środa, 12 października 2011

Zielono mi...

... prawie od stóp do głów. W takich barwach czuję się jak świerszcz w trawie albo żaba w stawie :). Ale dzisiaj nie o tym. Żeby nie było, że tak całkiem kolorowo u mnie, chciałam dla odmiany trochę ponarzekać :].
Ciążę przechodzę różnie. Gabryś od samego początku dawał mi popalić. Nie będę o szczegółach pisać, ale fajnie jest móc po pół roku ruszyć się z Krakowa :). W zamian za pewne niedogodności nie doświadczyłam prawie w ogóle porannych mdłości. No może poza jednym przypadkiem, kiedy to w drodze do pracy odczułam wszystkimi zmysłami, że oto zbliża się nieunikniony zwrot śniadania. Zaczęłam się nerwowo rozglądać po najbliższej okolicy za jakimś ustronnym miejscem (warzywniak, kosze na śmieci, 2 kępki krzaków i jakaś wątpliwej estetyki rzeźba). Na szczęście w pobliżu była też "stylowa" restauracja. Wchodzę (a raczej wbiegam), w progu wita mnie babcia klozetowa. Próbuję do niej coś wybełkotać, jednocześnie wachlując się ręką. Na co babcia oświadcza, że przyjemność skorzystania z toalety kosztuje złotówkę. Nerwowo przeszukuję portfel i znajduję jedynie 50gr. Babcia oświadcza, że ona tak nie może ludzi z ulicy wpuszczać, bo się szefowa rzuca. Dla kobiet w ciąży restauracja nie przewiduje taryfy ulgowej. Chyba to zdumiewające oświadczenie sprawiło, że nagle otrzeźwiałam, ale po dziś dzień żałuję, że w odpowiedzi nie zwymiotowałam tej babci na wycieraczkę ;P. O tym, że w tramwajach kobiety w ciąży są niewidzialne już mi się nawet nie chce pisać... (miejsca siedzące przysługują najwidoczniej jedynie krakowskiej inteligencji i geriatrii). No cóż... Było też kilka bardzo miłych sytuacji, ale te zaliczają się zdecydowanie do tych nielicznych. I nie nie, nie zauważyłam jakoby patrzono na mnie jak na kosmitkę z racji obecnego stanu ;). Do życia mam mimo wszystko jak najbardziej optymistyczne podejście :).
Na sam koniec chciałam poruszyć jeszcze sprawę mojej "koleżanki" atopii, z którą walczę od lat 7. Mogłabym śpiewać o niej jak Nosowska o nerwicy. Następuje śpiewanie pod nosem: nie zawiodła nigdy mnie przyjaciółka ma - atopia... tralala. Wiedziałam od samego początku na co się porywam. Ubolewam nad faktem, że nie ma niestety żadnych publikacji na temat ciąży i atopii. Odnoszę wrażenie, że traktuje się nas trochę jak króliki doświadczalne. W sumie, żeby powstała jakakolwiek lektura na ten temat, musiano by własnie przeprowadzić stosowne badania na grupie kobiet w ciąży. A ciąża może dwojako wpłynąć na atopika - albo zaostrzyć zmiany albo doprowadzić do cudownego uzdrowienia. Liczyłam na to drugie, ale niestety wszystko idzie w pierwszym kierunku. Leki odstawione. Sporadycznie mogę brać tylko wapno i Fenistil w kroplach. Dzięki Bogu mogę stosować maści z minimalną dawką sterydów, inaczej, jedyne do czego bym się nadawała to kaftan bezpieczeństwa (plus psychiatryk), zwłaszcza w godzinach wieczorno-nocnych. Mysz mnie kaftanem i tak dość często straszy ;]. Od dłuższego czasu śpię w rękawiczkach, bynajmniej nie dlatego, że mi zimno w łapki. Przede mną najgorszy okres - zima (:E). Obym nie musiała wtedy zbyt często z domu wychodzić. Pocieszam się tym, że to jeszcze tylko 3 miesiące, albo i dopiero początek, gdyż karmienie piersią nie przewiduje raczej możliwości powrotu do leków :(. No to sobie ponarzekałam. Obiecuję, że już więcej nie będę. Jeśli któraś z czytelniczek ma za sobą podobne ciążowo-atopiczne doświadczenia to chętnie posłucham jakichś wskazówek i rad - jak nie w komentarzach to na drodze mailowej :).







