poniedziałek, 14 lutego 2011

Spiesz się powoli...

Sporo się wydarzyło w moim życiu w ostatnim czasie. Musiałam dokonać przemeblowania w moim systemie wartości. Potrzeba wewnętrznego spokoju i zdrowie powędrowały na jedną z najwyższych półek. Intensywnie myślę o diecie eliminacyjnej. W pierwszej kolejności zamierzam na przyszłość unikać toksycznych ludzi (!), jako że stres bywa niekiedy rakotwórczy, w dalszej sztucznych barwników i podejrzanych produktów spożywczych (mam nadzieję, że kiedyś się dowiem, które to ;)). Po kilkudniowym przebywaniu w pozycji horyzontalnej trochę mi jeszcze brakuje do osiągnięcia tej wertykalnej. Czas leczy rany... Nie zamierzam przesuwać wskazówek zegara. Wszystko w swoim czasie. Mam nadzieję, że wkrótce w to uwierzę ... Póki co stwarzam pozory. Od czegoś trzeba zacząć.

A zaczęłam od przefarbowania włosów. Jak dotąd mój mąż śmiał się ze mnie, że żadna z wybranych przeze mnie farb nawet nie leżała na półce obok rudego :]. Poszliśmy więc wybierać kolor razem. Stanęło na miedzianej czerwieni. Z pomocą przyszła również Celina służąc swymi dłońmi i pędzlem do malowania. Nie lada to było wyzwanie. Darowałyśmy sobie próbę rozczesywania moich kołtunów. Szkoda grzebienia ;). Kolor mi się bardzo podoba. Pewnie się jeszcze spierze trochę. A Mysz? Cóż, stwierdził, że bardzo ładnie wyszły, ale mogłyby być jeszcze bardziej rude... (???)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

maxi spódnica: lumpeks
top: New Yorker
bolerko: Bershka %
biżuteria: prezent

35 komentarzy:

  1. Polecam się na przyszłość, bo farbowanie Cię to przyjemność. Za dietę trzymam kciuki, oby "kosmiczne" rzeczy Cię uczulały, a nie ulubione:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne miedziane rudości :). Bardzo twarzowy. Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak toksyczni ludzie szkodzą bardziej niz najbardziej zmodyfikowane genetycznie pozywienie..

    Moze ten Twoj maz to myslal, ze bedziesz miala miedziane wlosy? Jak riennahera?? Mnie tam sie kolor podoba.. :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. ale Ty chyba nie robisz sobie koloru włosów dla męża?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cealum: Dzięki raz jeszcze :D! Uważaj, bo zostaniesz moim nadwornym fryzjerem ;P.

    erill: Mądrze prawisz!
    No właśnie mojemu mężowi marzy się coś pomiędzy tycjanem a marchewką. Ja się niestety za bardzo obawiam takich tonacji. Wolę ciemniejsze odcienie rudego :).

    Anonimowy: Jak najbardziej dla siebie :)! A jak jeszcze minimalną zmianą mogę męża zadowolić to czemu nie ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Bastet! ten kolor jest cudowny, bardzo do Ciebie pasuje, do Twojej bladziutkiej buzi :) wyglądasz magicznie, pomimo kiludniowego chorowania (o ile dobrze się domyślam ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie wyglądasz, ja przez wiele lat byłam ruda, teraz pomałuuu wracam do natury czyli ciemny brąz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spódnica obłędna. Kolor super, ja swego czasu eksperymentowałam w celu znalezienia idealnego rudego i byłam wiśniowa, miedziana, aż w końcu znalazłam najtańszą farbę za piątaka i jest w sam raz ruda.
    A myślałaś kiedyś o dredach, takich całkiem prawdziwych? Zachorowałam ostatnio na dredy (u siebie na głowie zmieściłam na razie ino trzy) i widziałabym jak fajnie równoważyłyby Ci wielkie spódnice głowę oplecioną toną dredów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj.
    My się nie znamy. Lecz bardzo często zaglądam do Ciebie i obserwuję Cię. ;)
    Podoba mi się Twój styl i mądrość którą w sobie masz. Oczy troszkę kocie i troszkę takie dzikie.
    Ale ogólnie widzę, że jesteś dobrą, ciepłą osobą. Bardzo pomocną i darzysz ogromną siłą, pomocą i ciepłem osoby na których bardzo Ci zależy. Więcej nie będę pisać o tym co widzę w Tobie. Gdyż nie jest to już do wpisu publicznego :)

