czwartek, 11 sierpnia 2011

Projekt ciąża

8 sierpnia na blogu Robaczka pojawił się kolaż pod wdzięcznym hasłem "Projekt ciąża". Zdjęcia uczestniczek akcji stanowią niezaprzeczalny dowód na to, że każda kobieta w tym niezwykłym okresie życia może nadal czuć się wyjątkowo kobieco, choć sprawa może się wydawać z pozoru utrudniona w momencie, gdy rozmiarami przypomina się bardziej wieloryba czy słonia, ale i na to znajdą się ciuchowe triki i sposoby. Nie sądziłam nawet, że takie cudowne rozmnożenie nastąpiło w naszym gronie :).

Chyba nigdy wcześniej nie czułam się bardziej kobieco, jak właśnie teraz :). Cieszę się z każdego dodatkowego kilograma, zwłaszcza, że pomimo wszelkich starań moja waga od czasów liceum nawet nie drgnęła.
Moja szafa nie uległa praktycznie żadnym zmianom. Śmiałam się nawet kiedyś, że jej zawartość jest dość przyszłościowa, głównie za sprawą kolekcji sukienek o kroju empire. Mogę być teraz podwójnie ukontentowana - inwestycja się opłaciła. Nadal chodzę w większości ciuchów, co wcześniej. Jak do tej pory jedynie spódnice na zamek błyskawiczny poszły w odstawkę, ale na szczęście mam jeszcze kilka z gumką w pasie. Świetnie sprawdzają się również szarawary, które dopasowują się niemal do każdego obwodu bioder.
Sklepy dla kobiet w ciąży oferują głównie jednokolorowe namioty szyte na jedno kopyto w dodatku za bardzo wygórowaną cenę. Dlatego omijam je szerokim łukiem. Z pewnością warto się zaopatrzyć w spodnie ciążowe. Ja, póki co, nie przewiduję takiej konieczności. Od początku ciąży kupiłam jedynie kilka ciuchów, w tym: jeansy do pracy (z lumpeksu), bynajmniej nie ciążowe, ale ich krój pomieści brzuszkowe kilogramy, maxi sukienkę, kombinezon na wyprzedaży i szerokie pantalony, które wdzięcznie prezentują się na zdjęciach poniżej.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

pantalony: Lumpeks :D
top: H&M
bolerko: Bershka
sandały: Pimkie
kolia, bransoleta: Oh! Calcutta!

2 fotki, które zgłosiłam do akcji zorganizowanej przez Robaczka:

Image and video hosting by TinyPic

Maxi kiecka, którą już zapowiadałam, pojawi się niebawem w osobnym wpisie.

28 komentarzy:

  1. wyglądasz przecudownie! !! stan błogosławiony naprawdę Ci służy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszędzie kobiety w ciąży. To piękne. To cud. Dbaj o siebie koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś po prostu zjawiskowa, szalenie mi się podobasz z tym brzuszkiem:) A jaki on już duży...

    OdpowiedzUsuń
  4. te spodnie są super! Pozytywne i kolorowe :) bardzo mi się podobają. Ja niestety w ciąży przytyłam 30kg...to był hardkor

    OdpowiedzUsuń
  5. witam! "projekt ciąża" u ciebie jak najbardziej na pozytywie. :) mówi się, że w ciąży kobieta pięknieje, no a ty jesteś moja droga najlepszym tego przykładem. co do zdjęć zgłoszonych na konkurs - to z lewej! powala! świetne!
    pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. no ja się nie zgodzę, ze ciąża to okres, gdy można poczuć się kobieco-wręcz przeciwnie. czułam sie uwięziona w moim/nie moim ciele.i ten duży biust-tragedia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Projekt ciąża" wzbudził we mnie pewną refleksję...Jak sobie przypomnę swoją ciążę to stwierdzam, że chyba byłam paranoiczką, która drżała o dzidziusia (pomimo zapewnień lekarza,że wszystko jest ok) do tego stopnia, że jedyne moje fotki z ciąży to te z końca 5 mc-a (najcudowniejszy okres)i z 9-tego.Powód - nie chciałam zapeszyć.Dodam, że nie pochodzę z zabobonnej rodziny :).Tymczasem widzę tu grupę kobiet, które pozują na ogólnodostępnych blogach z brzuszkami,prezentując się w różniastych kreacjach.Zazdroszczę z jednej strony luzu a z drugiej w głowie pojawia się paranoiczne pytanie - co z tzw.zapeszeniem?Co prawda gdybym była w ciąży po raz drugi,pewnie byłabym spokojniejsza.Moja 2 letnia córka właśnie tuli się tu do mnie, co jest najlepszym dowodem na to,że spokój w ciąży to rzecz uzasadniona,szkoda że mądrym po czasie człowiek się staje. Pozdrawiam i czekam na sesję w sukni.Znasz już może płeć dzieciątka?
    Pozdrawiam

