś napisze, że jak to? Że przecież trzeba mieć w zapasie coś na takie okazje... No więc nie czuję takiej potrzeby.
    Czy mogłam "przyszaleć" z fryzjerem? Może bym mogła, gdybym nie miała innych wydatków na głowie (w tym swojego ślubu za 2 miesiące :)). Co jest złego w zwykłych rozpuszczonych włosach? Sukienka i biżuteria same w sobie są atrakcyjne, więc loki i cuda na kiju na głowie, to by zdecydowanie za dużo było jak na jeden raz :].
    Panja na wesele??? No chyba, że indyjskie - to rozumiem :)
    Satynowe buty? Gdyby takie jeszcze były...
    Nie wiem jaki sens ma gdybanie nad rzeczami, który nie ma, nie znalazłam, albo nie były na moją kieszeń :).
    Ja się nie zasłaniam nikim - naprawdę świetnie się czułam w tym zestawie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam o Tobie w "Claudii"(fantastyczne spódnice!).
    Nie zgadzam się z poglądem, że elegancja jest pojęciem względnym, mam ją raczej za "bezwzględną" ;). Ale patrząc na Twoje zdjęcia wiem jedno - masz kolorowy, wyrazisty, własny styl i szczerze żałuję, że nie mogę tego powiedzieć sama o sobie ;). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. yhm..elegancki wygląd not..dobra. Czyli nigdy nie założysz ''standardowej'' sukienki ?:D a jak życie zmusi do zmiany to ugniesz się
    nie wiem czemu tyle znaków zapytania przy słowie panja :D i dlaczego od razu, że na indyjskie? Ty na weselu u dalekowschodnich mieszkańców nie byłaś a tytuł posta orientalnie;p więc czemu nie można założyć takiego cuda na ręce. Delikatniejsze i moim zdaniem bardziej reprezentatywne:)

    reasumując: skoro jednak dobrze się czułaś to nie ma o czym dalej mówić i rozmyślać:)
    oliwka.

    OdpowiedzUsuń
  21. bastet ja rozumiem, ze wazne zeby byc sobą i dobrze sie czuc, ale nie zgodze sie, ze elegancja jest wzglednym pojęciem. ja wiem jak wygladaja te buty-mozna by je nawet nazwac espadrylami, bo ich obcas owiniety jest sznurkiem. no sory-nie na wesele. ja jak ide na slub to się nie przebieram za kogos kim nie jestem, ale tak mnie wychowano, ze nie założę czegos codziennego na taka okazje. ja uważam, ze ta sukienka jest w porządku, ale mozna by ja bylo jakos podrasować zeby bylo wlasnie bardziej uroczyscie. chocby fryzurą.
    a co do indyjskiej bizuterii to ja mialam ja kiedys na slubie siostry ciotecznej:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oliwka: A jaka to jest okoliczność zmuszenia do nabycia "standardowej" sukienki? Nie znam takiej ;P, więc nie wiem dlaczego miałabym się zaopatrywać w taką sukienkę.
    Może mi się trafi takie indyjskie wesele w najbliższej rodzinie ;), wtedy z panją zaszaleję ;D.

    Magda: Dla mnie elegancja jest pojęciem względnym :) w tym sensie, że jej nie praktykuje. A jeśli "muszę" elegancko wyglądać, to wyglądam, ale po swojemu. I to jest tyle w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  23. no właśnie ja się nie zgodzę z tym co piszesz. ty traktujesz elegancje jako coś co kompletnie nie godzi się z twoim stylem, a przecież można ubrać sie orientalnie i wyglądać elegancko. z twojej wypowiedzi wnika, ze każdy może sobie elegancje traktować jak chce-ale umówmy sie , nie ma szans żeby np dzinsy były eleganckie.choćby się tak komus wydawalo, i oto właśnie mi chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiesz Bastet mój mężczyzna również uważa, że elegancja jest pojęciem względnym :) Na wesele Naszych wspólnych znajomych, poszedł wystrojony w czarne spodnie od garnituru, białą wiktoriańską koszulę (ola boga do połowy rozpietą :O ) i czarny kapelusz... Dla Niego to było eleganckie :) To Jego styl i On to lubi ! Ja Go takiego kocham i powiem Ci szczerze miałam w nosie to jak się ludzie na Nas patrzą :) Dlaczego o tym piszę ? Cenię Twój styl i Twoją osobę, wszystko na tym blogu jest Twoje, po Twojemu, w Twoim stylu i wara innym od tego :) W tym miesiącu wybieramy się na kolejny ślub i patrząc na Twoje buty nabrałam "smaku" aby takowe kupić (tylko czarne ;) )i zalożyć do długiej czarnej maxi dress :) Dziękuję za pomysł ! Pozdrawiam ciepło ! Nemezis

    OdpowiedzUsuń
  25. Aninimowy: A dziękuję :)). Za info o Claudii również - poleciałam po nią do kiosku :).

