piątek, 29 stycznia 2010

Pojawiam się i ... znikam

Moja hibernacja blogowa rzecz jasna spowodowana jest sesją :E. Nie samym szafiarstwem żyje człowiek, toteż żeby się nie rozpraszać zbytnio rzeczami mniej ważnymi postanowiłam sobie zrobić urlop od bloga (tydzień - zawsze coś ;P). A że pozałatwiałam to i owo na uczelni i oddałam wreszcie książki przez rok przetrzymywane w bibliotece - nowa notka smakuje dzisiaj jak cukierek w nagrodę :)). Z przetrzymywaniem książek jest tak, że jak upłynie pół roku, to się biedny student boi pokazać w owej bibliotece komukolwiek na oczy, bo mu głupio (najchętniej by zostawił tajniacko owe książki pod drzwiami jak porzucone niemowlę ;P). No i tak omijają się z biblioteką nawzajem szerokim łukiem przez następne miesiące, aż upomnienie przyślą. A to już jakiś konkretny pretekst jest żeby się zebrać w sobie i pójść tam wreszcie pełnym żalu i skruchy. Hi! Naliczyli mi kary 5 zł - co za wyraz miłosierdzia i wiary w resocjalizację człowieka ze strony owej biblioteki :D!
A dzisiaj wyglądałam tak (spodobała mi się ostatnio wersja turbanu z wystającymi frędzelkami :)):


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

sukienka: Oh! Calcutta! (ul. Św. Anny)
kolczyki: Pimkie
bransoletki: Pull and bear
eko-skóra: Tomex :)
pod spodem sweterek: H&M
płaszcz: H&M
szal: lumpeks
buty: CCC



Ps 1. Ale matoł ze mnie, że wcześniej nie robiłam zdjęć na tle gołej ściany :P


Ps 2. W dalszym ciągu jakoś nie bardzo zadowolona jestem z koloru tych zdjęć. Balans bieli ustawiony na auto... Bo jak kombinuję z innymi opcjami jest jeszcze gorzej :/. Może to rozgryzę po sesji.


Pojawiłam się dzisiaj i znikam na kolejny tydzień lub tym razem dwa.

środa, 27 stycznia 2010

Kot, który...

... potrafi czytać :D! W dodatku do góry nogami :D (Upss! No i wydało się, że... jestem czarownicą <:X ;)).

Image and video hosting by TinyPic


Fot. by Bastet

Ps. Wiem, że miało mnie nie być ;), ale uznajmy, że "kot w zastępstwie" nie jest złamaniem obietnicy ;).

niedziela, 24 stycznia 2010

Buka z Doliny Muminków

Za oknami siarczysty mróz. Jak tylko wyściubię nos z klatki schodowej łzy zaczynają mi płynąć po policzkach od tego zimnego, ostrego powietrza. Dodatkowo promienie słoneczne, które odbijają się od śniegu, sprawiają, że czuję się ślepa jak kret. Nawet zdjęcia przeszły mi mrozem :/. Coś mi się zdaje, że to wszystko jest sprawką Buki z Doliny Muminków! Niech ją wszyscy diabli! Ki czort w nią wstąpił ?! A kysz! Proponuję by ją ktoś wyswatał z Efektem Cieplarnianym :P, bo biedaczka gotowa pozabijać nas swoim lodowatym oddechem :E.

Co do zestawu - kocią koszulkę już znacie. Dziś w połączeniu z maxi czarną spódnicą. Czarwonicowywujący zestaw mi wyszedł ;). Nie ma co! Pierwszy raz na blogu czarno-biała chusta z etnicznym motywem w całej okazałości (prezentowana wcześniej w roli turbanu). Idealnie skomponowała się z kolczykami w czarno-białe ciapki :).

