piątek, 8 lipca 2011

Najciemniej pod latarnią ;)

Ostatnie miejsce w jakim szukałabym orientalnych kolczyków to... lumpeks. A tu proszę, pewnego pięknego dnia rzuciło mi się w oczy takie cudo, że aż zapiszczałam z zachwytu :). Nie ważne, że mają trochę kiczowate pseudo-kryształowe serduszka. Za taką cenę (8zł :D) mogłyby mieć ich nawet po dwakroć ;). Kolczyki prezentują się w całości naprawdę bardzo wyjątkowo i całe szczęście nie są za ciężkie, choć wyglądają na takie.
Zestaw zaczęłam komponować od zielonej spódnicy (którą chwaliłam się już kiedyś tutaj) i chusty (była tutaj), a reszta sama się potoczyła, tworząc całkiem miły dla oka obrazek. Niewątpliwie największy w nim udział ma biżuteria.
W odróżnieniu od pewnego Pana spod monopolowego, który niedawno nazwał mnie "Czarownicą" (żałuję, że chwilę potem nie wyprowadziłam mojego czarnego kota na spacer, żeby upewnić jegomościa w przekonaniach), Panie z monopolowego bardzo sobie chwaliły mój dzisiejszy zestaw. Czyli jednak świat dąży do jakiejś homeostazy ;).

Ps. Bilet mpk kupowałam ;P

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

kolczyki, spódnica: lumpeks
top, naszyjnik: H&M
żakiecik: New Yorker
baleriny: Colloseum
bransoletki: Pul and bear

40 komentarzy:

  1. O tak, lumpeksy to niewątpliwie niezgłębione kopalnie wszelkich ciuchowych, a jak widać, bywa że i biżuteryjnych skarbów. Pięknie wyglądasz. I brzuszek tak się uroczo zaokrągla... Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej,chyba bardzo rzadko tu bywam :O bo ostatnio jak tu zaglądałam to brzuszek nie był widoczny :)
    chciałam napisać "śliczne kolczyki",ale chyba ograniczę się do "gratuluję!",ten stan Ci służy :))

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak to wydaje się być dość dziwne...etno kolczyki w lumpie? pięknie no pięknie. Spódnica - ach!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ja ide zgodnie za paniami z monopolowego i mówie,że mi też sie bardzo podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Czarownica z czarującym brzuszkiem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzuszek co raz bardziej widoczny :) Pięknie wyglądasz.

    Ja w zasadzie dość często spotykam orientalną biżuterię w jednym z SH, ale ostatnio prawie się przewróciłam z zachwytu na widok niemowlęcych bucików - kudłatych owieczek. Szkoda, że nie miałam dla kogo kupić;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podobają Twoje turbany-wyglądasz kwitnąco:)Pozdrawiam z Warszawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. piekne te kolczyki. a wiesz, ze ja pare lat temu w moim ulubionym sh znalazlam tez podobne z jumką w kolorze żółtym i nawet miły pan sprzedawca podarowal mi je w prezencie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. świeeetna stylizacja!:)

    pozdrawiam,
    www.a-paaulaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy odnoszę tylko mylne wrażenie czy jesteś w ciąży? :D ps. Super zdjęcia i kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam,
    kolczyki, biżuteria, elementy zestawu, kolorystyka - wszystko bardzo fajne i konsekwentnie ułożone.

    Wracając do zakupu - zawsze w lumpeksach dokładnie przeglądam wszelkie dodatki. Można znaleźć bardzo ciekawe rzeczy za grosze, zresztą często nieosiągalne w typowej sprzedaży.

    pozdr.Vslv

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny zestaw, bardzo lubię Cię w zielonym. I jak miło, że moje przypuszczenia okazały się prawdą - zanim urośnie brzuszek, kobietę w ciąży można poznać po oczach... :)
    A czarownicą sama jestem, często też słyszałam tego typu stwierdzenia od obcych ludzi, ba nawet niektórzy znak krzyża robili....ech, wystarczy założyć długą sukienkę, nie musi być nawet czarna. ;) No a czarownice, wiedźmy, to kobiety wiedzące, mądre, więc panu spod monopolowego należą się podziękowania za komplement, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. prześlicznie wyglądasz:) kolczyki faktycznie cudne, ja często ostatnio w sh widzę fajną biżuterię. Dobrze, że dodałaś PS bo zaraz by się jakiś życzliwy anonim znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
  14. naprawdy fajny blog :) dodaje do obserwowoanych