Fot. by brat Piotr :)

sweter (100% bawełna), koszulka, buty: lumpeks
spodnie, pierścionek: indyjski
chusta: Orient Express
bolerko: Bershka
kolczyki: sklepik w na Grodzkiej

30 komentarzy:

  1. Eh,wszystkie kobiety w ciąży narzekają,że są niewidzialne. Jakbyście nigdy nie czuły się źle,jakby właśnie nikt Wam nie umarł. Każdy może się zamyślić,nie każdy obserwuje wszystkich wsiadających. Wystarczy poprosić o miejsce i tyle.
    Wielokrotnie ustąpiłam miejsca by potem wysiadać wcześniej,bo Pani niby w ciąży okazała się mieć po prostu oponkę i robiła mi awanturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie Ci w zielonym :-)
    A atopia to paskudna rzecz, niestety mój luby też na nią cierpi.
    Trzymaj się! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaale fajny brzucho :) W zielonym pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo, ale Ci niespodziewanie i niezauważenie brzuch urósł!:) jak by nie patrzeć jesteś już bardzo blisko miłego końca:D
    Strój bardzo mi się podoba, szczególnie na tle tej pięknej, jesiennej kolorystyki. Przeszkadza mi tylko sweter, który sam w sobie fajny, ale z tymi spodniami bardzo zaburza Ci proporcje.

    OdpowiedzUsuń
  5. no tradycyjnie, narzekanie na zajete miejsca w tramwajach :/ tak jakbys tylko ty jedna na calym swiecie byla w ciazy i nikt wczesniej nie doswiadczyl tego stanu... tak sie sklada, ze ciaza to nie choroba, jesli nie jestes w stanie wytrzymac kilku minut w tramwaju na stojaco, to popros meza, zeby cie podwiozl. narzekac latwo, tylko nikt nie bierze pod uwage ze wsrod tych siedzacych sa ludzie np. wracajacy z rehabilitacji nogi, tacy, ktorzy zarwali cala noc, bo uczyli sie do egzaminu, ktos, kogo wlasnie wyrzucili z pracy... bedac w ciazy nie przemieniasz sie w swieta krowe, dookola ktorej wszyscy maja skakac...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja znalazłam coś takiego,,, http://www.decobazaar.com/produkt.php?previd=3241582. Na sylwester z brzuszkiem? :) Pozdrawiam i jak zawsze słucham playlisty.

    OdpowiedzUsuń
  7. trzeba było zwymiotować jej na buty! co za wredna baba
    Gośka, niestety większość ludzi to poprostu chamy, którym się "dupy" nie chce ruszyć i mimo, że ciąża to nie choroba, to jednak jest to szczególny stan i mogą sobie narzekać ile wlezie:)

    Anonim1;)

    OdpowiedzUsuń
  8. do anonimowy z 15.58 - to są wyjątki od reguły...

    Anonimowy1;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gośka, anonimowy: Oczywiście, że ciąża to nie choroba, o ile przebiega bez żadnych komplikacji. Moja niestety do takich nie należy. Gdybym jechała 2 przystanki tramwajem nie robiłabym z tego problemu, a jeżdżę zwykle prawie godzinę :] (gdy naprawdę muszę). Gdyby mąż mógł mnie podwieźć to by mnie podwiózł, ale nie może :]. Jasne, że każdy może się źle czuć, mieć gorszy dzień, ale błagam - nie cały tramwaj... Nie chodzi o jakieś "widzimisię" ciężarnych kobiet, ale o zwykłą kulturę i o to, że miejsce siedzące należy się właśnie tej grupie kobiet. Można chwilę postać, ale to jest tylko środek lokomocji, w którym o szarpnięcie i popchnięcie nie trudno... więc o czym my w ogóle mówimy?

