Odliczam na palcach dni do tego Wielkiego Dnia. Przeżyłam święta w jednym kawałku to i jeszcze wzniosę noworoczny toast. Nie macie pojęcia, ile lat czekałam na pretekst, żeby móc się wreszcie upić brzoskwiniowym Piccolo ;D!
Ostatnie tygodnie ciąży zdecydowanie do lekkich nie należą. Przewrócenie z boku na bok wymaga tyle wysiłku, że jest się o krok od desperackiego kroku sięgnięcia po telefon i wykręcenia numeru do chłopców z Greenpeace'u ;]. Doprawdy, poczułam ostatnio niezwykle empatyczną więź z tymi biednymi wielorybami wyrzuconymi na brzeg ;). A trzeba było posłuchać Halamy i nie jeść tyle tych ciastek ;P. Ehhh...
Mam małego cykora, bo porodówka w remoncie, a wolałabym nie rodzić w towarzystwie rusztowania i panów układających płytki ;). Jedyny plus, że przy odgłosie wiertarek łatwiej przyłączyć się do chóru ;P. Także, młody, siedź tam grzecznie i nie kombinuj jeszcze!
Fajnie, że tyle rzeczy pozmieniało się na plus w kwestii standardu opieki okołoporodowej. Jest szansa, że ten dzień będziemy mogli przeżyć wg własnego scenariusza (Plan Porodu napisany i zatwierdzony przez moją gin. :)). Trzymajcie kciuki :)!
Może się jutro jeszcze pokażę na blogu, o ile mi się w ogóle będzie chciało stroić do rosołu, tfuu! tj. kieliszka z musującym Piccolo ;).
Ogarnęła mnie ostatnio mania szycia. Poskromiłam niczym Mustanga bardzo przedpotopową maszynę marki Łucznik, bez instrukcji obsługi :D. Sasasa! Brakuje mi tylko tasiemki z pomponami i jednobarwnego materiału do zrealizowania mojego planu pod tajnym hasłem "wicie gniazda dla Gabrysia". Mam nadzieję, że zdążę jeszcze przed jego narodzinami :). A to taki mały przedsmak tego, co się zapowiada w tym temacie :).
Komoda na ciuszki przyjechała z Indonezji. Jest bardzo pojemna! Patchworkowa makatka zostanie ściągnięta ze ściany.
Szukałam białej tkaniny w niebieskie słonie, ale nawet ebay nie zaoferował zbyt dużego wyboru w tym temacie. W polskich stacjonarnych sklepach nie ma co się rozglądać za dziecięcymi tkaninami - królują w nich kiczowate różowe misie i bocianki :].
Przypadkiem natrafiłam na tkaninę z baśniowo-arabskim motywem. Obszyję nią fotel i uszyję z niej jaśki oraz zasłonkę na szczebelki łóżeczka. W planie mam jeszcze oprawienie w ramki kilku indyjskich ilustracji (jedna z nich w prawym górnym rogu).




17 komentarze:
Komoda jest cudowna:) Pozdrowienia dla styczniowej mamusi:) Ja sama mam termin na 21 stycznia, ale z racji wcześniejszych "komplikacji" możliwe, że będzie wcześniej. Ja też czuję się jak wieloryb, w dodatku ta zgaga i refluks.........Na szczęście do końca coraz bliżej:D
Przy okazji, zazdroszczę planu porodu. Kieleckie porodówki są tak zacofane, że zaczyna mnie to przerażać.
napij sie tego Piccola i nie myśl za duzo;)Pójdzie jak z płatka ;)
ps jak juz urodzisz to opowiem Ci moje porody ;)
Ślicznie Ci w tych kolorach. A komoda marzenie :D. Powiedz gdzie na allegro mogę znaleźć te cudowne kolczyki? proszę :)))"
Aniela
Ślicznie wyglądasz!! Ciekawa jestem, w którym krakowskim szpitalu powitasz maleństwo na świecie. Czekam na wieści!
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Życzę Ci sylwestra w dwupaku. A pokoik maluszka super. Nie znoszę takich sztampowo dziecinnych.
http://niebieskookagigi.blogspot.com/
No to Gabryś będzie mieć bardzo fajna orientalna siedzibę :) Do siego roku :)
Pięknie Ci z takim brzusiem :) Super pomysł na pokoik, Gabryś na pewno będzie szczęśliwy.
P.S. Miło jest Cię czasem zobaczyć na ulicach Krakowa.
