wtorek, 17 maja 2011

Kuchnia za grosze :)

Moją sypialnię pokazywałam Wam już jakiś czas temu. Zdjęć salonu możecie spodziewać się w najbliższym czasie, ale dziś przyszła kolej na kuchnię. Szału nie ma - uprzedzam ;). Myślę, że za kilka miesięcy zamienimy to lokum na swoje własne cztery kąty i wtedy oddam się urządzaniu bez reszty. W wynajmowane mieszkanie nie ma sensu inwestować. Ograniczyłam się więc do racjonalnego minimum przemalowując jedynie sypialnię na fioletowo, gdyż jej pierwotny kolor nie pozwoliłby mi w niej spokojnie zasnąć ;). Myślę sobie, że wykorzystałam potencjał tego malutkiego pomieszczenia (niespełna 2 metry szerokości) w 200% :).
A kuchnia? No cóż, gdybym mogła, już dawno przemalowałabym ją na kolor czerwony (w odcieniu szaty mnicha) bądź mocny zielony. Ale jest jak jest, czyli biało. Żeby jednak kuchnia stanowiła choć pozorną spójną całość z resztą mieszkania postanowiłam odmienić ją za pomocą kilku tanich dodatków.
Tak więc w oknach powiesiłam indyjskie sari pocięte przeze mnie na trzy części, z tej bogato zdobionej upięłam pośrodku coś na kształt lambrekina ;). Parapet kuchenny musi spełniać dwa podstawowe wymogi: primo - musi się na nim znaleźć miejsce dla mojego kota, secundo - doniczki z kwiatkami muszą być tak poustawiane, żeby to wredne zwierze nie zeżarło moich roślinek :]. Avocadowy badyl nie budzi zainteresowania mojego sierściucha, więc stanowi dobrą barierę ochronną dla reszty kwiatków. Upolowałam niedawno na wyprzedaży we Flo dwie osłonki na kwiatki z orientalnym motywem.
Drewniany obgryziony stół odmieniłam za pomocą indyjskiego obrusu pod kolor zasłonek. Jako, że uwielbiam drewniane naczynia sukcesywnie powiększam swoją kolekcję. Na pewno brakuje w niej jeszcze drewnianej tacy. Jest też koci element kuchenny po postacią łaciatego pojemnika na płatki śniadaniowe (prezent od siostry). Na wyprzedaży w sklepie indyjskim znalazłam misternie rzeźbioną ramkę na zdjęcie, którego w niej na razie brak (myślę, że miniaturowy portret Fridy Kahlo z mężem ładnie by się w niej prezentował). Są też dwa porcelanowe indyjskie wieszaczki. Na jednym z nich wisi kuchenna rękawica ze złotym ornamentem. Z braku laku na ścianie nad stołem wiszą moje rysunki. I to by było na tyle :).

Zrobienie zdjęcia zasłonkom było szalenie trudnym zadaniem fotograficznym. W rzeczywistości nie są tak prześwitujące :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Koszty urządzenia mojej prowizorycznej kuchni ;):
sari: 10zł (lumpeks)
obrus: 3zł (lumpeks)
ramka: 12 zł % - indyjski
wieszaczki: po 3zł - indyjski
rękawice kuchenne: 19zł - Home&You
osłonki na doniczki: 4,95 zł za sztukę % - Flo
drewniane misy: ok 15zł za sztukę

13 komentarzy:

  1. Widzę, że kuchnia się stroi i nieźle jej to wychodzi. Ja w niej najbardziej lubię Twoje rysunki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kot dopełnia urokliwą kuchnię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę, zawsze mi się wydawało, że Maga to całkiem czarna jest, a tu jakieś przebłyski rudości dostrzegłam. Chyba, że to światło :)

    Przytulnie u Ciebie. Pić yerbę w takich pomieszczeniach to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  4. podziwiam ! bardzo to wszysto "żre" :P

    Zapraszam do siebie margaret-j

    OdpowiedzUsuń
  5. takie zdobycze są najlepsze i najbardziej cieszą, nie sztuka jest wydać kasę, sztuka jest za minimum zrobić coś wyjątkowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. stworzyłaś swój klimat,a to jest ważniejsze od mebli za kilkadziesiąt tysięcy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. super, nawet może zostać ten biały kolor ścian, przynajmniej moim zdaniem wygląda całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj, byłam wczoraj w Indyska (sklep o którym pisalam Ci daaawnooo temu z indyskimi meblami i ciuszkami http://indiska.com/ ) i już chyba zasze będzie mi się kojarzył z Tobą ;-.) jak kiedyś będziesz w SE, zapraszam na wspólne zakupy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Caelum: Jak mi się coś na oczy rzuca za rozsądną cenę to od razu biorę, póki jest ;).

    Saihqiba: Maga jest czarna poza małą kępką białych kłaczków pod szyją i na brzuszku :). Na zdjęciu jakaś brązowo-ruda wyszła, ale to efekt światła :).

    margaret: Ale, że "żre" się czy że "żre" co? ;>. Przepraszam, ale nie ogarnęłam tej elipsy ;]

    carrantuohill: I ile zabawy przy polowaniu w lumpach, a jaka satysfakcja z łupów :D!

    brosha: Jak tylko nadarzy się taka okazja to dam w trybie natychmiastowym znać, że melduję gotowość do wspólnych zakupów (oj, wyniosłabym pół sklepu :D).
    Póki co, mam też nadzieję, że dożyję takiego dnia, kiedy Indiska trafi do Polski :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo klimatyczna kuchnia, aż żałuję, że pokazałaś głównie detale i trudno mi sobie wyobrazić jak ta kuchnia wygląda w całości:) No ale rozumiem Twoje dylematy, sama kiedyś wynajmowałam mieszkanie i cierpiałam, że tak niewiele mogę w nim zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mieszkanie w pełni harmonizuje z Twoim stylem, ale ja się zastanawiam, jak w tym wszystkim czuje się Twój mąż? Intryguje mnie to bardzo, bo wystój wydaje mi się dość mocno sfeminizowany - mężczyźni niekoniecznie kochają indyjskie tkaniny, liczne bibeloty i kolory lila;)Nic się nie wtrąca i nie reaguje, gdy przybywa dodatków w tym stylu?

    I żeby nie było, że anonim wredny się napatoczył - pytanie zadane bez złośliwości, w oparciu o własne doświadczenia i utarczki z ukochanym o styl mieszkania.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  12. Ania: Z moim mężem to jest tak, że On generalnie w ogóle nie przywiązuje uwagi do wystroju wnętrz. Jemu by pewnie nawet przedpotopowa meblościanka nie przeszkadzała ;). Oczywiście jak coś nowego przynoszę to zauważa i czasem zapyta: "-Co to za paszcz?" Zwykle jednak przygarnia chętnie nowe przedmioty. Tak było np. z taboreto-słoniem, który obecnie zawsze stoi przy jego "centrum dowodzenia" w roli stolika na piloty itp. ;). Fotel sobie sam kupił :)(nie pokazywałam). W naszym związku dominujący głos w kwestiach... hmm - nazwijmy je artystycznymi - mam ja, bo to jest przestrzeń, w której mogę się twórczo wyszaleć i mój mąż nie ma pretensji o to do mnie. Jak pytam go o zdanie to mówi czasem: "-Jeśli Tobie się to podoba to ok/mi też" i za to Go kocham :).

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo fajny klimat kuchni :) przeglądam sobie Twojego bloga już od jakiegoś czasu i jestem pod wrażeniem Twojego stylu :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>