    Robaczek: W lumpeksie nie mieli innych modeli (krótszych?) ;). Na chwilę obecną sweter pełni rolę płaszcza (niekiedy w połączeniu z ponczem). A i znaleźć coś ciepłego, co w składzie nie ma wełny jest arcytrudne :]. Wygoda i praktyczność są dla mnie obecnie na pierwszym miejscu :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonim1: Ja właśnie nie wiem skąd to nagłe usprawiedliwianie chamstwa. Lepiej ciężarnej nawrzucać, że uprawia hipochondrię i jakąś martyrologię. Prosty przykład: siedziałam ostatnio w poczekalni do laboratorium. W kolejce jakieś 20 osób. Siedzę grzecznie i pilnuję swojego miejsca w kolejce (przede mną jakieś 15 osób). Nieoczekiwanie z pokoju wychodzi laborantka i mówi: "Pani w ciąży, bardzo proszę do gabinetu" (możliwe, że jakiś pacjent przede mną powiedział, że tam czekam). Jaki nagle krzyk się podniósł: "Ale ja byłam przed tą Panią!", "Chwileczkę, ale tu wszyscy czekają!" Ja się tylko zapytuję w tym miejscu, gdzie jest zwykła ludzka życzliwość?

    OdpowiedzUsuń
  11. Co tam atopia Ty wyglądasz jak jabłoń w czasie kwitnienia. Co tam jabłoń, Ty jesteś jak cały sad. Pozdrawiam optymistycznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co, nie ma sensu tłumaczyć wszystkim po kolei jak czuje się kobieta w ciąży, albo jak źle może się czuć. Kto nie był w ciąży, nigdy nie zrozumie. Życzę tylko wszystkim dziewczynom, żeby w ciąży były biegającymi okazami zdrowia, a ich brzuch ważył tyle co piłka.

    OdpowiedzUsuń
  13. No niestety wielu ludzi niebędących jeszcze w ciąży i tych, którzy nie zaznali starości nie zrozumieją tego nigdy - i nie ma sensu im nawet odpisywać. Pan którego wyrzucono z pracy czy student po nieprzespanej nocy to niestety nienajlepsze przykłady. I właśnie chodzi o szturchnięcia, popchnięcia, nagłe zahamowania które mogą się niestety skończyć tragicznie, a nie o sam fakt stania.

    Żeby nie być tak stronniczą w jedną stronę są też niestety sytuacje, których doświadczam jako osoba ustępująca ludziom starszym/schorowanym/ w ciąży. Łatwo zostać obluzganym że "taka stara to jeszcze nie jestem" albo "łaski nie potrzebuję", "ciąża nie choroba". I też jest mi przykro że na życzliwość i dobre chęci niektórzy przelewają na mnie swoje żale i kompleksy zamiast po prostu powiedzieć "dziękuję, postoję".

    Co do publikacji to jako naukowiec mogę ci polecić serwis PubMed, jest tam wiele darmowych artykułów, oczywiście pod warunkiem że dosyć swobodnie władasz językiem angielskim.

    A ciąży gratuluję i zazdroszczę, sama nie mogę doczekać się chwili gdy moja sytuacja życiowa pozwoli mi na bycie mamą:)

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  14. nie chce ci tutaj odkrywac ameryki ale czy nie warto byloby z tym atopikiem probowac u homeopaty? nie moge niestety polecic zadnego w krakowie ale na gazecie sa homeopatyczne fora to mozna chyba znalesc jakies rekomendacje. wspolczuje szczerze! ja mialam nadzieje ze migrena przejdzie mi w ciazy ale niestety tak nie bylo. i bylam calkiem uziemiona bo paracetamol to ja sobie moge najwyzej hmmm hmmm

    OdpowiedzUsuń
  15. Bastet niestety społeczeństwo chamieje wiem doskonale o czym piszesz. nie chodzi o to że ciężarna ma byc jak swieta krowa ale o głupie kwestie bezpieczeństwa, jak już tu ktos pisał tramwaj zahamuje i co? wychodzi na to że w dużym miescie ciężarna 9 miesiecy ma siedzieć zamknieta w 4 scianach no chyba ze ma szofera