Pozdrawiam,
Patrycja :)
hahaha, ja jutro też wznoszę toast piccolem:) już nie mogę się doczekać aż zobaczę Gabrysia na zewnątrz! jeszcze niedawno obie byłyśmy zaciążone, a tu proszę - już niewiele Ci zostało a ja śmigam z młodą na zewnątrz...
trzymam mocno kciuki i czekam z niecierpliwością na TEGO posta:)
Moje Preciosa: Powiem Ci, że u mnie też było ryzyko wcześniejszego porodu i leżałam prawie 3 tygodnie z nogami do góry, ale na szczęście wszystko się unormowało :). Zgaga też mi dokuczała (teraz już nie). Zwykle pomagały migdały, picie na noc kawy (zbożowej) z mlekiem bądź jedzenie jogurtu :).
Rzaba: Po? A to nie chcesz straszyć ;P? Łoj, obejrzałam już chyba wszystkie możliwe programy porodowe (Mysz od tygodnia pije melisę oraz poczęstował mnie swoimi słuchawkami, żeby nie sfiksować ;)). Także chyba się przygotowałam psychicznie na wszystko, co się może zdarzyć, acz jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że to będzie cudowne przeżycie dla mnie, choć na pewno nie takie łatwe.
Aniela: Poszukaj pod hasłem Opia XXL :).
Piuma: Zdecydowałam się na szpital im. Żeromskiego :).
Gigi: Oj, też nie znoszę! Jeszcze jak widzę te landrynkowe aranżacje w różach dla dziewczynek to coś mi się dzieje :].
plan porodu???;)
szczesliwego rozdwojenia zycze:)
To dobrze, że go remontują.. Kiedy odwiedzałam ten oddział 2 lata temu, to miałam wrażenie, że wybuchła tam bomba:) Ja się tam urodziłam i mój brat. Także, musi być tylko bardzo dobrze! Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci, abyś zachowała swój spokój aż do samego końca. Wszystkiego dobrego!
p.s Tkaniny są cudowne!
przeczytałam ten plan porodu i zrobiło mi się słabo (nie przesadzam). Nie planuję w najbliższych latach tego, ale też czuję, że nie szybko zachce mi się ciąży (a jestem starsza od Ciebie)
zartowałam !
pewnie ze bedzie dobrze. Jakoś wszytskie dajemy rade to i Ty dasz. Wiesz.... ja rodziłam 20 lat temu i troche inaczej to wszytsko wygladało. Nie mogłam miec meża obok, bo podobno zarazki :P Zobaczył Kube zza podwójnej szyby i to dopiero po kilku dniach :D Czułam się strasznie samotna wtedy... źle wspominam porody własnie przez to
ale wtedy była komuna, co się dziwić
Trzymam kciuki !:)
Komoda piękna - czy można wiedzieć gdzie została zakupiona - poszukuje podobnej do siebie i da niesamowicie mi się podoba - dziękuję za info :)
Pozdrawiam
Aga
MAPIK: Czyżbyśmy mieszkały w tej samej dzielnicy? A to musisz mieć jakieś wyjątkowe szczęście, żeby na mnie trafić - wychodzę ostatnio z domu tylko w święta narodowe ;P.
Robaczek: Ja już nawet wiem, co napisze w TYM poście :D.
sabba: Zdaję sobie sprawę, że samo słowo "plan" budzi wątpliwości, bo przecież nie da się porodu w zupełności zaplanować. Ale z pewnością można mieć wpływ na podejmowanie decyzji o zabiegach, które niestety nadal wykonywane są w szpitalach rutynowo, choć żadnego uzasadnienia nie mają.
Madeleine: Już dobrze poznałam personel na tym oddziale, tak więc musi być dobrze :). Mniejsza o kolor ścian i tynki na korytarzu. Ludzie, którzy tam pracują i ich profesjonalna opieka są najważniejsze! Mam nadzieję jednak, że Gabryś poczeka jeszcze kilka dni i załapiemy się na oddział po remoncie :).
Anonimowy: Ciąża ciążą, ale faktycznie myśl o samym porodzie jest przerażająca. Nie ma odwrotu :]. Coś za coś. Dobrze, że nagroda za ten trud rekompensuje wszystko i zapomina się ten ból :).
Rzaba: Nie wyobrażam sobie rodzić sama, a potem w tej samotności być pozostawiona na kolejne dni w szpitalu. Dobrze, że te czasy już minęły :).
Aga: Komoda ze sklepu Orient Express :)
bastet, plan porodu byc musi, to ja wiem. mnie raczej bawi (dodaje ze po dwoch wlasnych doswiadczeniach...) fakt ze te dwa sprzeczne ze soba slowa wystepuja razem:) Ale: ja mimo ze nie wszystko w moich planach poszlo jak chcialam to mialam calkiem fajne porody czego i Tobie zycze!
Prześlij komentarz