niedziela, 23 stycznia 2011

Smętny post

Wybaczcie mi moją blogową powściągliwość, ale ostatnio nie bardzo mam ochotę na fotki. Na chwilę obecną przypominam raczej lalkę z Muzeum Figur Woskowych :]. Próbuję ukrywać się pod warstwami szali i podkładu... inaczej bym chyba z domu nie wychodziła. Myślałam, że ta odwilż potrwa trochę dłużej, ale zima znów do nas wróciła. Niespecjalnie się cieszę z tego powodu. Mysz stwierdził, że wyglądam jakby mnie bił przez trzy dni, co jest bardzo budującym komplementem ;]. W wolnych chwilach leżę więc z lodem na twarzy :D. Śpię w rękawiczkach. Doprawdy nie chce mi się z domu wychodzić, no ale trzeba czasem :]. Już nie wiem co jeść. Najlepiej chyba sucharki :]. Wybieram się do innego lekarza, może coś poradzi. Koniec smęcenia. Mam nadzieję, że jednak się tutaj pojawię czasem. Dobrze, że chociaż aparat jest dla mnie łaskawy :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi: od Baglady
bolerko: Bershka
szal, chusta: Shiva
naszyjnik: od kuzynki

31 komentarzy:

  1. jak bardzo źle by z Twoją skórą nie było, na zdjęciach tego w ogóle nie widać- pięknie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie dobralas zestaw podoba mi sie a na blogach same sukienki od baglady :) u rurzowej ostatnio tez :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mokah-ja to robię specjalnie-żeby potem było wiadomo kto kogo kopiuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Cię doskonale rozumiem... sama nie wychodziłabym z domu gdybym nie musiała...ale niestety moja praca tego wymaga ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo podoba mi sie twój styl ubierania się :). Dowiedziałam się o twoim blogu z sierpniowej Claudii 2010 bo ostatno oglądałam :). Afrykańsko-indyjskie klimaty - jak tam pisało, w temacie o szafiarkach? Super :).
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pomijając fakt że choruje, jest mi całkiem dobrze, do marca ruszę się z domu może 10 razy:) Świetnie wyglądasz, mój aparat nie ma dla mnie litości

    OdpowiedzUsuń
  7. Aparat Cię kocha! a ja kocham to jak wyglądasz w tym zestawie=) zaprawdę powiadam, wielką radością jest spotkać Cię na szarej ulicy, o Królowo Koloru.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz naprawdę ładną cerę i ciężko uwierzyć, w to, co piszesz :).

    OdpowiedzUsuń
  9. agg: Dziwne doprawdy to ;)

    mokah: A widziałam, Rurzowa wspaniale się w niej prezentuje :)

    Baglady: Cwana bestia z Ciebie ;)

    Edith: Na studiach często opuszczałam zajęcia z tego powodu. W pracy nie ma niestety tzw. "np" :]

    BGirlMarta: Cieszę się niezmiernie, że przypadł Ci do gustu :)

    Eule-Liliaanna: Wyliczyłaś jakoś swoje wyjścia ;)? Aż tak źle?

    Żużu: Odezwał się egzotyczny kolorowy ptak ;P

    margo: To tylko makijaż-charakteryzacja ;). Zajmuje mi dziennie dobre 15 minut :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Na zdjęciach wyglądasz świetnie, aż nie chce się wierzyć, że coś jest nie tak. Lubię Cię w tych fioletach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. łączę się w bólu, doskonale wiem o czym mówisz, tez to przerabiałam, pocieszające jest to, że przy ostrym świetle na zdjęciach tego w ogóle nie widać :) u mnie dla odmiany trochę lepiej ale to zasługa leków niestety :/ trzymaj się i nie poddawaj, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podoba mi sie twój styl ubierania! :) Ja niestety nie mam odwagi aby ubierać się tak kolorowo... :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładnie wyglądasz, nie marudź :p A ta sukienka wyjątkowo pasuje na takie szarobure dni! Mam pytanko z innej beczułki - za Tobą na ścianie widać śliczne wzory - czy to Twoja twórczość własna, czy jakiś szablon? A jeśli szablon, to gdzie takie dają?:)

    Pozdrawiam,

    Oli

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ja Cię rozumiem-mój syn ma to samo :(

    OdpowiedzUsuń
  15. nic się nie martw i tak jesteś piękna:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne kolory!!!!!!
    Dziś mam ciężki dzień ale poprawiłaś mi tymi kolorami nastrój o 100% -dziękuję, że prowadzisz bloga.
    Sorella.

    OdpowiedzUsuń
  17. lady_sport: Dentysta? A nie ;P

    Ewa: O tak! Jeszcze troszkę czas naświetlania wydłużyć i cera idealna ;D. Chociaż tyle z tego mamy ;). Ja niestety muszę odstawić na jakiś czas leki. Zostaje mi tylko wapno (4x na dobę - zastanawiam się czy są jakieś skutki uboczne przedawkowania ;)).