    OdpowiedzUsuń
  16. oho, widze ze szalone mamuski sie uaktywnily... to ze spoleczenstwo nam chamieje to jedno, ale z drugiej strony kto i dlaczego wymyslil ze kobietom w ciazy nalezy sie wiecej? z doswiadczenia wiem, ze ciaze mozna przechodzic na rozne sposoby, czasem jest ciezko, czasem wszystko boli, czasem jest niebezpiecznie, ale dziewczyny, otworzcie oczy! ze niby studencik po nieprzespanej nocy jest kiepskim przykladem? dla mnie nie, bo od razu przypominam sobie, jak mi ciezko bylo, jak musialam znosic wszystkie zaliczenia... mlody czlowiek, pewnie jeszcze ciezko haruje po zajeciach, bo przyjechal na studia z jakiegos malego miasteczka i na nic nie ma czasu, a tu nagle niewiele w sumie starsza od niego dziewczyna strzela fochy ze jej sie bardziej nalezy miejsce w tramwaju. on tak samo musial zaplacic za bilet, wiec ma prawo tam siedziec... przechodzilam przez rozne sytuacje w moim zyciu i naprawde ciaza przy tym wszystkim to male piwo, a jakos nigdy nie prosilam sie innych o litosc nad moim stanem, nie narzekalam na wszystko dookola, nie mialam pretensji o byle co. ze niby w tramwaju latwo o szarpniecie i podkniecie sie? to co ma powiedziec ktos, kto ma odwapnione kosci i caly czas cos sobie lamie? tego nie widac, wiec ma jeszcze gorzej, brzuchem nie wymusi miejsca... ustepowania miejsca w kolejce tez nie rozumiem - w domu czekaja kilkumiesieczne blizniaki, a wy siedzicie i czekacie, bo ciezarnej trzeba ustapic miejsca? bo inni nie maja problemow, nie maja do kogo wracac do domu i sie nim zajac? najlatwiej powiedziec, ze chyba ktos tu nigdy w ciazy nie byl, wiec nie wie jak to jest, ale to nieprawda. najlatwiej miec klapki na oczach i skarzyc sie, ze nikt mnie nie rozumie, wszyscy sie na mnie uwzieli i wyzywaja sie na mnie. az strach pomyslec, co bedzie, gdy dziecko juz przyjdzie na swiat...

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowa od "szalonych mamusiek": Dla mnie "studencik" nie jest żadnym dobrym przykładem :]. Sama też byłam studentem (dziennym). Odkąd tylko zjawiłam się w Krakowie zapierdzielałam na pół etatu przez całe studia. Była to praca na drugą zmianę. Bardzo często wracałam do domu o 1-2 w nocy. Też zdawałam egzaminy i czasem zaliczałam kampanie wrześniowe ;). Bywało, że nie spałam wtedy wcale albo po 2-3 godziny na dobę. I co? Nie robiłabym z tego takiej tragedii. Jak trzeba było ustępowałam miejsca innym, bo tak zostałam wychowana. Mamy październik, więc jakby nie patrzeć początek roku akademickiego. Żaden normalny student nie zarywa teraz nocek, do najbliższej sesji daleko :]. Też przechodziłam przez różne ciężkie sytuacje w życiu, ale ciąża przy nich to naprawdę okres szczególnie niebezpieczny. Nie chcę się dzielić moimi doświadczeniami w tym temacie na blogu (jeśli chcesz pogadać to zapraszam do kontaktu mailowego). Reszty Twoich słów nie komentuję, bo są w moim mniemaniu bliższe fantasmagoriom niż prawdzie. Nie należę do osób, które mają w zwyczaju w ogóle na cokolwiek narzekać. Ot tyle. Pozostaje mi tylko zazdrościć, że dla Ciebie ciąża była "pikusiem".