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja już nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w lumpeksie:( Strasznie mi brakuje tego buszowania, grzebania i odnajdywania prawdziwych skarbów za grosze... Muszę poczekać aż moja mała bżdziągwa podrośnie i stanie się zakupoholiczką godną mamusi;) Wtedy będziemy razem buszować:) Wyglądasz fantastycznie i tak kobieco, aż się nie mogę napatrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. pięknie, naprawdę przepięknie wyglądasz.
    Bije od Ciebie taki spokój, opanowanie, mądrość... kobiecość w najlepszym wydaniu. :)
    Zazdroszczę.
    /A.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolczyki rewelacyjne. Ja tam na nich nie widzę żadnych kiczowatych serduszek. Lumpeksy to kopalnia fajnych dodatków, chociaż najczęściej można w nich znaleźć wszelkiego typu paski i chusty za dobrą cenę.
    No i kolor spódnicy. Piękny po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Antica, Malena, modemoiselle Carmel, Rose, Piuma, Goniąc marzenia: Dziękuję :)

    Słomiany Ogień: Polowanie na ciuszki dziecięce mam jeszcze przed sobą, ale obawiam się, że jak wybiorę się do lumpeksu w tym celu to wyjdę z worem Mikołaja ;).

    Baglady: W Kraku sporo biżuterii w niektórych lumpach ,ale najczęściej są to jednak jakieś paszczowe bransoletki ;). Szkoda, że Pani sprzedająca z mojego lumpa nie była aż tak miła ;).

    Porcelain Tear: Jestem :) Dzięki :)

    Vislav: A to prawda, nie tak dawno temu kupiłam w lumpeksie fajny dywan :). Bardzo często znajduję tam super rzeczy do domu. O akcesoriach ciuchowych to już nie wspomnę :).

    Nurrgula: Na mój widok, dzięki Bogu, nikt jeszcze znaku krzyża nie robił (współczuję). Ludzie są jednak dość ograniczeni jeśli idzie o tolerancję wyglądu (dziadki głównie, bo starsze panie, wręcz odwrotnie, wykazują żywe zainteresowanie, zaciekawienie i często komplementują :)). Ubolewam nad faktem, że nie mamy w słowniku żeńskiego odpowiednika słowa 'mędrzec'.

    agg: No właśnie zaraz by było, że alkoholem dziecko odżywiam ;).
    A w lumpeksie kupiłam kiedyś ten etniczny naszyjnik :).

    asiu: Dziękuję :). A ja już nie pamiętam kiedy byłam w normalnym sklepie :). Buszowanie w lumpeksie uwielbiam - tak poza tym to bardzo relaksujące zajęcie. Oj chciałabym mieć córę :). Jeszcze z rok i możesz z Różyczką zacząć aktywne buszowanie :). Nie raz byłam świadkiem jak takie małe księżniczki pokazywały mamom/babciom palcami: "- O! To chcę" ;D, czyli gust już wyrobiony mają.

    A. : Ciąża to naprawdę bardzo przyjemny i niezwykły okres dla każdej kobiety :).

    OdpowiedzUsuń
  19. tak tak, bilet kupowałaś, jaaaasne ;) a stylizacja super, kolczyki piękne, chociaż mój wzrok przykuł bardziej naszyjnik. No i ciąża Ci służy, zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. kolczyki są niesamowite, zazdroszczę!!

    OdpowiedzUsuń
  21. och no dobrze, ale nie mogę nie zauważyć i tego nie napisać, pięęęękny i przeszczęśliwy masz brzusio! Takie gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  22. hah tak czytam i myślę po co Ty do tego monopola latasz :D a tu masz, bilet :)
    zestaw bardzo ładny, nie było jeszcze takiego. Ogólnie jestem pod wrażeniem. Żonglujesz ciuchami na tysiąc sposobów i zawsze coś atrakcyjnego stworzysz. Ja mam pękające szafy a i tak łażę w tym samym ;/

    arnika :)

    OdpowiedzUsuń
  23. a i teraz jesteś w turbanie ale oglądam wcześniejsze zdjęcia i powiedz mi, co robisz, że Twoja grzywka wygląda tak ładnie :( elegancko podwinięta, wyprasowana i zdyscyplinowana. Moja to się do czoła przylepia :O może za dużo kremu na czoło daję.....wyglądam jak łajza..

    no i napisz jak tam kocię Twe :) już odżyłam po zabiegu ?:)

    arnika.