Niniejszym ogłaszam, że przechodzę w stan blogowej hibernacji.
Do usłyszenia za jakiś czas dłuższy :)).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


T-shirt: Pimkie
szal, spódnica: lumpeks
kolczyki: brili.pl

czwartek, 21 stycznia 2010

Rzecz o tym jak i gdzie chomikować biżuterię

Tak sobie pomyślałam, że przyda się notka na ten temat. Tym bardziej, że sporo mam biżuteryjnego żelastwa i drewna w mieszkaniu ;). Mysz się naśmiewa, że ilością materiałów łatwopalnych stwarzam większe ryzyko pożaru ;).

Tak więc naszyjniki wieszam na kocim ogonku :D (kocie wieszaczki do nabycia w IKEA - w dziale z akcesoriami dla zwierząt):


Image and video hosting by TinyPic




Image and video hosting by TinyPic

Bransoletki i inne moje ponderabilia trzymam w pudełkach, koszykach i różnych szkatułkach:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Kolczyki przypinam do korkowej tablicy informacyjnej (jak widać rzeczy też podlegają ewolucji).


Image and video hosting by TinyPic

Na wypadek gdyby się ktoś zastanawiał, czy ten rysunek pod spodem stanowi moje świadome poparcie dla bycia kurą domową (pranie, prasowanie, etc.), zamieszczam zbliżenie:

Image and video hosting by TinyPic


(Kartka z ulubionego kociego kalendarza, który stracił ważność parę lat temu ;P Kiedyś sobie te wszystkie rysunki oprawię w ramki :D)

Zaczęło mi już brakować miejsca na tej tablicy, toteż zaczęłam wieszać kolczyki na czym popadło: kubkach i pojemnikach na kredki, ołówki i inne przybory codziennego użytku.
Zastanawiałam się nad tym, czy by sobie nie sprawić odpowiedniego stojaka na moje eksponaty.
Najwidoczniej niektórzy czytają w moich myślach :D. Bardzo się ucieszyłam, gdy parę dni temu właściciel strony brili.pl podarował mi dwie lalki na biżuterię.


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic




Do gustu szczególnie przypadła mi lalka w stylu afrykańskim (cóż za zgodność kształtów ;)). Liczy sobie ponad 50cm wysokości, więc można na niej wieszać także naszyjniki:


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Lalko-stojaki można nabyć tutaj

Gdyby komuś przypadły do gustu sowie kolczyki, to informuję, że dostępne są we wspomnianym przeze mnie sklepiku -> tutaj

środa, 20 stycznia 2010

Jak kocha, to poczeka ;)

Ten zwrot, wbrew pozorom, odnosi się chyba nie tylko do testowania granic wytrzymałości współpartnera. W moim przypadku te słowa nabierają dodatkowego sensu, gdyż niepunktualność odziedziczyłam w genach ;) - mniemam, że innego wyjaśnienia nie ma, skoro to rodzinna przypadłość. Chyba nie zdarzyło mi się jeszcze być gdzieś na czas ;P. Umawiając się ze mną na konkretną godzinę standardowo trzeba doliczyć jakiś kwadrans. Mysz dzielnie daje radę (przynajmniej nie wymiękł w odróżnieniu od innych). No ale nie o tym chciałam... Czasami mam wrażenie, że pewne rzeczy są nam poniekąd przeznaczone. Nie wiem na ile można telepatycznie wywrzeć wrażenie na jakimś przedmiocie - przykładowo na parze spodni - ale mi się to chyba udało (nie po raz pierwszy zresztą) ;D. Proszę mnie nie palić na stosie za moje ukryte zdolności magiczne ;P.
Otóż wisiały sobie jeszcze w wakacje (!!!) na wieszaku w tłumie innych kolorowych szarawarów. Moja silna wola skapitulowała - przymierzyłam je i została między nami najwidoczniej jakaś namacalna nić porozumienia... ale stwierdziłam, że 60zł to stanowczo za duża cena za przyjemność ich posiadania, więc wzdychałam, gładziłam przez chwilę jeszcze materiał, przewiesiłam w jakieś mniej widoczne miejsce, przyklepałam je innymi spodniami próbując je ukryć przed wzrokiem innych klientów (spowiedź zakupoholiczki normalnie ;D Hah!). Na odchodne w myślach wyszeptałam słowa: "Jak kochają, to poczekają" i puściłam w ich stronę oko ;). Potem próbowałam zapomnieć... Przypomniało mi się o nich 2 tygodnie temu (SALE, SALE, SALE - no nie da się nie zauważyć tych nęcących słów) i były! Proszę Państwa! Co za radość! Naj(nie)zwyczajniej w świecie czekały na mnie odchudzone do 30zł :D!