    Ale to co widzę jest prawdziwe :)

    Jeśli odcinamy się od ludzi to zazwyczaj w momencie kiedy już jesteśmy przez nich zranienie... I nie dajemy sobie z nimi siły. Po prostu niszczą nas od środka. To jest normalnie i całkowicie neutralne. Lecz wiem, że toksyczni ludzie jeśli chcą to zniszczą komuś życie.
    Wierze, że odsuniesz sobie ich na tyle daleko aby nie mogły w Twoim życiu zrobić czegoś złego.

    Napisałaś, że czas leczy rany. Ja wychodzę z założenia, że na pewno leczy. Ale przede wszystkim pozwala się z bólem oswoić i staje się on odsunięty od naszej podświadomości :)
    Dlatego możemy powiedzieć iż czas leczy rany :)
    Ja wyszłam z założenia, że nie warto zapominać o tym co się kiedyś wydarzyło. Z prostej przyczyny. To co się stało, musiało być.. i z jakiś powodów stało się tak a nie inaczej.
    Lepiej jest wyciągnąć z tego jakieś wnioski i iść dalej.... Wtedy masz świadomość, że możesz już tak nie zrobić. :)

    Co do kolorku. Jestem po stażu fryzjerskim i powiem Ci, że dobrałaś sobie kolor dość dobrze :)
    I pasuję do Ciebie :) dodaje Ci wiele plusów :) Które przy innych kolorach chyba nie były aż tak widoczne :)

    Pozdrawiam.... :)
    Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie!!! Wiedziałam, że tak będzie. Kolor bardzo do Ciebie pasuje... i szczerze, też nie widziałabym Cię w kolorze Rinnahery.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy: Dziękuję :). Gdyby to było kilkudniowe chorowanie to ja bym się bardzo cieszyła :].

    todayornever: Kolor spódnicy w rzeczywistości jest trochę ciemniejszy, ale skutecznie odbija promienie świetlne ;). Dredy mi się zawsze podobały, jednak nie byłabym skłonna do zrobienia ich na stałe - za bardzo kocham swoje długie włosy. Za to dreadlocki to dużo lepszy substytut - zawsze można je ściągnąć bez mniejszego uszczerbku na włosach (w ostatnich postach).

    Sylwia: Nawet nie wiesz jak mi się ciepło na sercu zrobiło po przeczytaniu tego, co napisałaś :).
    Toksyczni ludzie są wszędzie. W swoim życiu spotkałam może dwie takie osoby. Nie sądziłam, że ta ostatnia do tego stopnia zatruje mi moje życie. Żałuję, że się tak długo męczyłam. Czasem lepiej powiedzieć - dziękuję i po prostu odejść. Nie ma po co próbować sobie udowadniać, że się przetrwa jeszcze parę dni, tydzień a może miesiąc. Dziś tak bym zrobiła, lecz czasu nie cofnę.
    Choroby i doświadczenia losu spadają zaś na nas znienacka. To nie jest żaden rodzaj egzaminu, do którego można się przygotować. Kiedy jesteśmy młodzi pytamy w takich sytuacjach: "Ale dlaczego?", "Co ja takiego zrobiłam?", "Za jakie grzechy?". Poczucie niesprawiedliwości wywołuje wtedy postawę buntu. Pojmujemy takie doświadczenia w kategoriach winy i kary. Kiedy byłam młoda i głupia, zostawił mnie chłopak (któż z nas tego nie doświadczył ;)). Myślałam wtedy, że świat się zawalił. Nie wierzyłam, że drugi człowiek potrafi tak bardzo ranić. Teraz śmieję się z własnej głupoty. Zastanawiałam się jak jak nisko musiałam wtedy upaść, żeby błagać kogoś by został. Teraz myślę, że padłam ofiarą męskiej manipulacji i pewnego rodzaju uzależnienia.Straciłam szacunek do własnej osoby. A miłość przecież to wolność :). Nie ma w niej miejsca na sztuczne podtrzymywanie uczuć za pomocą respiratora ;).
    Dojrzewanie polega na właściwym zadawaniu pytań. Teraz nie pytam "dlaczego?" tylko "po co?". Oczywiście na początku zawsze odruchowo szukamy jakiejś winy w sobie. Ale jak wskazówki zegara tykają już trochę spokojniej próbuję wyciągać wnioski na przyszłość. Odpowiedź przychodzi wtedy szybciej. Każde nowe bolesne doświadczenie to jest takie +1000 do mocy. Tylko tę moc trzeba jeszcze jakoś doformować i ukierunkować.
    Masz rację, nie na tym to polega by zapomnieć. To nie działa tak jak odganienie upierdliwej muchy. Trzeba się oswajać z lękami i bólem. Takie jest życie. Ktoś kiedyś powiedział, że "gdyby się było zawsze szczęśliwym, nie sprawiałoby nam to takiej przyjemności". Mam nadzieję, że dzięki moim ostatnim doświadczeniom będę mogła kiedyś przeżywać szczęście po dwakroć mocniej :).