    Nemezis: Achh, wyjątkowo seksownie musiał wyglądać z tą rozpiętą koszulą :D (jak ja lubię swojego faceta w takowych :D). Chciałabym zobaczyć zdjęcie!
    Bardzo Ci dziękuję za to, co napisałaś :). Jak fajnie, że ktoś mnie rozumie :)). Buty były w jeszcze jednym kolorze, ale nie czarnym, z tego co pamiętam :/.

    Baglady: Czepianie się butów, które ledwo widać zza sukienki jest trochę bez sensu :]. Zresztą do tańczenia i tak założyłam balerinki w niemal identycznym kolorze, co te buty. Co do fryzury: jedwabna chustka - a taką mam na głowie - jest elegancka :) - przynajmniej dla mnie.
    Poza tym to był ślub mojej najlepszej przyjaciółki ze studenckiej ławki, której doskonale znane są moje upodobania ciuchowe, więc dlaczego miałabym być na tym ślubie przebrana za kogoś kim nie jestem :]?.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale się tmat rozwinął :)

    cytat: "A jaka to jest okoliczność zmuszenia do nabycia "standardowej" sukienki? Nie znam takiej ;P "

    Nigdy nie mów nigdy :) Po za tym - co to jest standardowa sukienka? Może to być zwykła mała czarna, która na każdej kobiecie będzie wyglądała inaczej. Ta sama sukienka u baglady, u styledigger, u Ciebie, czy u mnie, będzie wyglądała inaczej. Wszystko zalezy od dodatków butów, włosów.

    OdpowiedzUsuń
  27. Eh....przecież to jest proste.chodzi o to,że w takiej sytuacji eleganckim strojem okazujesz szacunek wobec pary młodej/rodziny....Zastanów się jak byś się poczuła gdyby na Twój ślub przyszedł kolega- dresiarz( ok, wiem, że takich pewnie nie masz:)) ubrany w odświętne, atłasowe dresy....?byłby wystarczająco elegancki...?

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy od dresów: To jest tak absurdalna sytuacja, że chyba zaczynasz wymyślać na siłę... jakbym przyszła na ten ślub co najmniej w worku na ziemniaki. Nie mam swojemu nic do zarzucenia. Jeszcze mnie starszy dziadek skomplementował porywając do tańca :P. Pardom, ale nie tylko strój świadczy o szacunku do kogoś.
    Wiesz, a mnie zawsze raziło to, że żyjemy w jakichś czasach gdzie strój weselny to jest takie połączenie odpustu i kiczu. Nie wspomnę o tych "najmodniejszych" fasonach samych sukni ślubnych :]. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. heh przy tej uległości miał być znak ? to nie było twierdzenie :) a zapytanie
    tak teraz hipotetycznie...kończysz studia na UP, fotografujesz. Masz talent pisarski i np dostajesz propozycję pracy od jakiejś korporacji na poziomie. Idziesz na rozmowę i na pierwszy rzut oka uderza Cię to, iż kobiety i mężczyźni w uniformach. Nie panuje tam taka luzacka atmosfera, wszyscy są poważni. Zarobki również poważne ;p Płeć damska w skrojonych kostiumach, mężczyźni garnitury (Ci to mają problem z głowy jest garnitur i jest elegancko:D )No i sobie myślisz, że nie wypada odstawać od reszty skoro tu widocznie taka reguła. Twa szafa długo nie pociągnie i nie zakamufluje zamiłowania do stylu orientalnego.
    Co robi Bastet?biorąc pod uwagę, że szef chce Cię przyjąć
    A) bierze nogi za pas i ucieka od garsonek i garniturów ;p
    B)ulega i kupuje parę zwykłych spódnic oraz kiecek po czym wędruje do nowej pracy :)

    to nie jest aż tak abstrakcyjne..znajomy odmówił przyjęcia posady w znanej firmie, ponieważ ultimatum było takie, że zetnie długie włosy. No i podziękował.

    oliwka :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Oliwka: Mój mężczyzna wymigał się od wojska, bo musiałby ściąć włosy ;P. I dzięki Bogu, że ich nie ściął :)!.
    Co do pracy - będę szukała takiej, w której pozostanę sobą. Obecnie pracuję w jednej z sieciówek. Nie zaniosę nigdy CV do konkurencji, bo tam chodzą w uniformach :] - proste?. Pracowałam w wielu miejscach, m.in. w kinoteaterze :). Nikt mi nie sugerował, że powinnam się ubierać inaczej. Przeciwnie - tam mój "inny" wygląd był sporym plusem. Sporo komplementów wtedy usłyszałam, m. in. z ust samej Agnieszki Schimscheiner :).Tak więc naprawdę nie musisz się o mnie martwić :].
    Ps. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek powstaną quizy o Bastet ;D.