    OdpowiedzUsuń
  18. to ja pisałam o chamieniu i chciałabym odpowiedzieć na post anonima od szalonych..
    Dlaczego sądzisz że jestem szalona? postawiłaś mi diagnozę psychiatryczną po jednej wypowiedzi i to zdalnie przez internet????UUU to kiepsko Cie wykształcili.
    Bastet nie uważam że narzekasz czy się żalisz- mam wrażenie że jestes po prostu zdziwona po kontakcie z rzeczywistością, bo pewnie wyniosłaś z domu ze ludziom starszym i ciężarnym się ustepuje ( mnie w każdym razie tak nauczono i ja swoje dziecko też tak nauczę) a wiecie odrobino życzliwosci na codzień i od razu cieplej na serduchu poza tym wierzę że dobre uczynki wracają:-)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. no cóż... ja ejstem z tych co ustępują, i podchodzę pierwsza się pytać, czy pomóc z wózkiem itp...

    ale z drugiej zaś strony..
    ludzie są RÓŻNI.

    niekiedy doprowadzają mnie do imentu laski z dziećmi, które np. wpychają się w kolejkę- nawet nie zniżywszy się do zapytania- czy można- bo jedna z drugą są z dzieckiem.

    i mam BARDZO niski próg tolerancji na studiujące ciężarne/matki z dziećmi- które jako swój sztandarowy argument gdy są nieprzygotowane do zajęć/egzaminu wyciągają ciążę/dzieci.
    zawsze w takiej sytuacji mówię, że nie ma przymusu, poza tym- życie w pojedynkę to nie zawsze bajka.
    będąc w takiej relacji- jak dana osoba z mężem - ma możliwość podzielenia obowiązków, i różnych spraw, czy kłopotów.

    imho- jak są moherowe i piekielne babcie- tak bywają i piekielne ciężarne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Piuma: Dobrze, że aparat mnie lubi ;).

    grumpygreenmonkey: Ano nie wytłumaczysz wszystkim, że ciąża to jest stan bardzo indywidualny. Najwidoczniej nie wszyscy mają świadomość, że nawet samo zajście w nią nie jest takie proste, jakby się zdawało.


    Ewa: Jak widać, nie wszystkim można dogodzić ;).
    Niestety aż tak biegle językiem angielskim nie władam :(. Podczytuję forum atopedii - zawsze można się tam czegoś dowiedzieć, choć co pacjent to inne zalecenia od lekarza. Jak przeczytałam, że na okres ciąży maści sterydowe każą zupełnie odstawić to się za głowę złapałam. Chyba nie zdecydowałabym się wtedy w ogóle na dziecko :/.

    Sabba: Na temat homeopatii mam wyrobione zdanie i nie ulegnie ono zmianie - można nią co najwyżej katar leczyć ;]. Atopia to niestety złożona choroba.

    Anonimowa z 21:55: Nie każdy też ma samochód, a co dopiero o szoferze gadać ;). Równouprawnienie równouprawnieniem, ale zdrowy rozsądek nikomu nie zaszkodził.

    Anonimowy z 14 października 2011 12:27: No cóż, widać rośnie nam pokolenie wychowanych bezstresowo. Ja się właśnie tylko dziwię i jest mi najzwyczajniej w świecie czasem przykro, że się tak ludzi traktuje. Siedzi taki młody chłopaczek (licealista czy student), patrzy na mój brzuch i zero reakcji. No co ja mogę? Mogę sobie tylko w myślach mówić, że nie życzę mu by kiedyś inny facet jego żonę tak potraktował. Człowiekiem jestem i wolno mi się dziwić, więc się dziwuję :].

    szpiegowsky: W Krakowie prędzej druga kobieta pomoże z wózkiem niż jakiś mężczyzna. Oj naprawdę nadziwiłam się w ostatnich czasach. Zaczęłam bardziej zwracać uwagę na te kwestie. Wpychania się w kolejkę nie lubię i nawet proszenie o przepuszczenie jest dla mnie niezręczne. Ale jeśli mam polecenie odgórne, żeby skorzystać z takiej możliwości to grzecznie pytam :).