    OdpowiedzUsuń
  12. W 100% zgadzam się z Sylwią.Regularnie do Ciebie zaglądam i może wydać Ci się to śmieszne,ponieważ się nie znamy,ale uważam,że jesteś bardzo sympatyczną osobą,która przez swoje posty i zdjęcia "zaraża" mnie taką swoją pozytywną energią :) życzę Ci abyś nigdy więcej nie napotkała już toksycznych ludzi.I dużooooo zdrówka,ponieważ niestety wiem co to znaczy CHOROBA i nikomu nigdy nie życzę, aby musiał przez to przechodzić...Trzymam mocno kciuki żeby Ci się wszystko ułożyło.Pozdrawiam J. :):):)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja robiłam miedzianozłocistym blondem i wyszły trochę jaśniejsze od Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bastet ja mam pytanie do Ciebie: kiedys pisalas o jakims nowym sklepie indyjskim z materialami i bizuteria. przeszukalam twoj blog ale nie znalazlam tego wpisu:( chodzilo o sklep w Krakowie, prawda? mozesz przypomniec gdzie to bylo?
    dzieki z gory!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. o toksycznych ludziach to ja cos wiem, az za dobrze wiem:/ najgorzej gdy masz kogos takiego w rodzinie.
    ale ja nie otym-pierwsze zdjecie jest przepiekne!!!
    kolor tez super.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszy mnie to, że zrobiło Ci się cieplutko na serduszku po przeczytaniu tego :)

    Widzisz to co nas spotyka złego... najbardziej potrafi zaboleć od kogoś komu ufaliśmy i pokazaliśmy swój świat. I uznaliśmy taką osobę za przyjaciela.
    Nawet nie wiesz jak potrafię Cię teraz zrozumieć. Dokładnie w takiej samej jestem sytuacji. I wiem jak to wszystko boli i męczy.... Zwłaszcza, że masz świadomość tego jak wiele oddałaś tej osobie, pomogłaś.... itp.
    Mam nadzieje, że tak jak i Ty przyjdzie czas... w którym powiem "dość". Zacznę się odcinać od takich ludzi.
    Tu chyba działasz troszkę inaczej ode mnie. Ponieważ jestem w stanie być wredną suką dla kogoś kto mnie zranił. Nie wiem czy Ty tak działasz... ale to jest nieraz najlepsze zagranie. Aby uwolnić się od osoby która na pozór udaje Twojego przyjaciela. Daje Ci ciepło ale zarazem zabiera dobrą energię.
    Co do słów "Dlaczego ja?" "Dlaczego tak ? "... Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to co ich spotyka jest po coś. Jest aby mogli nieraz się cofnąć, zatrzymać i przemyśleć to co się stało.
    I tak jak Ty teraz mówisz sobie "po co?" tak oni powinni działać.
    Kiedyś będą ale na to też potrzeba czasu. Też muszą zrozumieć, że to co nas spotyka nie jest bez przyczyny.
    Piszesz, że zawiodłaś się na sobie... hmm..... wiesz co boli najgorzej ? bezradność.
    Ja też kiedyś zawiodłam się na sobie ale znacznie gorzej boli bezsilność.
    Doszłaś już do stanu w którym wiesz co się działo. Idziesz teraz od nowa, oczyszczasz się i kroczysz bezpiecznie po swojej ścieżce... :) To jest bardzo dobre :)
    Bo moja wciąż jest zawiła, widać sporo dołków, wystających korzeni. Ale taka musi być :)

    Co do miłości ja już w nią przestałam wierzyć w tym świecie. W moim świecie natomiast ona jest. Ale tam jest wszystko inne... inaczej pachną kwiaty, inaczej wygląda zima., szczęście i smutek. Inaczej ludzie się zachowują. Czasem człowiek tworzy sobie taki swój raj. Aby tak bardzo nie dać się zranić....