    OdpowiedzUsuń
  31. jest stały czytelnik, który lubi bloga to i są quizy ;p :))
    no w kinoteatrze to nie dziwię się, że prawili Ci komplementy. Inwencja jaką wkładasz w dobór stroju została zauważona przez to środowisko:) a ubiór miły dla oka, oryginalny to i pochwały były :)

    Acz chyba do emerytury nie zamierzasz pracować w sieciówce. Musisz gdzieś mierzyć wyżej. Życzę by była to pasjonująca praca bez konieczności zakładania garsonki;p

    oliwka:))

    OdpowiedzUsuń
  32. Oliwka: No widzisz :)). Najbardziej sympatyczne teksty pod moim adresem padały z ust babć, które twierdziły, że chętne są przychodzić do tego teatru dla samego patrzenia na mnie :)).
    Nie, nie zamierzam do końca życia pracować w sieciówce :) - to tylko taka praca na teraz.
    No to fajnie mieć takiego stałego czytelnika, choćby nawet miał inny punkt widzenia ;). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. bastet , ale ty cały czas sie upierasz przy tym, ze jak elegancko to nie po twojemu. a to jest bzdura kompletna!bo dla mnie to jest super jak musze sie ubrac na jakąs okoliczność, zrezygnować z takiego codziennego stylu ale przemycic cos od siebie. i powtarzam-w kazdej sytuacji da sie pozostać sobą i jednocześnie wyglądać odpowiednio do sytuacji.
    a co do butow to argument o ich niewiocznosci jest taki sobie, bo jak widze na zdjeciu to sukienka nie dotyka ziemi i domyślam sie, ze sznurkowy obcas widać bardzo dobrze:)
    a co do opaski-to ok niech ci bedzie, ze jest elegancka, ale to o jeden grzyb w barszcz za duzo

    OdpowiedzUsuń
  34. Baglady: Ale w czym rzecz? Bo nie rozumiem. Sukienkę, którą mam na sobie zakładam tylko na wielkie okazje, bo jest zbyt elegancka dla mnie na pójście w niej do pracy, czy gdziekolwiek indziej. Opaska jest, bo moja grzywka sięgająca prawie brody kompletnie do niczego się nie nadaje, jak tylko do schowania pod chustkę. A z odsłoniętym zupełnie czołem chodzę jedynie po domu, bo mi uroku nie dodaje niestety ;), więc fryzury z upięciami też odpadają :]. Zaplotłam sobie nawet dobierany warkocz z grzywki tuż nad brwiami na próbę - mój facet wydał tylko dziwny pomruk na jego widok, siostra z tatą zapytała - co też mam na czole... :D. Butów innych nie znalazłam, które pasowałyby pod kolor sukienki. Owszem, mam jedne bardzo eleganckie - naprawdę! - ale są czarne niestety :]. Tak więc doprawdy nie wiem, po co cała ta dyskusja.
    Ja się upieram przy elegancji po mojemu :) i naprawdę nie widzę powodu dla którego miałby mnie ktoś "wychowywać" w tej kwestii :) - trochę jak porywanie się z motyką na słońce ;).

    OdpowiedzUsuń
  35. miałaś ta sukienkę na sobie na spotkaniu szafiarskim w Krakowie:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Baglady: No i to była jedna z tych okazji :]. Pozostałe to Komunia i wesela :).

    OdpowiedzUsuń
  37. Baglady nie przetłumaczysz....to samo co z "wielorybem". Bastet po prostu robi i pisze pewne rzeczy, będąc absolutnie głuchą na zdanie innych ludzi, na krytykę, czy chociażby sugestię zmiany. Ja odbieram tak mocne obstawanie przy swoim jak jakieś chowanie się w pancerzu...zero elastyczności.Co do krytyki to nawet wtedy gdy jest ona ewidentnie słuszna i myślę tutaj o akcji wielorybiej, Bastet nie potrafi przyznać się do błędu i stosuje jakieś dziwne racjonalizacje....
    Obserwatorka

    OdpowiedzUsuń
  38. Obserwatorka: Nie chowam się w żadnym pancerzu. Mam po prostu swoje zdanie w różnych kwestiach. Nie widzę powodu dla którego miałabym kogoś nawracać na swój tok myślenia i tego samego nie życzę sobie ze strony innych. Proste. Co ma do tego elastyczność? Nic :]. I co ma piernik do wieloryba?! Nie lubię hipokryzji. Nie udaję świętej, bo taka nie jestem :]. EOT.

