Za dwa dni święta. W zasadzie mogłabym leżeć i pachnieć (z przyzwoleniem niebios i ziemi ;)), ale jakoś tak dziwnie przychodzić na gotowe. W moim rodzinnym domu każdy ma swoje przydzielone miejsce w kuchni. Babcia robi pierogi i uszka z grzybami (pomagam w lepieniu :)), dziadek smaży karpia, mama gotuje barszcz, zupę z suszonych owoców oraz inne wigilijne pyszności, ja od paru lat niezmiennie okupuję piekarnik i zajmuję się wypiekiem ciast wszelakich, siostry pomagają w ogarnięciu całej reszty. W końcu, gdzie kucharek pięć, tam jest co jeść ;).
Te święta będą pierwszymi, podczas których nie odwiedzę rodzinnych stron. Będzie mi brakowało przede wszystkim wspólnego kolędowania (to już taka nasza rodzinna tradycja). A trzeba Wam wiedzieć, że rodzinkę mam bardzo muzykalną :). To jest ten niezwykły czas, kiedy raz w roku wycieram gitarę z kurzu i odgrzebuję nuty kolęd. Jedna siostra gra na altówce, druga na flecie poprzecznym, najmłodszy brat przyłącza się do nas i nieśmiało wygrywa palcami akordy na pianinie. Płyta z kolędami Preisnera kręci się w odtwarzaczu. Daję wtedy solowy pokaz moich wokalnych umiejętności - hehe, taka "Szansa na Sukces" w wersji domowej ;). Odwiedzają nas znajomi (niekiedy dzierżąc pod pachą skrzypce bądź saksofon). Od kilku lat w naszym domu śpiewa sama Ewa Nawrot :). Pachnie choinką i drewnem w kominku. Jest cudnie! Mam nadzieję, że uda się chociaż pokolędować przez skype'a ;). A za rok? Kto wie, może i Gabryś przyłączy się do rodzinnego zespołu ;). Póki co codziennie ćwiczy przeponę za pomocą czkawki :).
Coraz trudniej trzymam się pionu. Jeszcze trochę, a będzie można mną kręcić jak blaszanym bączkiem ;). Przeglądając fotki do niniejszego wpisu, przypadkiem natrafiłam na swoje zdjęcie w bikini uczynione w któreś wakacje i mało harakiri nie popełniłam ;]. Przysięgam, jak już będzie po wszystkim, to powieszę je sobie na lodówce w formacie 50x70! A tymczasem jutro mam zamiar popaść w kulinarne szaleństwo i upiec kilka ciast. Jak się nie sturlam pod blat to może jeszcze pierogi zrobię. Po wigilii bez wątpienia będę wyglądała jak pączek bez rączek, ale co mi tam! Do Sylwestra i postanowień noworocznych jeszcze daleko ;P.




10 komentarze:
Mmmmm, święta z muzyką i całą oprawą wokół o której piszesz to cudowna sprawa. To że każdy coś robi i przynosi ze sobą, lub w tym samym domu ma swoje tradycyjne zadania do spełnienia, że kolędujecie całą rodziną, a i przyjaciele się dołączają, super :) Nawet jeśli to boże narodzenie będzie nieco inne, to i tak będzie pięknie. Wszystkiego dobrego :)
jaka Ty piękna i okrąglutka! :D
co do świąt - zazdroszczę tak zgranej i umuzykalnionej rodzinki :) zawsze mnie ciekawiło jak brzmi Twój głos!! :) u mnie zawsze święta są bardzo pracowite ( wszystko przez sklep z upominkami, który prowadzimy już uwaga.. 17 lat!! :) ) muszę jako przykładna i porządna córka pomagać mamie, tyramy od 7 do 18, później umęczone psychicznie i fizycznie, zmordowane tylko pozwalamy sobie na drobne wieczorne przygotowania, małymi kroczkami tu jakieś ciasto, tu sałatka, tu coś innego i tak do wigilii :)
radosnych świąt i szczęśliwych chwil Daga! :) :*
zazdroszczę Gabrysiowi bardzo pogodnej mamuśki :)
Nie wolno tego robić Alicji i ustawiać na stronie w odtwarzaczu TYCH kolęd! To jednoznacznie wywołuje atak melancholii i płaczu, a już mi wystarczy, że całą Wigilię będę płakać przy tych dźwiękach.... już tyle lat i co roku tak samo pięknie.
U nas nikt nie śpiewa. Nie przepadam za tym i zawsze to dla mnie trochę żenujące, gdy ktoś chce, bym śpiewała kolędy, ale TA płyta, o której piszesz to dla mnie magia. Znam w niej każdą nutę...
Szczęśliwa jesteś z taką muzykalną rodziną i w ogóle widać po zdjęciach, że szczęśliwa z Ciebie i spełniona Kobieta! Wszystkiego dobrego.
mmmm kocia bluzka absolutnie mnie urzekła:)
Wesołych! :)
Jakos u innych blogerek ciąża była i minęła szybko i niespostrzeżenie. a u Ciebie wydaje mi się ciągnąć w nieskończoność ;)
Kochana, mnie dopiero przy Świętach olśniło, że mam materiał z motywem słoni... rok u mnie wisi i nie wiem co mam z nim począć ;) Co prawda nie wiem, czy jeszcze Ci się do czegoś przyda, ale w razie co się odezwij na maila: mariczka151@wp.pl to podeślę Ci zdjęcia. Materiał jest ciemny, więc nie wiem, czy w całości Ci się do czegoś przyda, ale może chociaż błękitne słonie i palmy sobie z niego powycinasz i na coś naszyjesz :) Może mi się uda wcielić w rolę Świętego Mikołaja dla Ciebie ;)
Pozdrawiam Świątecznie :)
Na Twoim brzuszku, koszulkowa kocia mordka robi się trójwymiarowa! Fajny efekt :) Bluza w kocie bazgrołki mnie urzekła. Ach, gdyby mnie się udało coś podobnego w lumpeksie znaleźć.
aurin: Dziękuję :). Już miałam kolędować wirtualnie, ale skype nawalił :,(.
schockobons: Ha! Śpiewałam kiedyś w szkolnym zespole - nagraliśmy nawet płytę ;D. Ale nagranie takiej jakości, że wstyd się do niej przyznawać ;P.
Znam ten przedświąteczny ból - co prawda nie z rodzicami, ale nie jedną wigilię spędzałam w pracy do godz. 16-tej :].
aliszia: Mi zawsze głos drży ze wzruszenia jak śpiewam te kolędy. Ich słowa są tak piękne i ponadczasowe!
szmaragda: Prawdziwego spełnienia doświadczę, jak już będę mogła tulić Gabrysia w ramionach :). Odliczam dni :).
kiwaczek2: Bo moją od razu było widać (w sumie od 2 miesiąca - z wielkim trudem ją ukrywałam wtedy) ;). Oj, wielu fajnych komentarzy nie opublikowałam, coby się nie wydało ;).
Słomiany Ogień: już smaruję maila :)).
Zadziorna: Ja to mam chyba jakiegoś kociego farta :).
Prześlij komentarz