sobota, 6 sierpnia 2011

Miszmasz kolorystyczny i słów kilka o Erykah Badu

W chwili kiedy publikuję ten wpis powinnam kołysać biodrami do snu dziecię w moim brzuchu w rytm muzyki Erykah Badu. Cieszyłam się na na myśl o koncercie od kilku miesięcy, kiedy to w podskokach biegłam po bilet. Cieszyłam się z kilku powodów: raz, że znowu usłyszę i zobaczę na żywą moją ikonę stylu i muzyki, dwa, że w towarzystwie Baglady :). Trzeci powód odkryłam trochę później - niesamowity splot okoliczności. Poprzednim razem, kiedy byłam na koncercie Erykah, to ona nosiła pod swoim sercem nowe życie. Tym razem ten stan dotyczy mnie :). W sumie nie mijam się z prawdą pisząc te słowa, jedynie miejsce uległo zmianie. Kilka płyt czeka na swoją kolej, by zabrzmieć z głośników w moim mieszkaniu (sąsiedzi, bójcie się!). W końcu trzeba wyrabiać gust muzyczny od poczęcia ;). Bilet oprawię sobie w ramkę. Żałuję ogromnie, że spotkanie z Magdą poczeka do następnej okazji. Miałyśmy się również zobaczyć z Robaczkiem. Jest jednak szansa, że Robaczek odwiedzi mnie w Krakowie :). Oby sprawdziło się przysłowie: "Nie chciał Mahomet iść do Góry, przyszła Góra do Mahometa" :).
Co prawda przygotowałam specjalną kreację na koncert, ale pokażę ją w innym poście - chyba najładniejsza ze wszystkich moich maxi kiecek :D. Tymczasem mój dzisiejszy zestaw - miszmasz kolorystyczny. Nietrudno zauważyć, że inspirowany stylem Erykah Badu. Spódnica pojawiła się już wcześniej na blogu - tu i tu.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

spódnica, bluzka: lumpeks
naszyjnik, chusta na turban: Shiva
koturny: sklep w Wieluniu

15 komentarzy:

  1. turban zdecydowanie w stylu Eryki:) ja do ostatniej chwili zasnatawiałam się, czy nie jechac na koncert... eh teraz żaluję:P ale myślę, ze oakzja jeszcze będzie..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzieci w łonie mamy słyszą wszystko doskonale, co więcej zapamiętują dźwięki. i tak, jeżeli o stałej porze będziesz słuchała jednej piosenki, to najprawdopodobniej po narodzinach pociecha na dźwięk owej muzyki będzie zapadała w błogi sen (lub przestawała płakać). muzyczna edukacja prenatalna powinna być obowiązkowa;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześliczna spódnica. A dzieciątko rośnie jak na drożdżach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a wiesz, ze ja na tamtym koncercie tez w ciąży bylam, tylko otym jeszcze nie wiedziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie Ci kochana z tym dzidziusiem pod serduchem! :)
    dziecko od najmniejszego trzeba uczyć samych dobrych wartości i cudownych dźwięków :)
    też strasznie żałuję, że nie mogłam być na jej koncertach, ale tak już wyszło.. mam nadzieję, że zagra u nas jeszcze nie raz! albo będzie kiedyś w Dublinie w tym samym terminie co ja :)

    także miejmy nadzieję :D :*
    pozdrawiam Cię Dagmarko serdecznie :)

    p.s stylizacja oczywiście mistrz, jak zawsze! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna spódnica :))I ty pięknie wyglądasz:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Będąc w ciąży słuchałam bardzo dużo muzyki (jak zawsze zresztą) i tak jak pisała Margaret - to chyba rzeczywiście działa, bo moja mała mając teraz roczek, śpiewa i tańczy po swojemu:) I w ogóle niesamowicie się ożywia, jak tylko usłyszy, że coś gra:)) Także jestem jak najbardziej za bobasową edukacją muzyczną! Pozdrawiam Cię śliczna mamusiu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja Ci jeszcze nie gratulowałam... spóźnione gratulacje, a zestaw śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bastet, pięknie uzupełniłaś bloga wierszem, oddającym Twój stan przecudny:) Na Badu jeszcze pójdziesz i to z dziecinką może, a Twój ubiór jak zwykle TWÓJ:)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo podoba mi się Twój blog, a wiesz dlaczego? Dlatego, że lubię kiedy kobieta w ciąży jest kolorowa i taka radosna:) Będę tu zaglądać częściej:)
    pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania:)

    OdpowiedzUsuń
  11. to nie sprzedałaś jednak biletu, skoro piszesz, że oprawisz w ramki?w sumie już jakiś czas temu pisałaś, że jedyną aktywnością dla Ciebie jest odpoczynek więc chyba wiedziałaś, że nie pojedziesz...trzeba było wcześniej opchnąć, a nie parę dni przed koncertem:)
    ładnie się powiększyłaś tu i tam :P
    oliwka

    OdpowiedzUsuń
  12. Czarodzielnica: Ja również, zwłaszcza niektóre odcienie :).

    futuristka: Mam nadzieję, że przyjedzie w przyszłym roku :).

    margaret: no może nie tak doskonale, bo jednak dźwięk rozprasza się pokonując powłoki ciała i wody płodowe ;). Niemniej jednak dobrze jest wyrabiać dziecięciu gust muzyczny :).

    baglady: No proszę :D.

    Schockobons: No ba! W końcu ma sporą rzeszę fanów w Polsce! A dziękuję i pozdrawiam gorąco :)!

    asiu: No to dziś zafundowałam dziecięciu cały dzień edukacji muzycznej :). Ja to w ogóle bardzo muzykalną rodzinę mam (siostra altowiolistka, kuzyn akordeonista, ojciec meloman, ja niegdyś pianino i gitara), więc mam nadzieję, że przekaże dziecięciu coś niecoś w genach :).

    Vipera Onseni: Dziękuję :)

    aurin: Czegoś brakowało w tym nagłówku od dawna ;).

    anjax: Cieszę się niezmiernie, że przypadł Ci do gustu :). Do rozwiązania jeszcze dużooo czasu :).

    oliwka: We wtorek obmyślałam, którym pociągiem do Wawy pojadę, więc wszystko wskazywało na to, że jednak będę na koncercie. No ale w środę się pozmieniało :]. Tak to bywa. Są rzeczy ważne i ważniejsze :). A z powiększenia się cieszę się ogromnie (zwłaszcza tam ;)). Od liceum ważyłam 48kg i pomimo wszelkich zabiegów czynionych w celu przytycia (oj apetyt mam koński) waga ani drgnęła. Jak do tej pory przytyłam jakieś 7kg :)).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>