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie wyglądasz, pantalony są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądasz kwitnąco i mega kobieco... :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeslicznie....wygladasz dokładnie tak jak sie czujesz.ja tez nie miałam prawie żadnych ciazowych ciuchów ,spokojnie można kupić coś lepszego i tańszego w normalnych sklepach.zreszta tak juz przywyklam do ubierania mojego brzuszka ze jak go nie bedzie to co ja na sobie wloze?

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze :)).

    Madeleine: U mnie brzuszek było już widać w 2 miesiącu ciąży :).

    Vipera Onseni: Ja póki co jakieś 8 kg. Podejrzewam, że drugie tyle jeszcze przybędzie ;).

    baglady: Ja na swój biust nie narzekam. Przynajmniej teraz nie trzeba go lupą wypatrywać ;P. Miseczka C to jeszcze nie hardcore ;). Rzecz jasna każda kobieta przeżywa ten okres inaczej.

    Justyna: Moja mama jest dość zabobonna ;). Ja, póki co, nie mam zamiaru wiązać czerwonej kokardki na brzuchu. Każdego dnia modlę się z mężem o zdrowie dla tego maleństwa i to jest dla mnie najważniejsze, nie jakieś odpukiwanie w niemalowane. Chcę ten czas przeżywać w pełni. Zdjęcia pozwalają się cieszyć jeszcze bardziej. Są jak chwile zatopione w bursztynie. Każdy kolejny dzień jest darem. Miałam nawet pomysł, żeby uwieczniać co miesiąc mój rosnący brzuch w postaci aktu. Jak do tej pory udało mi się tylko 2 serie takich zdjęć zrobić ;). Te blogowe zdjęcia oprawię sobie kiedyś w ramkę :).
    Obserwując różne ciążowe blogi, naszła mnie myśl, że to jest taki szczególny czas lęków i niepokojów, ale mimo wszystko chcemy je uzewnętrzniać, bo tak jest łatwiej. Zawsze znajdzie się taka kobieta, która miała podobne problemy i już ta myśl daje trochę spokoju. Sama na początku zaczęłam pisać pamiętnik ;). Gdybyś chciała kontynuować tę dyskusję to chętnie drogą mailową :).
    Podobno ma być syn - Gabryś :). W najbliższą środę będziemy mieć pewność :).

    Fly into a passion: No właśnie to jest paradoks, że ciuchy teraz jakoś lepiej leżą :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o wagę, to mam dokładnie tak samo. :-)
    Piękne zestawienie kolorów, całóść wspaniale gra z rudym. Natchnęłaś mnie na fiolet. :-) Moja mama w ciąży ze mną przytyła 6 kg, więc prawie nie miała co zrzucać, i chudość odziedziczyłam po niej. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Prześlicznie wyglądasz w ciąży! Pozdrawiam i życzę dużo spokoju:*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mogesię na Ciebie napatrzeć,wyglądasz przepięknie,od razu widać, ze jesteś szcześliwa;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Noooo, Ty na każdym zdjęciu jesteś uśmiechnięta :) nawet jeśli jest to uśmiech Mona Lisy, to cudne jest. Dużo dobrego Bastet... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co za radosne pantalony ;) Mój chłopak ze mnie się wiecznie śmieje, że noszę sukienki-ciążówki. No cóż - podobnie jak u Ciebie, będzie na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie wyglądasz w ciąży. Mi ostatnio mama powiedziała, że mam bardzo przyszłościowe tuniki i sukienki:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepięknie wyglądasz :) Dość rzadko niestety widzę tak zadbane przyszłe mamy. Szczęścia życzę!

