środa, 11 stycznia 2012

Gabrysiowe lokum. Wicia gniazda ciąg dalszy :).

Nie ma to jak kochana rodzina, która od tygodnia testuje próg mojej irytacji ;]. Codziennie zamęczają mnie pytaniami typu: "rodzisz? szyjesz?". Naprawdę mam ochotę schować się w muszli jak ślimak. Śmieję się, że Gabryś postanowił sobie przełożyć termin narodzin na Dzień Babci ;). No więc czekamy. Czekania bezczynnie nie lubię. Zresztą nie trzeba być Einsteinem, żeby zauważyć, że liczony czas płynie wolniej. Wszystkie wolne chwile zapełniam więc tworzeniem tworów różnych przy udziale maszyny do szycia - ku wielkiej uciesze męża mojego, który przy każdorazowym jej uruchomieniu przeżywa załamanie nerwowe ;P. No cóż, pozbyłam się wszelkich złudzeń, że kiedykolwiek mianuje się moim mecenasem sztuki ;).
Nie będę Was raczyła swoim widokiem, gdyż w chwili obecnej moje gabaryty osiągnęły kuriozalne rozmiary i obawiam się, że kadru by zabrakło ;]. Dzięki Ci Boże, że oszczędzono mi konieczności stawania na wadze 3 tygodnie temu! W sumie nie narzekałam na zasób mojej garderoby podczas całej ciąży, ale poczułam dzisiaj tęsknotę do tych wszystkich ubrań, których nie miałam na sobie od paru miesięcy. Jeszcze bardziej zatęskniłam do tak prowizorycznych czynności jak samodzielne założenie butów czy spanie w innej pozycji niż na lewym boku. Nawet założenie nogi na nogę przychodzi z wielkim trudem. Och! Jeszcze parę dni i przestanę się poruszać z gracją betoniarki i może jakiś normalny płaszcz założę, o ile biust pozwoli na zapięcie wszystkich guzików pod szyję ;).

A wracając do tematu, sporo się szyje i dzieje w Gabrysiowym lokum :). W ostatnich dniach uszyłam 2 poszewki na jaśki i zasłonkę na szczebelki łóżeczka. Zmieniłam też nadzienie słoniowej przytulance. Nad łóżeczkiem pojawiły się kolorowe obrazki.
W planie mam jeszcze uszycie 2 poszewek w słonie i słoniowej karuzeli. Ściągnęłam turkusowy patchwork ze ściany, ale czegoś mi tam teraz brakuje. Namaluję więc dużego słonia w turkusie i złocie :).






Tak sobie dzisiaj usiadłam rano na krześle przy łóżeczku. Westchnęłam. Pomyślałam sobie: "no pięknie mi to wszystko wyszło (przepraszam za skromność ;P)!" I się rozbeczałam jak małe dziecko... Bo wszystko już prawie jest, ale nie ma najważniejszego! Nie ma tam jeszcze małego Gabrysia :,)!

24 komentarze:

  1. Piękne to Gabrysiowe lokum :) Zdolna jesteś niesłychanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdolna bestia z Ciebie :) wszystkiego naj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie Ci to wszystko wyszło. podziwiam i zazdroszczę. trzymaj się ciepło i czekamy na Gabrysia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj!!!

    Pokój cudny! Aż Tobie zazdroszczę talentu.Gabryś mam naprawdę śliczne lokum.
    Pozdrawiam i szczęścia życzę!

    Asia z Poznania

    OdpowiedzUsuń
  5. No i ostatni akapit mnie położył na łopatki, aż sama się poryczałam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie. Takie pokoiki to ja lubię. Mam dość tych różowych falbanek. Fuujjjj.
    A Tobie życzę spokoju i upragnionej lekkości.

    http://niebieskookagigi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Pokój jest niezwykły :D Jestem zachwycona :) Zdradź jeśli możesz skąd masz te obrazki.

