sobota, 19 listopada 2011

Hipopotam i chomik w jednym ;)

Coś kiepsko z moją pamięcią ostatnio. Właśnie sobie przypomniałam, że mam jakiegoś bloga ;).
Moje poczucie atrakcyjności niestety drastycznie spadło w trzecim trymestrze. Poruszam się z gracją zawodnika sumo, a przy zakładaniu skarpetek czy butów wydaje się z siebie takie odgłosy, o które wcześniej nawet bym siebie nie podejrzewała. Nie oszukujmy się, ale widok mojej facjaty w lustrze, który oglądam ostatnimi dniami, też nie napawa optymizmem. A wyglądam jak chomik, który poczynił już znaczne zapasy na zimę :]. Gdzie są moje kości policzkowe?! Szyjo, wróć! Ach! Och! Szloch! Chyba pora nauczyć się obsługi fotoszopa ;).
Myślałam, że kobietom w ciąży zaczyna doskwierać rozmiękczenie kory mózgowej pod wpływem jakichś tam hormonów, ale nic bardziej mylnego! Do skrajnej irytacji doprowadzają mnie reakcje niektórych pań-cioć, które na mój widok reagują (wyjątkowo dyskretnie ;]): "Oj! Tititi! Jakie pucie!" i wyciągają w moim kierunku swoje nadobne dłonie, żeby namacalnie ocenić pucowatość owych puciów ;]. Jezus Maria! Ręce precz! Wiem, że wyglądam jak hipopotam w porze deszczowej, ale póki co, nie dostałam jeszcze propozycji pracy od instytucji ZOO w wiadomym charakterze (nie mylić z Z O.O. ;)). Dzięki Bogu nie mam wagi w mieszkaniu i żyję sobie w błogiej nieświadomości. Do czasu kontrolnej wizyty u gin - rzecz jasna, a wtedy, no cóż... " - O! Jacież pierdzielę! Niemożliwe! Ach! To wina moich włosów! Ważą przecież dobre 5 kilo!" I po tymże odkrywczym stwierdzeniu humor wraca mi z prędkością fali dźwiękowej :).
Przeponę mam tak ściśniętą, że pewnie znajduje się obecnie gdzieś tam między łopatkami ;), co skutkuje tym, że średnio co drugi dzień dostaję pijackiej czkawki po herbacie :]. Nie powiem - fascynujące doświadczenie! Może skończę na tym. Co się będę przyczyniać do niżu demograficznego ;).
Ale są rzeczy, które rekompensują te wszystkie niedogodności. Ruchy mojego dziecięcia w brzuchu (czy też w bęcurze - jak to określa Mysz ;)) - coś niesamowitego! To nic, że dostaję coraz częściej po nerach czy pęcherzu ;). Trudno na tym etapie oczekiwać od młodego zdolności motorycznych na wysokim poziomie ;). Jak się już poznamy w realu popracujemy nad ich gracją ;P. Mysz też ma "radochę". Ilekroć widzi mnie taką "uwypukloną" przez czyjeś łokcie i kolana raczy mnie opowieściami z gatunku "Obcy atakują!" etc. Ach, to męskie poczucie humoru ;].




maxi dress: allegro
bolerko: Bershka
bransoleta, pierścionek: Oh! Calcutta!
kolczyki: sklep w Wieluniu (takam roztargniona ostatnio, że wychodząc w nich z domu wróciłam tylko z jednym :,(. Jakby ktoś znalazł albo widział w sklepie podobne proszę o cynk :)).
chusta: indyjski


14 komentarze:

Rzaba pisze...

rzeczywiście pieknie sie zaokragliłas tu i ówdzie :DDD
ciesz się ze Ci się ostuda na buzi nie pojawiła
ja chodziłam z obłędnym motylem na twarzy :DD

joanna pisze...

aż mi się łezka w oku zakręciła na wspomnienie tego rozpychania mojego brzucha we wszystkie strony,pamiętam słowa lekarza "pani to ma chyba stonogę w brzuchu"odnośnie męskiego poczucia humoru;)a TY wyglądasz świetnie .Pozdrawiam:)

M. pisze...

Jaki znowu chomik! Zdecydowanie przesadzasz!
Wyglądasz naprawdę prze-prze-przepięknie, i widać że Ci ten odmienny stan szalenie służy.
+ sposób, w jaki piszesz - obłędny. :)
No i najważniejsze - kiedy termin?
Pozdrawiam. :)

sabba pisze...

cokolwiek widzialabys w lustrze, tutaj na blogu - nie jesz zle:) ciaza to jednak kosmiczny stan. co to sie dzieje z cialem to istny cud! i jak my to wszystko znosimy/znioslysmy?:)

Piuma (Asia) pisze...

