piątek, 2 grudnia 2011

Nowe szaty Gejszy

Nie mam pojęcia skąd pochodzi ta makatka. Bez wątpienia w całości wykonano ją ręcznie. Przez lata poniewierała się w moim rodzinnym domu. Zapomniana przez wszystkich została nieomal pożarta przez kurz. Postanowiłam ją uprowadzić do Krakowa i wskrzesić z martwych :).
Jak to się mówi - w przyrodzie nic nie ginie. Nigdy nie wyrzucam ścinek, które zostają mi po przerabianiu (najczęściej odchudzaniu) moich lumpeksowych kiecek. Stworzenie nowej kreacji dla Gejszy nie kosztowało mnie więc ani grosza :). Poświęciłam jej kilka godzin mojego czasu. Efekt końcowy bardzo mnie zadowolił. Obecnie Gejsza zdobi ściany mojej odświeżonej kuchni, do której zaproszę Was w kolejnym poście :).

Gejsza przed metamorfozą:



Po metamorfozie (pamiętacie tę spódnicę :D?):


5 komentarze:

margaret pisze...

niesamowita metamorfoza, gejsza wygląda fantastycznie. zdecydowanie bardziej służą jej fiolety, niż zielenie;)

nikki27 pisze...

Ja pragnezwrócićuwagę, że zmianie uległ także wyraz twarzy szanownej gejszy. Jak kazda kobieta,cieszy się z nowych szmatek;)

Monika pisze...

NIesamowite! Zawsze byłam pod wrazeniem osob, ktore robią coś wiecej, niz tylko szycie i przerabianie dla ,,zywych" istot! Sama nie mam takiej wyobrazni. Zapraszam do mnie na prezenty świateczne www.monikowo.blogspot.com

Anonimowy pisze...

przed przeróbką lepiej. miała fajny wyraz twarzy i przyjemną asymetrię. teraz nawet na gejszę nie wygląda.

Bastet pisze...

Anonimowy: No cóż, niestety nie mogę się pochwalić dyplomem chirurga plastycznego ;).