    Napisałaś cytat :
    "gdyby się było zawsze szczęśliwym, nie sprawiałoby nam to takiej przyjemności".

    To jest coś tak prawdziwego i tak realnego, że nawet niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę :)
    Doskonale wiem o czym mówisz...
    Dlatego ten cytat który pokazuje nam, że musi minąć jakiś czas aby zapomnieć o ranach z dawnych lat jest mega zły.
    Nie lubię go... Strasznie go nie lubię. Ludzie często stosują się właśnie do niego. A z biegiem lat robią zupełnie te same błędy. Ale oczywiście z większą siłą :)

    Teraz Ty wiesz co zrobiłaś, jak to się stało, przez co. I masz pełną świadomość tego :)
    Dalsza droga będzie bogatsza o tą właśnie przygodę którą miałaś :)

    Wiesz, jaki ja mam swój cytat ?
    "Dać czasowi czas" on jest przepiękny i daje mi siłę :)


    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  17. Niezmiennie od długiego już czasu zachwycają mnie kolory na Twoim blogu, w Twoim zyciu, strojach i na Twojej głowie. Teraz nie jest inaczej. Piękna jesteś po prostu, a pięknemu we wszystkim do twarzy.

    Toksycznych ludzi nie da się uniknąć, ale musimy pamiętać, że każda taka znajomość, oprócz wysysania z nas tego, co najlepsze, uczy życia. Nie ma lekko, nigdy nie było i nie będzie, ale czy to nie jest cudowne? Dzięki temu zmieniamy się, stajemy się lepsi, mądrzejsi, rozważniejszi w doborze przyjaciół. Czasami lkepiej zostać na chwilę samemu, niż oddawać z siebie zbyt wiele... Pozdrawiam serdecznie, stale czytam i oglądam. I uśmiecham się do Ciebie. Będzie lepiej!





    sliwkowe-trzewiki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. J.: Dziękuję :). Naprawdę mi miło. Nie spodziewałam się w ogóle takiego odzewu :)).

    Paulina C: Kiedyś farbowałam włosy Jasnym Złotym Brązem i też wyszedł mi taki rudawy odcień. Jednak po latach eksperymentów stwierdzam, że najfajniej mi w takich z lekko czerwonawym odcieniem. No może nie aż tak czerwonym jak TUTAJ ;)

    Sabba: Na ul. Szczepańskiej

    Baglady: Wtedy to jest naprawdę przerąbane, bo z takimi ludźmi trzeba mimo wszystko jakoś żyć, albo kontakty ograniczyć do minimum :).

    Sylwia: Ja się ciągle łapię na własnej naiwności. Ta osoba akurat na szczęście nie była mi w żaden sposób bliska :). A boli faktycznie to, że się za bardzo w coś człowiek zaangażował i czuje się wykorzystany. Był taki moment, że pomyślałam sobie, że chyba też jestem wredną suką, ale jednak pokora wzięła we mnie górę i się po prostu postanowiłam wycofać :]. Bezradność boli, jak wiesz, że cokolwiek zrobisz i tak jesteś na straconej pozycji. Ludzie nie potrafią przyjąć prawdy. Wolą żyć w świecie iluzji i złudzeń, które sobie roją. Skoro im tak wygodniej...
    Nigdy nie przestawaj wierzyć w istnienie miłości. Ja się po jednym rozstaniu składałam do pionu ponad 3 lata :). Za dużo sobie poprzeczek naustawiałam dla swojego przyszłego wyimaginowanego potencjalnego kandydata ;). Miał kochać prawdziwą muzykę, preferować te głębokie i poruszające filmy... i długo by wymieniać. Ten idealny okazał się być zupełnie inny (jesteśmy totalnymi przeciwieństwami)i nie zamierzam go zmieniać :).
    Bodajże Brigitte Bardot powiedziała kiedyś, że "każda miłość trwa tak długo, na ile zasłużyła", życzę Ci więc byś odnalazła tę na dłużej :).