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

szarawary: Shiva
naszyjnik, kolczyki: projekt i wykonanie moje :)
bransoletki: Orient express, stoisko pod "Adasiem"
orzechowa torebka: allegro


Ps: Próbuję się oswoić z nowym aparatem, na razie podarowałam sobie czytanie instrukcji i dogadujemy się intuicyjnie ;). No ale wiele jeszcze przed nami spraw do przedyskutowania ;P.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Nietypowo :)

Kochani, w związku z tym, że na razie szafiarsko jestem uziemiona :@ - nietypowe kłopoty z instalacją lustrzanki, próbowałam już wszystkiego, ostatnią deską ratunku jest chyba kupienie czytnika do kart :@. Jak widać, jak się coś chrzani to zbiorowo. A tak się cieszyłam z przejścia na wyższy poziom fotograficznego wtajemniczenia... ehhh. Musicie się uzbroić w cierpliwość :).
W związku z moją chwilową niedyspozycją chciałabym was prosić o wsparcie zgłoszonych przeze mnie prac na pewien konkurs. Głosy oddawać można do 21 stycznia czyli bardzo niewiele czasu zostało, a z 40 najwyżej ocenionych zgłoszeń jury wybierze tylko 4 osoby.
Będę wdzięczna za wasze wsparcie :)))
Tutaj 5 moich prac:

sobota, 16 stycznia 2010

*** (a przecież nie ma mnie...)




***

a przecież nie ma mnie
dzisiaj - przez chwilę...

mój cień
z dala ode mnie śpi
w kłębek skulony
jak zmęczony kot

... gdy tak w milczeniu
palcami macam tę ciemność

- szukając jutra


Wiersz: Dagmara Wojtowicz

środa, 13 stycznia 2010

Stylizacja na worek po ziemniakach w stylu safari ;)

Sukienkę w stylu safari już kiedyś pokazywałam. Postanowiłam ją tym razem założyć jako tunikę . Czarne spodnie i metalowe dodatki nadały sukience zupełnie innego charakteru. Turban wiązany metodą z poprzedniego posta, ale celowo zostawiłam na wierzchu trochę frędzelków (na zdjęciu chyba nie widać ;>). Zdaję sobie sprawę, że w takim workowatym looku nie ma za grosz kobiecości, ale czasem lubię być po prosty luźno, szeroko i wygodnie ubrana ;). Zdjęcia robiłam na szybko przed wyjściem do pracy. Tak się śpieszyłam, że ykhmmm... zapomniałam o zapięciu zamka w sukience, na skutek czego świecę kawałkiem swojego nagiego ciała na kanapowych zdjęciach :D O Jeżu, ale się uśmiałam, jak to spostrzegłam ;D. Zastanawiałam się nad publikacją zdjęć, co by nie być posądzoną o jakiś ekshibicjonizm ;), ale że celowej pornografii się nie dopatrzyłam w tym przypadku, postanowiłam owe nieszczęsne zdjęcia jednak opublikować ;).