    OdpowiedzUsuń
  39. ciekawi mnie tatuaż Baglady i czekam na skończenie go :)
    a Ciebie się zapytam czy myślałaś kiedyś o jakimś permanentnym malunku na ciele? :) mnie podoba się jakiś dyskretny tatuażyk ale ja tchórzem podszyta i cienias ze mnie.. (w kwestii bólu :)) jęczę z powodu lichej ranki :D

    oliwka.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Oliwka: Myślałam :). Mysz mnie namawia, bo sam ma tatuaż. Jeśli miałabym się na jakiś kiedykolwiek zdecydować, to raczej bardzo mały - jakieś orientalne zawijasy, kot albo motyl :).

    OdpowiedzUsuń
  41. Tak a propos całej dyskusji: znani ludzie na ślubach polskich gwiazd I co? Elegancko ubrani ;>?

    OdpowiedzUsuń
  42. bastet a co ma do rzeczy to, ze ktoś nie potrafi się ubrać na ślub?

    OdpowiedzUsuń
  43. Bastet pisze...

    Tak a propos całej dyskusji: znani ludzie na ślubach polskich gwiazd I co? Elegancko ubrani ;>?

    no na pewno bardziej elegancko niż Ty...

    OdpowiedzUsuń
  44. no jasne :)oprócz paru ewenementów reszta niczego sobie :) to była wypowiedź dot. art z internetu

    a wejdę bardzo z butami w wasze życie jak zapytam co przedstawia rysunek Twojego narzeczonego ?:))

    oliwka

    OdpowiedzUsuń
  45. Oliwka: Smoka :). Zdaje się, że było go dobrze widać na zdjęciach z wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  46. Naprawdę zwisa mi to i powiewa, jak goście ubiorą się na mój ślub (wiadomo, że biel zarezerwowana jest dla Panny Młodej), byle nie w jeansach, japonkach i sukienkach, które bardziej się nadają na dyskotekę niż na takie okazje. Naprawdę śmieszą mnie takie uwagi, że jak ktoś nie przyjdzie ubrany elegancko po ostatni guzik w koszuli, to będzie to z jego strony wyrazem braku szacunku. Najważniejsze, by goście się świetnie bawili :). To mi wystarczy :).

    OdpowiedzUsuń
  47. e tam, zwisa Ci i powiewa jak ktoś będzie, a jednocześnie cyt: "wiadomo, że biel zarezerwowana jest dla Panny Młodej"..
    :)
    mi wolno, ale innym nie zaszaleć :)

    Pozdrawiam!
    Martam

    OdpowiedzUsuń
  48. Martam: Bo są Granice i granice ;) :]. A ja nie uważam, abym swoim strojem przekroczyła ani jedną, ani drugą :].

    OdpowiedzUsuń
  49. Martam: Bo są Granice i granice ;) :].

    I to jest właśnie hipokryzja, której tak podobno nie lubisz.....

    OdpowiedzUsuń
  50. o matko, ale dyskusja. Bastet, gdybym ja brała ślub, to spokojnie mogłabyś przyjść w takiej sukience :D albo nawet w jeansach. najwazniejsza jest przysięga, a nie jak się ktoś wystroił!

    OdpowiedzUsuń
  51. Anonimowy: A gdzie ty tu hipokryzję widzisz? Bo ja nie przekroczyłam żadnej z granic odnośnie poprawnego wyglądu na weselu. Że się komuś nie podoba - jego sprawa. Kwestia gustu ;). W jeansach nie poszłam. Są granice, o których wszyscy wiedzą, m. in. o tej odnośnie białej sukienki.

    Blu: Aaaaa dziękuję za błogosławieństwo sukienkowe :D
    Niektórym, jak widać, wyjątkowo trudno pojąć pewne rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  52. jeżeli nie rozumiesz o co chodziło z hipokryzją, to współczuję. z mojej strony EOT.

    OdpowiedzUsuń
  53. Anonimowy: Doprawdy ;>? to może wytłumaczę łopatologicznie, bo czytanie ze zrozumieniem leży. Obowiązują mnie TE SAME zasady odnośnie stroju weselnego, co innych. I choć nie praktykuję stylu klasycznego i elegancję rozumiem trochę po swojemu, to jednak tym strojem mimo wszystko spełniam wymogi tej poprawności. Nie żyjemy w czasach, gdzie elegancja to jest zestaw białej koszuli i granatowej spódnicy za kolano. Czasy się zmieniły. Może pora to zauważyć.
    "Mi wolno, ale innym nie zaszaleć" - z niczym nie zaszalałam.
    "Są Granice i granice" - a owszem, niektóre można trochę naginać, co NIE JEST równoznaczne z ich przekraczaniem.

    OdpowiedzUsuń
  54. Super les couleurs j'adore cette robe tu la portes divinement bien et tes photos sont terribles.

    Séréna

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>