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj!
    Ja także nie miałam łatwej ciąży,do 5 m-ca było super, potem troszkę gorzej a od 7 miesiąca zagrożenie porodem przedwczenym.W sumie 4 tygodnie w szpitalu na kroplówkach z małymi przerwami na dom.Na początku 9 m-ca wypuszczono mnie do domu i jakoś dziwnie wszystko ustało, skończyły się skurcze i w efekcie urodziłam po grubo terminie.Ale i inne niewygody mnie w końcówce trapiły, marzyłam by już urodzić i zazdrościłam wszystkim dziewczynom dla których ciąża była stanem zarazem oczywistym jak i lekkim.Życzę dużo zdrowia i by wszystko przebiegało "książkowo" a Ty byś czuła się tak lekko, jak to tylko możliwe (na duchu i ciele).

    Pozdrawiam,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  22. rozumiem, że wychowano cię, żeby ustępować miejsca ciężarnym w komunikacji miejskiej,
    ale już tego, że osób z nadwagą, których nie znasz- NIE nazywa się wielorybami, już cię nie nauczono?

    i co z twoim- nie obnoszeniem się z ciążą?
    jak w poprzednim poście pisałaś o trudach pojechania na wybory- GDY mogłaś wykazać się przezornością, i na podstawie zaświadczenia zagłosować w krakowie.

    OdpowiedzUsuń
  23. o, rozpetalam burze :)
    niektorzy sa nawet tak podburzeni, ze moja wypowiedz biora calkowicie do siebie, mimo ze nawet wczesniej nie zauwazylam ich obecnosci w komentarzach...:)
    w tej calej sytuacji problemem nie jest to, ze swiat jest niezyczliwy, nie da sie komus niczego przetlumaczyc czy cokolwiek. problemem jest to, ze wiekszosc kobiet w ciazy ma postawe roszczeniowa do calego swiata - bo ja jestem w ciazy, nosze pod sercem kolejnego rodaka, wiec wszyscy powinni mi uslugiwac. nie, nie, nie i jeszcze raz nie! nie jestescie pierwsza ani ostatnia kobieta, ktora jest w ciazy. hormony po prostu na was zle dzialaja i nagle stajecie sie NIEZARADNE. jesli az tak bardzo zalezy wam na miejscu w tramwaju, to przyjelo sie, ze drugie miejsce za kierowca jest zarezerwowane dla kobiet w ciazy albo z malym dzieckiem. jakbyscie poprosily, to nawet mimo tego miejsca ktos by wam ustapil w kazdym innym miejscu, ale wy wolicie narzekac i uzalac sie nad soba. zapominacie ze mamy rownouprawnienie - to dziala w obie strony, wiec nawet ten bezczelny licealista, ktory siedzi i sie gapi na brzuch moze sobie siedziec, gdzie mu sie tylko podoba. ma prawo! gdy rosnie wam brzuch, maleje jezyk w ustach i zapominacie ze zamiast oczekiwac od innych czegos mozna zwyczajnie poprosic o to. no tak, ale wtedy nie mozna by bylo narzekac... teraz najlatwiej powiedziec ze ja sie pewnie wywodze z dziwnego domu, ze rodzice nie nauczyli mnie szacunku dla innych, zwlaszcza starszych i ciezarnych - pff...tradycyjne pokazywanie swojej wyzszosci w internecie nad osoba ANONIMOWA - jesli to wam daje jakas radosc i podnosi wlasna wartosc to w sumie troche wspolczuje. szkoda tylko, ze w internecie wszyscy pisza ze sa tacy dobrzy i uczynni, a jakos w zyciu codziennym to troche inaczej wyglada. bo zamiast komentowac i pouczac innych, warto czasem spojrzec krytycznym okiem na siebie...
    a jesli chodzi o studentow, to niektorzy nadal maja jeszcze sesje poprawkowe, egzaminy warunowe, a kilku moich znajomych broni sie dopiero pozna jesienia. pamietaj, ze ciaza to nie choroba, ale w zyciu jednak niektorzy choruja i to ciezko.

    OdpowiedzUsuń
  24. Justyna: Doskonale wiem, jak może wyglądać właśnie taka ciąża. Współczuję przeżyć. Póki co wszystko wskazuje na to, że teraz powinno u mnie być już dobrze :).