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

sukienka: Orient express
bransoleta, spodnie (mają gumki wszyte przy nogawkach): Oh! Calcutta! (ul. Św. Anny)

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Nowy patent turbanowy ;)

Inspirację do stworzenia tego zestawu zaczerpnęłam poniekąd z koncertowego nagrania jednej z piosenek Indii Aire - "Slow Down" (klip możecie zobaczyć na mojej playliście - bodajże 4 z kolei). Turban dziś trochę inaczej zawiązałam - oplotłam chustę wokół koczka, bez robienia żadnych zakładek. Zaczęłam po prostu od położenia chusty gładko na głowie. Pod spód dałam jeszcze jedną małą chustę wokół koczka, dzięki temu turban nie jest taki mały. Parę słów jeszcze o tych kolczykach - kupiłam je w wakacje, ale wierzcie mi, że bałam się w nich wyjść gdzieś, gdyż były to chyba największe kolczyki jakie posiadałam :D. Leżały miesiąc na półce. Zaczęłam się już nawet zastanawiać, czy ich komuś nie sprezentować. Ale jak widać przekonałam się do nich i nie wyobrażam sobie niektórych turbanowych zestawów bez nich! To chyba całkiem podobnie jak z niektórymi piosenkami - zaczynają się podobać dopiero po wiekokrotnym przesłuchaniu ;)
Nowy kwiatowy patent turbanowy przypadł mi całkiem do gustu i już wiem, że nie raz się jeszcze pojawi na blogu, zwłaszcza w wiosenno-letnich zestawach. "Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć" :)). I tym - miejmy nadzieję - proroczym akcentem kończę dzisiejszy wpis :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Próba śmiechu ;) - fotograf, który robił nam zdjęcia do "Świata kobiet" uparł się na mój uśmiech :/. A ja zdecydowanie wolę fotki bez niego, gdyż jakoś nie specjalnie przepadam za moją bogatą mimiką twarzy ;].

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

czwartek, 7 stycznia 2010

Woman's world

Dziś miało miejsce mini spotkanie szafiarek krakowskich, a to za sprawą wywiadu, którego udzielałyśmy dziennikarce czasopisma "Świat kobiety". Był to zdecydowanie najprzyjemniejszy wywiad, jakiego do tej pory udzielałam i nie będzie w tym ani trochę koloryzowania, jeśli stwierdzę, że tego samego zdania są pozostałe moje koleżanki po szafiarskim fachu :) tj.: Asia znana jako właścicielka blogu Must Have Fashion oraz druga Asia znana wszystkim jako Styledigger. Pani Elżbieta okazała się niezwykle wnikliwą obserwatorką szafiarskiego świata, stworzyła niesamowicie sympatyczną atmosferę tego spotkania, a za sprawą dziennikarskich (psychologicznych pewnie też ;)) tricków wyciągnęła od nas, ukrywane dotąd przed wirtualnym światem, informacje. Zapewne przypadkowy obserwator bardziej skłonny byłby stwierdzić, że przy jednym stole w przytulnej knajpce spotkały się 4 fajne dziewczyny, żeby poplotkować i pośmiać się niż, że było to sztywne dziennikarskie przesłuchanie ;). Czekam z niecierpliwością na artykuł Pani Elżbiety. Jutro czeka nas jeszcze profesjonalna sesja zdjęciowa.
Zdradzę, że wywiad ukaże się drukiem w marcowym wydaniu "Świata kobiety", którego w kioskach wypatrywać możecie już w drugiej połowie lutego.

Do jutra muszę obmyślić 2 swoje stylizacje. Na chwilę obecną jednym z nich na pewno będzie ten zestaw. Zastanawiam się jeszcze nad drugim. Jakbyście mieli jakieś sugestie otwarta jestem na wasze propozycje - sprawdzone zestawy są najbezpieczniejsze ;).

A na dzisiejszym spotkaniu wyglądałam tak:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi dress, od której moje szafiarstwo się w zasadzie zaczęło ;): stradivarius
kopertowe wdzianko: Bershka
panterkowy szal: orient express (10zł :))
pasek: C&A
Biżuteria: Oh! Calcutta!, Orient express, Pimkie

Nie byłabym sobą gdyby mi się coś muzycznie nie skojarzyło ;) Toteż poniżej moja ulubiona piosenka Neneh Cherry "Woman"