    Nurrgula: Już nie wiem nawet jak odpisać ;). Dziękuję :)).
    Oczywiście, człowiek uczy się całe życie. Najlepiej na własnych błędach, choćby nawet miał potem usłyszeć to znienawidzone: "a nie mówiłem?!".

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolor wyszedł ci piękny!


    Toksyczność jest subiektywna, najgorsze jak ktoś truje ci powietrze celowo i doskonale zdaje sobie z tego sprawę ;) Nauczyłam się żyć z toksycznymi ludźmi, czasem jest ciężko wciskam się w swój pokój na dwa dni i potem dalej mogę z nimi przebywać ;) coś jak oddychanie powietrzem tylko przez usta. Da się żyć. Mam nadzieję, że znajdziesz swój sposób na toksycznych ludzi - bo oni nigdy nie wyginą. "Czystego powietrza" życzę! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Co do eliminacji toksycznych ludzi, to tak całkiem chyba się nie da. Trzeba wypracowac sobie system obronny :) Tak, żeby nasze poczucie szczęścia nie zależało od czynników zewnętrznych, tylko wypływało ze środka.

    A dobra dieta działa na bardzo wiele przeróżnych spraw, także na ten system obronny :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyglądasz prześlicznie!!! :-) Bardzo udany zestaw kolorystyczny :-) Spódniczka genialna! Mogłabym znów długo pisać i pisać o pozytywach... :-) Włosy też inaczej sobie wyobrażałam gdy mówiłaś o kolorze, i jest... pięknie, tak trzymaj! :-) Jeszcze co do Twoich włosów- natura Ci ich nie poskąpiła, wyjątkowo gęste ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękny kolor włosów mogłabyś napisać dokładnie jaka to farba?

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeglądam Twojego bloga od dłuższego czasu i zawsze brakuje mi słów! Jesteś niesamowita! I Twoja biżuteria...brak słów :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Patrycja Antonina: Toksyczność toksyczności nierówna - insza inszość. Czasem dla zdrowia psychicznego lepiej sobie odpuścić oswajanie Smoka Wawelskiego, chyba, że jest się Szewczykiem Dratewką ;).

    Odpoczywalnie. Trudna to droga :).
    Szukam odpowiedniej lektury związanej z tematem: Dieta cud - o ile taka istnieje ;).

    Mirageart: Złudzenie optyczne ;P dopóki nie są rozczesane na gładko. A czesanie niestety moim włosom nie służy (poza lwią grzywą), więc zostawiam je w takim puszystym artystycznym nieładzie ;).

    Karolina: Miedziana Czerwień. Garnier Nutrisse 76

    Anonimowy: Zaniemówiłam :))

    OdpowiedzUsuń
  25. "Szukam odpowiedniej lektury związanej z tematem: Dieta cud - o ile taka istnieje"

    Tym zagadnieniem zajmuje się skutecznie dr Ewa Bednarczyk-Witoszek (to opinia wielu osób, które skorzystały z jej pomocy i/lub przeczytały jej książkę.

    Dieta, owszem, ale nie jest to jedyny i, śmiem twierdzić, nie najważniejszy "składnik" naszego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowy: W sumie to szukam konkretnej książki o dietach eliminacyjnych dla alergików/atopików. W moim akurat przypadku odkrycie wszystkich pokarmowych alergenów byłoby przełomowym wydarzeniem :]. Atopia niestety nie jest chorobą, którą da się wyleczyć (zaleczyć owszem). Zdarzają się czasem takie cudowne uzdrowienia np. pod wpływem ciąży (ale nawet żeby w nią zajść konieczne jest odstawienie wszystkich leków i sterydów, a to niestety wiąże się z przeżywaniem prawdziwej masakry przez długi okres czasu).

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystko fajnie ale włosy masz takie zniszczone że aż słyszę jak płaczą :( Nie rób im tak

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo ciekawy kolor włosów :) I zdecydowanie Ci pasuje.