    Anonimowy: Nie zamierzam się tłumaczyć ze swojego poczucia humoru. Mam dystans i do własnego ciała. Obecnie sama z lubością mówię do siebie per wieloryb :).
    Oczywiście, że mogłam, ale wykorzystałam szansę (może jedyną) żeby pojechać do rodziców i babci. Miałam w obie strony zapewniony jak najbardziej bezpieczny transport (osobisty szofer :D).

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowa od burzy: Jeśli kiedyś mój syn podobnie się zachowa to będę sobie w brodę pluła, że go nie umiałam pewnych rzeczy nauczyć. Wybacz, ale nie tobie oceniać kto jest bardziej chory i komu się bardziej należy. I proszę nie wrzucaj mnie i wszystkich kobiet poza sobą do jednego wora z tymi "niezdarnymi" ciężarnymi o roszczeniowej postawie wobec całego świata. Ta rozmowa zmierza w kierunku, w którym już nie mam ochoty brać w niej udziału. EOT. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja wszystko rozumiem,ale można poprosić o ustąpienie miejsca,nie wiem jak Wy,ale nie rozglądam się na każdym przystanku kto wsiada na końcu autobusu ;) I nie mówię,że to ,że ktoś stracił pracę oznacza,że może sobie siedzieć. Może być po prostu zamyślony i nie zauważyć kobiety w ciąży(chyba,że ta trąci go brzuchem,co kilkakrotnie widziałam na przystanku,po czym usiadła i zapaliła papierosa...)

    Gdy byłam u swojego ginekologa zapytałam jak to z tym atopowym zapaleniem skóry (które niestety u mnie się objawiło po latach alergii i nasilało na słońcu - chociaż pamiętam ,że kiedyś pisałaś mi,że podobno słońce jest zbawienne). podobno to sprawa indywidualna,i tak jak z bólami menstruacyjnymi, po ciąży może się pogorszyć albo polepszyć. Nie bardzo się znał chyba.

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz rację,co do zakończenia tej dyskusji, jednak jeszcze dodam, że to co wypisuje ten od mamusiek, to jakiś totalny ignorant, i jak czytam te bzdury, które wypisuje, to jest mi smutno.

    Anonimowy2

    OdpowiedzUsuń
  28. Gośka: Na mnie akurat słońce wpływa dobrze. W ogóle w okresie wiosenno-letnim wyglądam znacznie korzystniej :). Na forum atopedii polecano nawet solarium w umiarkowanych dawkach. Ja to nawet miałam leżeć tydzień w szpitalu na dermatologii i korzystać z naświetlań. Już mi kartę założono, ale pojawiło się podejrzenie ciąży (:))i odesłano mnie z walizką do domu ;).

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie powspominać okres ciąży, oglądając Twoje zdjęcia...pamiętam dobrze ten czas, kiedy nie widziałam swoich stóp, w brzuchu miałam 120cm w odwodzie, a wejście do domu na 4 piętro było wyczynem, niczym zdobycie jakiegoś szczytu w Himalajach, pęcherz nagle zmienił się do jakiś mikroskopijych rozmiarów, w efekcie czego toaletę odwiedzałam jakieś 100razy na dobę;)...a teraz mój 9miesięczny Szkrabik śpi spokojnie w łóżeczku w pokoju obok, nie daje mi wytchnienia w dzień wspinając się na każdy możliwy mebel, raczkując p całym mieszkaniu i wchodząc w każdy najciaśniejszy kąt;).
    Życzę radosnego, spokojnego i lekkiego 3trymestru, pomyślnego rozwiązania i dużo szczęścia!

    A wszystkim mądralom, które doskonale wiedzą, że "ciąża to nie choroba", życzę, żeby ich ciąże były książkowe, lekkie i przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
  30. Prze-prze-przewspaniały zestaw! Taką Bastet lubię najbardziej ;) doskonale wyważony kolorystycznie, najlepszy od czasu etnicznego kombinezonu ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>