    OdpowiedzUsuń
  24. gryziolki: Z lumpeksu przywlokłam już tyle chust, że musiałam się w kufer zaopatrzyć - ściany zabrakło do ich wieszania ;).

    todayornever: Strach pomyśleć ile jeszcze urośnie przez najbliższe miesiące :).

    arnika: Ja to jestem niemal abstynent alkoholowy :). Bardzo okazyjnie po karmi sięgałam i czasem mleko z odrobiną malibu. Potrafię doprowadzić się do pijackiej czkawki przy udziale wody gazowanej ;) - tak więc jestem ostatnią osobą do zabaw imprezowych ;P. Co do ciuchów to bardzo lubię eksperymentować - zawsze mam na sobie coś innego, ale skład ciuchów w szafie bez zmian :). Lubię ciuchowy bałagan na krześle - tam się rodzi najwięcej pomysłów na zestawy :).
    Co do grzywki - oj moje czoło to jest niemal plaster miodu od warstw maści i kremów ;]. Zawsze modeluję ją na okrągłej szczotce plus mały tapir na koniec. Bez tego ani rusz! Jak jest wietrzna pogoda to traktuję ją odrobiną lakieru.
    Maga wróciła do kondycji, ale po zabiegu zrobiła się z niej straszna przylepa :), chodzi za mną jak Anioł Stróż :D i śpi przy mojej głowie albo brzuchu. Często pakuje się do mnie pod kołdrę :). Chyba będę musiała coś z tym zrobić :/. Weterynarz ostrzegał, że będzie dużo bardziej przywiązana do współmieszkańców :). Z innych rzeczy: zmieniły jej się nawyki żywieniowe - już nie jest taka wybredna i złagodniała - nie tak łatwo ją zirytować :).

    OdpowiedzUsuń
  25. promieniejesz!!! pięknie wyglądasz...całość bardzo tajemnicza..przejdż się kiedyś z tym kotem pod monopolowy;)

    OdpowiedzUsuń
  26. pięknie wyglądasz w zieleni!

    OdpowiedzUsuń
  27. hmm to muszę spróbować takiej akcji z mą grzywą :) co do kici, to chyba ten zabieg wyszedł na dobre :) mniej marudzi i bardziej Cię kocha:D ach te koty :))

    Pozdrawiam Ciebie serdecznie :)
    arnika.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem zachwycona Twoim blogiem, stylizacjami, zdjęciami i całokształtem. Uwielbiam takie klimaty. Bardzo podobają mi się turbany. Tutaj te kolczyki też świetne. Za dużo by wymieniać, co mi się podoba.
    Im dłużej patrzę tym bardziej pragnę ubierać się w takim stylu. Z chustkami na głowie a'la turban praktykowałam, jednak nie potrafię stworzyć takiego stylu. Jak pozwolisz, zaczerpnę parę inspiracji i poeksperymentuję, bo dusza moja mówi mi, że dobrze bym się tak czuła. Choć coś mi się wydaje, że trzeba być do tego taką witką jak trzcina jak Ty, takiej grubej babie pewnie będzie nie dobrze. Oj sorry, rozpisałam się, a miałam tylko wyrazić zachwyt :)
    Będę podziwiać dalej. To jest dopiero styl w pełnym tego słowa znaczeniu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam twojego bloga :-) A w ciąży wyglądasz bosko, który to miesiąc? Masz już jakieś ciekawe imiona dla dziecka? :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tara, Robaczek: Dzięki :)

    Arnika: No niby na dobre, tylko mam nadzieję, że ta jej przylepność nie przerodzi się później w chorobliwą zazdrość, kiedy do domu przyjdziemy z nowym potomkiem ;).