    Też mam atopię, zresztą kiedyś już tutaj u Ciebie pisałam. Miałam kiedyż dietę opracowaną przez lekarza po niby szczegółowych testach na alergeny pokarmowe. Wytrzymałam trzy miesiące. Prawie nic nie mogłam jeść, schudłam ponad 10 kg, byłam wiecznie głodna, miałam okropne zakwasy w mięśniach, a mimo zażywania leków i tak swędziało i to coraz bardziej. Skończyło się na silnych sterydach, bo lekarz nie wiedział już co robić. Potem trafiłam do szpitala, gdzie dowiedziałam się, że alergia u nikłego procenta dorosłych z AZS wywołana jest przez składniki pokarmów. Od tamtej pory jem wszystko i jest OK. Zażywam jedynie antyhistaminiki, zero sterydów. Wiem, że przy planowaniu ciąży też będę musiała je odstawić. I już się tego boję. A co do tego, co może powodować objawy, to może to być nawet woda z kranu. Znam osobę, która montowała specjalne filtry, żeby pozbawiać wodę niklu, na który była uczulona.
    I jeszcze mam pytanie. Czy nie uczula Cię kot?
    Obawa przed uczuleniem na kota jest jedynym powodem, że jeszcze go nie mam (kota znaczy się).
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, żeby Ci się jak najszybciej poprawiło.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  29. W sprawie diety z własnego doświadczenia polecam Ci zrobić sobie test na nietolerancje pokarmowe http://fooddetective.pl/ który można zakupić na ul.Józefitów.
    pozdrawiam z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
  30. Smuci mnie fakt, że zamieszczasz tak mało postów :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Anonimowy: Ależ ja im nic takiego nie robię (regularnie stosuję odżywki, używam specjalnego nawilżającego szamponu). Po prostu takie są :/.

    Ania: Że ja mam alergię pokarmową to jest pewne, bo po zjedzeniu niektórych produktów objaw występuję natychmiastowo. No i właśnie obawiam się trochę tej diety elim., bo i tak wystarczająco szczupła jestem :/. Jak sobie pomyślę, że mam miesiąc wytrzymać o suchym pysku, alias kaszy jaglanej (swoją drogą jest bardzo smaczna) to już widzę jak ości ze mnie zostaną.
    Ciekawe, że jak byłam ostatnio 2 dni na samej kroplówce to mój stan zamiast się poprawić, przyjął dość zaostrzoną postać (ledwo patrzyłam na oczy) :/.
    Co do wody, to właśnie jej zmiana (przeprowadzka do Krakowa) spowodowała u mnie AZS. Wystarczy, że naczynia pozmywam a moje dłonie wyglądają jak były całe poparzone. Muszę pomyśleć o tym filtrze!
    Kota mam od kilku lat i żyje mi się z nim bardzo przyjemnie. Zresztą gdyby mnie uczulał to chyba objawy miałabym cały czas, a u mnie zwykle w okresie wiosenno-letnim następuje chwilowe wycofanie AZS i przez parę miesięcy nie biorę nawet leków. Stosuję tylko maści :).

    em.ka: dziękuję za onfo :)

    Anonimowy: Nawet mnie ten fakt zasmuca ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Twoje słowa są miodem na moje serce... zwłaszcza cytat którego użyłaś. :)
    Powiem Ci, że w tych czasach już jest o niebo inaczej. Ludzie mają inne wartości i to gubi
    cały rytm. Nawet rytm miłości, nie jest to dobre ale nic nie poradzimy na to.
    Kiedyś wartością człowieka była rodzina i dom, teraz natomiast jest to hmm... kasa i realizacja zawodowa... Oczywiście są ludzie którzy podchodzą do tego jeszcze inaczej ale to są drobne wyjątki :)
    A co do ludzi... tak zgadzam się w 100% z Tobą, że nie potrafią przyjąć prawdy. Nie wiem tylko dlaczego. Być może boją się przyznać, że coś zawalili... chcą być ty,mi najlepszymi, bez skazy. Ale tak się nie da. Człowiek jest tylko człowiekiem i będzie popełniać błędy.
    Z czego jestem zadowolona... :) Bo jaki by był świat gdyby nie błędy ludzi ;)
    Taki dziwny.... bez zaskoczenia.... ;)
    To jest moje chore podejście ale wole takie aniżeli słodką obłudę :)


    Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>