    Pozdrawiam I Ciebie i małego Gabrysia
    Bea

    OdpowiedzUsuń
  8. Junior dobrze się zapowiada, skoro tak grzecznie czeka, aż Mamusia zrealizuje wszystkie pomysły. Pokoik wyszedł piękny, nie przesłodzony, a bardzo gustowny. Mały mieszkaniec na pewno będzie zachwycony. Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no proszę, naprawdę pięknie to wyszło!! zazdroszczę talentu do szycia, mi jakoś nigdy nie szło (ale wzięłam się za szydełko i druty, może jakieś sweterki małemu wydziergam... bo mnie unieruchomiono niestety w pozycji horyzontalnej)

    pozdrawiam i powoedzenia na ostatniej prostej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki kolor ścian miałam swego czasu w kuchni /lubię jagody ze śmietaną/. Materiał z którego szyłaś powłoczki i nowe obicie jest niby w typowych chłopięcych barwach, ale wzór jest niebanalny i dla Ciebie plus, że szukasz i chcesz czegoś innego. Słoniowa maskotka jest śliczna i lepiej jej w nowym wypchaniu. A już niedługo Gabryś stworzy Mamę i będzie testował większą przestrzeń :) Dobrego i szybkiego rozwiązania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj będzie Gabryś i jeszcze nie raz zapłaczesz nad spokojną chwilką;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. ah, pamietam jak jeszcze chwilke temu (10 miessiecy) minal termin narodzin a moja corka - nic! I wyslali mnie - wieloryba - na ekg dziecka, wtem pani ginekolog oswiadczyla mi, ze najlepiej jak zostane i porod wywolamy :) wlali we mnie 900ml oksytocyny! co za zastrzyk milosci.
    Pokoj piekny, moglabym tam sama spac. Pozdrawiam i zycze szczesliwego rozwiazania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ Najważniejsza jest! Tylko czeka na właściwy moment! Ślicznie Ci wyszło, bez 2 zdań- i mnie łezka się zakręciła w oku ;-.)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam Cię już od dawna i bardzo ucieszyłam się, gdy okazało się,że jesteś prawie na tym samym etapie ciąży co ja:) Czytałam Cię tym bardziej chętnie, bo doskonale wiedziałam co przeżywasz:) dziś dowiedziałam się, że rodzę najprawdopodobniej 22.01 (zaplanowana cesarka), więc może urodzimy dzieciaczki w podobnym terminie. I też spodziewam się chłopca: Tymka. Pokoik przepiękny. Bardzo żałuję, że nie umiem ni w ząb szyć i musiałam bazować na gotowych rzeczach. Trzymam kciuki za szybkie rozwiązanie. Powodzenia:)!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ jesteś zdolna! Zazdroszczę talentu i nie mogę doczekać się Gabrysia! :)
    Pozdrawiam,
    Patrycja :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ech! Bastet ... Twoje oczekiwanie to jeszcze nic przy moim. Ty masz jaką kontrolę nad Gabrysiem, a ja? W pracy ogryzam paznokcie u stóp rozmyślając : urodził się ten Gabryś mały, czy jeszcze Bastet w dwupaku? ... Stojąc w kolejce tupię nóżka i przepycham się do przodu tłumacząc, że musze lecieć bo chyba Gabryś się rodzi. Na zebraniu - nerwowo spogladam na zegarek, bo może już Gabrysiowe zdjęcia są, a ja cooo??? Jeszcze Go nie widziałam. No nie! Dosyć tego!. Ciocia Marzenka kategorycznie nakazuje urodzić się Gabrysiowi - dosyć tego dobrego. Najwyższa pora zacząć żyć pełną piersią - budzić mamę 20 razy w ciągu nocy, robić 10 kupek na godzinę i ssać, ssać, ssać. :) Uwielbiam Was. Jesteście wspaniali.

    OdpowiedzUsuń
  17. Także podobała mi się ostatnia część wpisu ;) może Gabryś boi się turkotu maszyny do szycia? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszę się, że nie tylko mi się ten projekt podoba :). Ehh, minęłam się z powołaniem chyba. No ale nigdy nie jest za późno, żeby się przekwalifikować :).

    madeleine: :,)

    Gigi: Dlatego cieszę się, że będzie syn :). Choć w sumie, gdyby miała być córa różowy byłby ostatnim kolorem, który brałabym pod uwagę przy urządzaniu pokoiku :P.