    a spodnie - rewelka!

    clothesaddicted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze by było, gdybyś dodawała do postów także zdjęcia całej sylwetki. W tych siedzących trudno jest podziwiać kształt, fason... Bo jest co podziwiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ta fotka z turbanem w panterkę najpiękniejsza:D
    co do garderoby, to też drugą ciążę chodziłam głównie w normalnych ubraniach :) tylko kurtki nie miałam wygodnej i ciągle brzuch na wierzchu przy okropnych mrozach:)

    bardzo fajny blog!

    pzdr


    Agata:D

    OdpowiedzUsuń
  21. W nawiązaniu do mojego wcześniejszego, długawego komentarza:Ulżyło mi, że nie odebrałaś moich słów jako zasiewanie niepokoju, bo tuż po tym jak kliknęłam w PUBLIKUJ KOMENTARZ pomyślałam, że strzeliłam spontaniczną gafę. Ciesz się i celebruj swoją ciąże,spokój jest sprzymierzeńcem. Mnie nerwy narobiły tylko szkód i dodatkowo opinii histeryczki wśród pracowników szpitala Żeromskiego.
    "Syn - Gabryś" - to brzmi dumnie. A jeśli nawet okaże się być Gabrysią, to też pięknie:).
    Pozdrawiam serdecznie!

    Justyna

    p.s.To jest mój "prywatny" komentarz tylko do Ciebie, nie musisz go publikować.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy: Zdaję sobie sprawę, że jest to jakieś utrudnienie dla czytelników. Nawet zrobiłam fotki w wersji stojącej na tle czarnej szafki, ale z racji tego, że jest właśnie czarna ciężko na niej ostrość złapać :/. Zdjęcia wyszły nieostre i nie wrzuciłam na bloga. Kiepsko ze światłem w moim mieszkaniu. Obiektyw 50mm też nie bardzo pozwala szaleć z kadrem.

    Agata Ma Piec: Dzięki :). No właśnie przeraża mnie myśl o kupieniu zimowej kurtki, a niestety będę musiała :].

    Justyna: O! Widzę, że będę rodzić w tym samym szpitalu :). Tamtejszy personel już mnie kojarzy ;). Chodziłaś tam może do szkoły rodzenia? Jak wspominasz personel przy porodzie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj,do szkoły rodzenia nie chodziłam, bo generalnie w 3 trymestrze musiałam sporo leżeć i darowałam sobie.W dniu porodu do mojej sali porodowej niespodziewanie przyszła pani ze szkoły rodzenia i dała mi krótką lekcję w pigułce co wystarczyło.Położną miałam jak z bajki,typ matczyny,cierpliwa ale i umiejąca do porządku przywołać,gdy momentami traciłam rozum.Personel na salach poporodowych - bez zastrzeżeń.Denerwowało mnie tylko zbytnie naciskanie na karmienie piersią ale dzięki tej presji właśnie udało mi się karmić córkę przez 3 miesiące (czego nie planowałam) więc wyszło na dobre.Gdybym miała kiedyś rodzić raz jeszcze to pewnie też w Żeromskim:).
    Pozdrawiam ciepło

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  24. Mega Blog!!! Śliczna muzyka i niesamowite stylizacje. Obserwuję i zapraszam nieśmiało do siebie :)

    POzdrawiam!
    www.paniaga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetnie wyglądasz! ;)
    I masz bardzo fajną wiklinową? słomianą? pufę. Można wiedzieć gdzie taką kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  26. Justyna: Tak właśnie słyszałam, że poradnia laktacyjna jest na wysokim poziomie w Żeromskim.

    Anonimowy: Pufy (2 sztuki ułożone jedna na drugiej) zostały kupione w Ikea. Mniemam, że zostały wykonane z jakiejś trawy :).

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyglądasz kwitnąco ;-);i nie obraź się ale na pierwszych zdjęciach masz tak ciepłą i słodką minę-jak kotka z małymi-po po prostu tylko koty mają takie cudowne ciepło w sobie.Spodnie masz rewelacyjne-bardzo podoba mi się ich wzór.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>