Wyglądasz przepięknie.

SlomianyOgien pisze...

ja notorycznie gubię kolczyki i wracam z jednym do domu;( Oczywiście co? gubię zawsze ulubione;/ Wcale nie wyglądasz tak, jak to opisujesz:)

I w ogóle w dobrym stylu piszesz o swoich ciążowych przeżyciach:)

Bastet pisze...

Rzaba: Ano, księżyc w pełni ze mnie pełną gębą ;). Ale cieszę się, że póki co, nie wiem co to ostuda i rozstępy ;D.

joanna: Ha! Świetny tekst z tą stonogą :D

M.: A dziękuję :). W ciąży dystans do własnego ciała działa niewiarygodnie sprawnie, może to dlatego ;). A termin mam na 10-tego stycznia :).

sabba: Zaiste kosmos - przekonać się m.in. jak wygląda własny pępek od środka ;). Ale i mężowie z tym kosmosem różnie sobie radzą, a raczej nie radzą ;].

Słomiany ogień: Zawsze zakładałam sobie na bigle te gumowe zabezpieczenia. Ale te kolczyki wydawały mi się na tyle ciężkie, że niemożliwością je zgubić. A tu proszę, nawet nie wiem, kiedy wessało jeden w czarną dziurę :,(. Tak bardzo je lubiłam :,(.

Blu*M pisze...

Przypadkowo trafilam na Twego, jakze zacnego!, bloga. Naprawde mnie sie tu podoba, taak. Piekny styl na pieknej pani, jakze inteligentnej, z tego, co czytam.
Co do blogoslawionego stanu to nic tylko gratulowac! Sama przed dziewiecioma miesiacami zostalam mama. Musze przyznac, ze trzeci trymestr wygladal u mnie podobnie. Bylam kulista kulka. Kazda czesc mego ciala w ujeciu kubistycznym bylaby kolem. I buty czasem zakladac mi musial moj kochany :)dlatego rowniez sie nie wazylam, nawet na kontrolach. Po co sie stresowac.
Zycze latwego (o ile moze byc) porodu, aby nie trwal za dlugo i by przebiegl bezproblemowo. I prosze, bys nie zaprzestawala blogowania! :)
Pozdrawiam.

AnticaSzafe pisze...

Zawsze wyglądałaś bardzo ładnie i stylowo. I to się nie zmieniło. Teraz jest tylko inaczej, bo tak po prostu musi być. Wszystkiego najlepszego na rodzinną i blogową przyszłość. Pozdrawiam ciepło. :)

Anonimowy pisze...

Bastet kochana, wyglądasz bardzo ładnie pomimo pucków :) Pociesz się też myślą, że niektórzy, np. ja, mają twarz w kształcie zbliżonym do księżyca przez całe życie. A ostatnio z perspektywą dalszego zaokrąglania się tejże części ciała na okoliczność nadchodzącego ostatniego trymestru ciąży (termin na kwiecień) :).
Turlaj się w zdrowiu i dobrym humorze do samego rozwiązania :*

Meiga

aliszia pisze...

Nie strasz mnie, bo w trzecim miesiącu nie mam już odwrotu! :D

I wiesz, co? Lustra kłamią! Widać, ze się zaokrągliłaś na twarzy, ale do typowego ciążowego chomika nie zbliżyłaś się ani o milimetr :)

Teraz jeszcze niecierpliwiej czekam na te kopniaki i rozpychania brzuchola :)))

MiLi pisze...

Śliczna z Ciebie Ciężaróweczka :) kilogramami się nie przejmuj - po porodzie spadną ;)
A ruchy Maluszka mmm uczucie nie do opisania :) Teraz kiedy piszę ten komentarz moja Córa wariuje w moim brzuchu i nie zamieniłabym tego uczucia na nic innego :D a jeszcze jak leżę z moją 3letnią Córcią a druga urządza sobie imprezę w moim brzucholcu to już nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba :)

byazi pisze...

och pięknie wyglądasz!
z rok czasu tu nie zagladałam- taaaka niespodzianka!!!
ciesz się brzuszkiem do woli- najpiekniejsze co może przydarzyć sie kobiecie- macierzyństwo.

wszystkiego dobrego
all the best!

TMRK pisze...

Hello there,

I have to say, your blog is lovely!
Everything seems so nice!

Check out mine if you have not yet :)