    Monika Inga: Ogromnie miło mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego komentarza :). Dziękuję :)). Czy ja wiem, czy trzeba być wiotką? Popatrzmy na taką choćby Angie Stone czy Jill Scott :). W chórach gospel raczej konkretne baby śpiewają i z całą pewnością noszą się w stylu etno :). Jest jeszcze sopranistka Jessye Norman, która zaśpiewała między innymi w projekcie Vangelisa "Mythodea" - też wiotka nie jest, a nie rzadko można ją oglądać w chustach i turbanach :). Kwestia dostosowania ciuchów do własnej figury - mankamenty ukrywać i podkreślać atuty :). Ja tam ani wysoka nie jestem (164cm w porywach) ani afro nie mam, skóra kolorem bardziej zbliżona do białej czekolady, a jakoś mimo wszystko udaje mi się kombinować :). Tak więc powodzenia w eksperymentowaniu!

    Anonimowy: 4miesiąc :). Póki co wybraliśmy zgodnie z mężem imię dla chłopca - Gabryś :). Imię dla dziewczynki w fazie pertraktacji - bardzo podoba mi się Pola. Mam jeszcze trochę czasu, żeby przekonać do tego imienia męża :).

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję za odpowiedź :) Przyjże się w/w i na pewno chociaż spróbuje :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Gabryś ładnie, Pola też :-) Z imion dla dziewczynek bardzo podoba mi się imię Sonia, Rita, Blanka, Diana i Helena :-) I chyba też jesteś wegetarianką? :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. vege: Inna propozycja imienia dla dziewczynki to Nina. Mężowi się Aniela podoba, no ale mi już nie ;).Heh, jak tak dalej pójdzie to przerobimy Gabrysia na Gabrysię ;). A nie, broń Boże, nigdy mnie nie ciągnęło w stronę wegetarianizmu, tym bardziej, że moja dieta, z racji alergii, jest mocno okrojona o niektóre warzywa i 90% owoców :]. Jestem roślino-mięsożerna :).

    OdpowiedzUsuń
  34. O nie tylko nie Gabrysia, to imię kojarzy mi się z moją wiecznie zrzędzącą ciotką, haha :-D
    A myślałam, że może kolejna wege ;-)
    A tak poza tym to też mam czarnego kota (kocurka), który nazywa się Magik i pieszczotliwie z siostrą wołamy na niego Magunia, to prawie jak twoja Maga :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. jeśli tak wyglądają czarownice, to ja chce być jedną z nich!!! cudo!

    OdpowiedzUsuń
  36. Hej hej ; )

    Dobrze Cie widzieć w takim kwitnącym stanie ;-) Bardzo spodobał mi sie post kulinarny - oby więcej takich (tym bardziej, że też jestem wielką fanką orientalnych przypraw).
    Co do Twojej kici.. Czytałam kiedyś, że koty wyczuwają odmienny stan kobiety i w zwiazku z tym bardzo lubią przesiadywać na brzuchu przyszłej mamy ;-) Uważaj jednak na zabawy z kotem (toksoplazmoza itd..)

    Pozdrawiam i czekam na kolejn post szafiarski ;-) natek

    OdpowiedzUsuń
  37. vege: Dziwna sprawa z tymi kotami ;D. My czasem na Magę mówimy pieszczotliwie "Panie Kocie, no co Pan?" itp. Hehe :)). Mi Gabrysia kojarzy się z jedną z bohaterek jeżycjady Małgorzaty Musierowicz :). I to imię zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy :).

    natek: Ja prawie do wszystkiego dodaję imbir, kardamon czy garam masalę :).
    A toksoplazmoza jest trochę przereklamowana, zwłaszcza w przypadku domowych kotów, które nie jedzą surowego mięsa :).

    OdpowiedzUsuń
  38. WOW! WOW! WOW!
    Pięknie :) wszystko mi się podoba, wszystko idealnie na swoim miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Można łączyć w jednym zestawie srebro i złoto, czy raczej tego unikać?
    M.

    OdpowiedzUsuń
  40. M.: Podobno można :). Choć ja nie lubię takiego mieszania. Zapewne jeszcze kwestia do jakiego zestawu takie połączenie srebra i złota się stosuje.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>