    Rose: Ja wiem, czy do tego jest potrzebna jakaś odwaga? Raczej pewność siebie i "wdupiemienie" czy jakaś starsza pani skrzywi się na mój widok ;)

    Oli: Wzór ze ściany znalazłam w skali mikroskopijnej. Stanowił główny motyw orientalnej tapety. Przeniosłam na folię, wycięłam, odrysowałam i Voila! :)

    Sivka: Pocieszające, że syn może z wiekiem wyrosnąć. Mnie dopadło na stare lata, no i kaplica - jak to się mówi :]

    Sorella: Taka terapia kolorem to istotnie poprawiacz humoru. No i chyba nie ma skutków obocznych takiej terapii, przynajmniej o przedawkowaniu nic mi nie wiadomo ;).

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej, mam prośbę. Zakładam swoja własną gazetę (zobaczy ją niewiele osób, ponieważ dopiero zaczynam, chcę się sprawdzić czy dam sobie rade w tej sprawie, może jak mi się uda to więcej) i chciałabym zrobić listę ciekawych blogów i chciałabym zamieścić tam adres twojego bloga i kilka słów o nim. Czy się na to zgadzasz? Chcę byc uczciwa i wiem, że należy zapytac się autora, także pytam. Czekam na odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj, Dagmaro!
    Zaglądam często na Twojego bloga ale nie zamierzałam się odzywać. Aż do ostatniego posta, w którym wspominasz o kłopotach ze skórą... Czy to może być AZS? Nie wiem, ale nie zamierzam polecać żadnych "cudownych" środków ani metod. Chciałam tylko polecić lekturę, która pomaga spojrzeć inaczej (czyli całościowo) w zasadzie na każdą chorobę/dolegliwość.
    John E. Sarno "Recepta na zdrowie. Lecząc ciało, lecząc ból" (IFC Press, Kraków, 2005)
    Chodzi o związek pomiędzy naszą psychiką a ciałem (przecież jesteśmy całością), o czym współczesna medycyna uparcie zapomina, oddzielając te dwie części od siebie. A przecież np. taka skóra jest mocno powiązana z emocjami (np. czerwienimy się ze wstydu, etc.)! Myślę, że w książce Sarno możesz zobaczyć... siebie. Na pewno nie będzie to zmarnowana lektura. Żaden tam new-age'owy ezoteryczny bełkot ani też sucha medycyna. Żadna "tajemna" wiedza czy "czary-mary". Żaden poradnik "podwórkowego psychologa". Warto się przyjrzeć teoriom Sarno, bo jest w nich dużo sensu i logiki (sprawdzone, potwierdzone!).
    Z innych lektur warto też zwrócić uwagę na "Życie bez pieczywa" Wolfganga Lutza oraz "Bunt ciała" Alice Miller.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w znalezieniu prawdziwej przyczyny Twoich problemów skórnych! Bo przecież tylko znając przyczynę można skutecznie rozwiązać problem.
    Marishka

    OdpowiedzUsuń
  20. wyglądasz ślicznie:))
    mam nadzieję ,że uda Ci pokonać choróbsko...choć wiem ,że choroby skóry są bardzo trudne do wyleczenia...
    mnie dopadła grzybica paznokci...i to u rąk:(

    OdpowiedzUsuń
  21. I znowu z mojej strony będą "achy i ochy"! ;-) Świetnie, że pokochałaś kolory, podkreślają Twoją barwną osobowość :-) Tu zestaw jak zwykle na "6 z plusem"! Idealnie dobierasz dodatki! To tyle n/t posta, choć mogłabym pisać i pisać... ;-)
    I rzecz najważniejsza ;-) Bastet, nie marudź nigdy n/t urojonych "braków" ;-) Spotkał mnie zaszczyt "oglądania" Ciebie wczoraj w "realu" i... przyparta do muru, zastraszona powieszeniem, będę bronić swoich racji ;-) Na zdjęciach jesteś śliczna ale w rzeczywistości znacznie piękniejsza! Także nie wciskaj ludziom kitu, że lepiej wyglądasz na fotkach ;-) Byłam pod wrażeniem Twojej ślicznej buzi, drobniutkiej ale za to z wielkimi(!!!) oczętami ;-) Jesteś piękną dziewczyną!
    Ps. Do teraz nie mogę ochłonąć ;-D... Mój odruch bezwarunkowy to zaliczenie każdego sklepu, którego wystawa zapowiada się orientalnie. I wczoraj wchodzę,... oczom nie wierzę, kawałek znajomej tuniki i turbanu... mrugam, nie to nie fatamorgana, to... Bastet ;-) Cieszę się ze spotkania i do następnego! ;-)
    W tle ładny motyw na ścianie.

    OdpowiedzUsuń
  22. BGirlMarta: Nie mam nic przeciwko :) A jest szansa na skan?