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Animal instinct

Nie to żebym posiadała jakiś instynkt zwierzęcy... Jeśli to się liczy - umiem miauczeć :). Czasem sobie przypominam o tym np. w tramwaju, kiedy jestem z Myszem, na co On zaczyna się nerwowo rozglądać w terenie próbując obliczyć najkrótszą drogę na desant ;D! Mysz niestety nie podziela moich umiejętności, za to moja kotka owszem - zawsze mi 'odmiaukuje' i tak sobie gadamy czasem ;). Przed momentem natomiast z "gracją" pantery spadłam z kanapy na... kanapę - choć to brzmi absurdalnie. Rozłożyła się pode mną (nie ma to jak meble z odzysku :]) - toteż zgodnie z kierunkiem grawitacji uczyniłam ślizg plecami po ścianie lądując na miękkiej, tym razem poziomej powierzchi ;D. Uszczerbku na zdrowiu nie doznałam na szczęście, tak więc można powiedzieć, że zawsze spadam na cztery litery (czyt. łapy) ;).
Dzisiaj bardzo zwierzęcy zestaw. Poczułam jakąś dzikość w sobie ;), która złożyła się na zdublowanie zwierzęcego motywu. Chusta i bluzka mają bardzo podobny odcień, toteż nie czuję, abym popełniła przestępstwo nadmiarem panterki :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

spódnica, panterkowy top: lumpeks
kieł, chusta na turban: Oh! Calcutta!
kolczyki: C&A
bransolety z etnicznym wzorem: Orient express

piątek, 1 stycznia 2010

Sylwestrowo & Noworocznie

Sylwestrowy post miał być wczoraj, ale jakoś się nie mogłam wyzbierać - wszystko na ostatnią chwilę jak zwykle ;). Przerabianie sukienki zajęło mi więcej czasu niż sądziłam.
Już miałam wychodzić z mojego ulubionego sklepu Oh! Calcutta!, a tu nagle mój wzrok przykuła ona! Urzekł mnie jej wyjątkowo etniczny dekolt (może i nie bez powodu, bo bardzo przypomina ten, w mojej sukni ślubnej ;)). Jeśli ktoś sądzi, że składa się nań przyszyta taśma, to jest w błędzie. Nie sądziłam, że można taki krawiecki patent wykoncypować :D. Na dekolt składają się szeregi woskowanego sznurka :D. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że sukienka była ostatnia i jak zwykle w sporo za dużym rozmiarze - 40 :/. Na dodatek miała małe przebarwienia i dziurkę w tym cienkim muślinie/jedwabiu (? - ciężko mi stwierdzić co to za materiał). Jednak dzięki tym defektom została sporo przeceniona :))).
Razem z Myszem wybrałam się na prawie-domówkę (impreza odbyła się w biurowym lokalu) w kręgu jego znajomych. Było całkiem fajnie, dawno się tak nie uśmiałam :). Ciekawym doświadczeniem był powrót na piechotę z Salwatora na Azory :D (prawie 2 h drogi ;)). Buty na koturnach zdały egzamin na 5+ :).
Planowałam iść w panterkowym turbanie, ale Mysz mi zabronił :(((, toteż poszłam w rozpuszczonych włosach. Teraz żałuję, że go posłuchałam... Może następnym razem postawię na swoje :).

Tworzenie posta dzisiaj też się sporo opóźniło, bo od popołudnia bacznie przysłuchiwałam się Liście Wszech Czasów w radiowej 3jce :D. Śpieszę donieść, że jutro (bodajże po 16) zostaną odsłonięte przed słuchaczami pozostałe pozycje.

Wracając do sylwestrowej kreacji, w tym roku postanowiłam pokazać nogi :). Żałuję trochę, że ta sukienka nie została pomyślana jako maxi dress ;).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


A tu bardziej zgodny z rzeczywistym kolor sukienki oraz zbliżenie na sznurkowy dekolt:

Image and video hosting by TinyPic

sukienka, panterkowa chusta, bransoleta: Oh! Calcutta! (ul. Św. Anny)
panterkowy apaszka użyta jako pasek: lumpeks
buty: cc
kolczyki: stoisko przy Sukiennicach