    Bea: Przypomnij się o nie w mailu :).

    Odpoczywalnia: Na drutach nauczyłam się robić w wieku chyba 8 lat ;). Ale porzuciłam to zajęcie. Niestety z wełną moja skóra nigdy się nie polubi. Nie zazdroszczę pozycji horyzontalne, tym bardziej, że sama spędziłam w niej trochę czasu :(. Uszy do góry, będzie dobrze!

    aurin: A to racja, nawet jak podrośnie, nie będę musiała pozbywać się tej kolekcji :). Niby dziecięca, ale zawsze się znajdzie miejsce żeby ją gdzieś wyeksponować, a nie chować na strychu ;).

    Blu*M: Trochę nie ogarniam tego wlewania na siłę oksytocyny ;]. No chyba, że dziecię faktycznie uparte i nie chce wyjść :).

    avahaira: Heh! A to bardzo mi miło :). Może się dzieciaki zgrają telepatycznie w czasie :). Czas pokaże. Życzę w takim razie radosnego oczekiwania na rozwiązanie!

    Ciocia Marzenka: No masz Ci! Tak się wzruszyłam Twoim komentarzem, że kompletnie nie wiem co odpisać ;P. Zrobiło mi się bardzo ciepło na serduchu!

    Anonimowy: Czy ja wiem? Podobno dzieci lubią być usypiane przy dźwięku suszarki do włosów (szum podobny do tych we wnętrzu organizmu matki). To i może maszyna nie taka straszna ;).

    OdpowiedzUsuń
  19. Prawdopodobnie wiem co czujesz,też bardzo czekałam aż się moja córka urodzi a tu minął termin porodu i nic, minął tydzień od terminu i nic a potem kolejne dwa dni i nic i w końcu oksytocyna pomogła.Finisz ciążowy męczy ciało straszliwie a do tego dochodzi tęsknota za dzieckiem, które bardzo się już chce mieć w ramionach.Ja też płakałam pod koniec ciąży zapewne z podobnych powodów co Ty.Myślę, że już niedługo będziesz wolna, póki co wytrzymaj jeszcze trochę,życzę wytrwałości a potem to już samego szczęścia. Pokoik na zdjęciach prezentuje się ślicznie.

    Pozdrawiam,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja kocham niebieski kolor, podglądam sobieCiebie od jakiegoś czasu bo wciąż utwierdasz mnie w przekonaniu, ze niebiesko-fioletowe mieszkano, lub jego elemnty nie muszą być nudne, dadzą się połączyć ze sobą, nie są w tonacji zimnej, że niewielkim kosztem można uwić sobie przytulne
    miejsce...

    Co do różowych kolorów... Bastet wydaje mi się, że również i Ty byłaś jako niemowlak ubierana w kocyk z niebieskimi słonikami, miałaś błekitne ubranka, a do crztu miałas niebieską kokardkę na beciuku..ja pamiętam, że rewolucja przerabiania dziewczynek na róż, a chłopczyków na niebieski zaczęła się od Pampersów, które to swoim kolorem opakowania zmieniły nieco podejście mam....
    ja różu nienawidzę i jeśli będę miała córeczkę raczej obędzie się bez tego koloru;-)
    Trzymam kciuki za Ciebie i Gabrysia!!

    OdpowiedzUsuń
  21. mnie to osobiscie przerazilo, ja chcialam wszystko jak najbardziej naturalnie, ale jakies nieprawidlowosci mi wykryli i tak sie stac musialo. Moja Alaya sie tym nie przejela, toz to zuch dziewczyna.
    Sugeruje, bys sie jednak przemianowala na dekoratorke wnetrz niebanalnych :)

    OdpowiedzUsuń
  22. a Gabryś się jeszcze nie urodził ? :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiem co czujesz bo też moja mała kazała na siebie czekać. W końcu musieliśmy pomóc jej wyjść z brzuszka. Jeszcze chwilka i Gabryś też będzie na świecie :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>