    Marishka: Tak, to AZS. Bez wątpienia jest to jedna z chorób psychosomatycznych. Silne emocje, stres, zmęczenie, duży wysiłek fizyczny zawsze pogarszają stan. Ale żeby to było takie proste ograniczyć AZS tylko do czynników natury psychicznej. Ja akurat jestem alergikiem od małego dziecka. Głównie pokarmowym. Nigdy jednak nie do tego stopnia jak ma to miejsce od tych 6-7 lat, odkąd przeprowadziłam się do Krakowa. Wystarczyła zmiana wody (chlor) i moje życie w ciągu paru dni zamieniło się w prawdziwy koszmar. W dużym mieście ciężko o żywność bez konserwantów. W tym tkwi problem, że nawet kupując chleb (na szczęście chyba mi jeszcze nie szkodzi ;)) jesz chemię. Testy alergiczne nie są w moim przypadku wiarygodne. Bo to są testy na pomidora a nie chemię, którą ten pomidor jest traktowany. Na chwilę obecną nie mam zielonego pojęcia na co jestem uczulona i czego mam jeszcze nie jeść. Z napojów i soków w butelce/kartonie mogę pić tylko wodę mineralną - rzecz jasną nie wliczając tej smakowej, bo to też same konserwanty :]. Alergia jest stanem zmiennym - dziś mogę zjeść marchewkę, a za jakiś czas okaże się, że też mnie uczuli. Osoby z AZS nie mają poprawnie funkcjonującego płaszcza lipidowego. Trzeba go każdorazowo "stwarzać" sztucznie poprzez stosowanie emolientów. Dochodzą leki i sterydy. Ja mam praktycznie zerową odporność skóry na warunki atmosferyczne (norma komórek dendrytycznych u zdrowego człowieka to 0,33% ja mam tylko 0,04%). Źle znoszę zmianę temperatur, mrozy, suche powietrze, klimatyzację. Długo by pisać... Każdy pacjent to indywidualny przypadek.
    Dziękuję za podsunięcie lektury. Jak natrafię na nią to rzucę okiem. Póki co wolałabym przeczytać coś o diecie eliminacyjnej. Ale nie wiem czy jestem w stanie przeprowadzić ją sama w warunkach domowych, bo trzeba sporo poświęcenia i samozaparcia :].

    TARA: u mnie antybiotyk nie pomoże ;). Życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

    Iza: Haha! Śmiem twierdzić, że Twoja nieobiektywna ocena wzięła się z tego zachłyśnięcia i amoku, jakim był cud naszego spotkania :D. Ja zresztą byłam równie oczarowana Twoją urodą. Chciałabym tak młodo wyglądać :).

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak, tak, na pewno pokażę jak się uda, jak wyszło :). dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bastet - czytam, podczytuję, ale się nie odzywałam, do teraz.

    A co do chleba to zawsze można taki w domowym zaciszu, przez maszynę do robienia chleba, mąka, woda, dro... mam nadzieję, że na to nie jesteś uczulona?

    Co do alergii pokarmowej - przypatrywałam się bratowej, która (karmiąc piersią) uczulała czymś małego i tak po kolei eliminowała dużo produktów z diety. Wciąż była ta frustracja i to, że ciągle nie wiadomo co uczula.

    Powrotu do uśmiechu, precz z problemami zdrowotnymi i więcej słońca za oknem :)

    P.S Gdybyś kiedyś chciała pozbyć się sukienki daj znać ;)

    Katarzyna (nowa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie będę oryginalna i napisze Ci ,że wyglądasz prze pięknie moje ulubione kolory i może to aparat ale dla mnie wyglądasz prze ślicznie i nie widać żeby coś było źle .Nie będę więcej pisać bo mogła bym Ci tak słodzić i słodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  26. ech, współczuję schorzenia... najgorsze jest to, ze w dzisiejszych czasach, chcąc faktycznie wyeliminować (lub chociażby znacznie ograniczyć) chemię w naszym życiu, należałoby się przeprowadzić na wieś, i samodzielnie hodować sobie wszystko od początku do końca... mozna popaść z tym w niezłą paranoję.
    Z takich szaleństw, ja ostatnio przestawiłam się na chleb własnoręcznie pieczony :) (kosmetyki robię sama od dawna)

    pozdrawiam Cię ciepło, wyglądasz ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wcale nie wyglądasz smętnie tylko bardzo kolorowo i wiosennie. Pozazdrościć tylko!
    http://longredthread.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Coś wiem na ten temat(wypowiedź starszej pani): "jak to młode pokolenie sie ubiera!W moich czasach to było nie do pomyślenia!" ;)))
    Więc muszę spróbowac coś zmienić w mojej garderobie... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Na zdjęciach wyglądasz ślicznie. Wracaj szybko do zdrowia:).
    PS. Doszły do Ciebie zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
  30. Na zdjęciach wyglądasz rewelacyjnie, pięknie dobrane i kolory i zestaw!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>