czwartek, 16 lutego 2012

Zachustowani :)

Zaprawdę powiadam Wam - ciężki jest żywot Matki Polki :]. Nie sądziłam, że kiedykolwiek wyjścia do toalety będę musiała dzielić na raty ;). Och, ileż to się jeszcze człowiek o życiu musi nauczyć!
Moje ciało w ciąży ciągle mnie zaskakiwało. Ale po ciąży również wprawia mnie w niemałe zdumienie. Ha! Zaczynam rozpoznawać swoją twarz w lustrze :D. I to by było w zasadzie tyle z rzeczy na plus ;). Ciągle mi się wydaje, że ta oponka na brzuchu to efekt moich wybujałych wyobrażeń sennych, ale niestety bliżej jej do ektopasożyta, a w najlepszym wypadku mam do czynienia z komensalizmem (zakładając, że karmiąc swe dziecię czerpię z bogatych zapasów tłuszczowych owej oponki, ale chyba musiałabym się zacząć głodzić, żeby się dopatrzeć jakichś realnych korzyści z tej "symbiozy" ;)). Zdiagnozowałam u siebie również pewien rodzaj choroby sierocej, tj. nie potrafię sama stać/siedzieć prosto dłużej niż kilka sekund, bo zaraz mnie kiwa na lewo i prawo albo w przód i tył (wariantów kiwania jest oczywiście całe mnóstwo). Jakby to kiwanie miało jakoś pomóc w spożywaniu posiłków albo w odbieraniu łącza internetowego ;). Choroba sieroca włącza mi się z całą swą intensywnością oczywiście w najmniej odpowiednich momentach, czyli np. podczas stania w kolejce do kasy, czym, rzecz jasna, sieję powszechny strach i panikę wśród kolejkowych współtowarzyszy :]. Jednak w największe zdumienie wprawił mnie mój zacny biust, który to na odgłos budzącego się ze snu Gabrysia reaguje niczym pies Pawłowa na dźwięk dzwonka ;). Proszę mi wybaczyć, ale daruję sobie dokładny opis owych reakcji ;).
Na chwilę obecną mój dzieć liczy prawie 3 tygodnie. Pochłania niemal 100% mojego czasu i uwagi, czego mu wcale nie żałuję, pomimo tego iż czasem naprawdę padam na ryj ze zmęczenia. Pojawienie się małego człowieka na świecie powoduje przewartościowanie wielu spraw. Tym oto sposobem (do dziś nie wiem, jak to się stało) dopuściłam się kilkakrotnego wyjścia z domu bez makijażu, czego wcześniej nie czyniłam, wychodząc po bułki do sklepu czy nawet zjeżdżając windą po listy ze skrzynki pocztowej ;). Odpukać w niemalowane, ale chyba koleżanka atopia o mnie zapomniała albo mi ta dieta karmiącej matki tak służy :). A propos wyjść z domu - dwa dni temu dostałam od męża przepustkę na wyściubienie nosa z jaskini w celu udania się po proszek do prania (z Gabrysiem czekamy póki co na cieplejsze temperatury). Co za radość! Zobaczyć świat z bliska po prawie dwóch tygodniach przerwy! Z jednej strony poczułam się jak dzikie zwierzątko wypuszczone z klatki na wolność, a z drugiej myślałam o jak najszybszym powrocie do mojego małego Szkraba :). Niemniej jednak takie wyjście z domu, choć na kwadrans, uważam za pomysł warty wprowadzenia w życie z częstotliwością co najmniej raz na dwa dni. Wszak matka powinna zapewnić sobie dopływ świeżego tlenu do mózgu, żeby nie zwariować w tym natłoku nowych obowiązków ;).


Ja tu taką epopeję spłodziłam, a zupełnie o czym innym chciałam. O chuście mianowicie, dzięki której ten wpis w ogóle powstał. W innym wypadku nie wiem, czy mój powrót na łono blogosfery nastąpiłby w najbliższych miesiącach (za sukces uważam czas, kiedy mogę oddać się z pasją prasowaniu). Chustę sprezentowała Gabrysiowi ciocia Baglady :). Niech jej Bóg w dreadach i maxi kieckach wynagrodzi! Zamotaliśmy się wczoraj na próbę. Ledwo ostatni supeł zawiązałam, patrzę, a moje dziecię śpi błogo. Chciałam podskoczyć z radości, ale w porę się pohamowałam. Cóż to za wynalazek genialny jest! Można obiad pichcić, chałupę z kurzu omieść i wpis na bloga wyprodukować, a dzieć dalej śpi :). Matka mogła sobie nawet makijaż oka strzelić, wystroić się jak choinka (na potrzeby zdjęcia ofc ;)) i kilka zdjęć zrobić :). Klękajcie narody przed tym, który ów wynalazek opatentował!



szarawary, chusta: Shiva
bluzka: lumpeks
kolczyki: allegro
pierścionek: indyjski

27 komentarzy:

  1. Szybko się czyta ;) i sama się zastanawiam co też to u mnie będzie :) fajnie taka chusta wygląda :)
    Pozdrawiam i życzę tej mocy i sił każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że masz Nati - bardzo dobra chusta. Ja bym się bała takie małe dziecko zachustować, może na początku lepsza jest elastyczna - ale jak nabierzesz wprawy to i z tkaną nieźle pójdzie. a i jeszcze jedno: ciekawa jestem, czy syn spać daje. Skrobnij słówko na ten temat. Pozdrawiam ciepło. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądasz ślicznie, masz piękny błysk w oku, dziecko Twoje jest szczęśliwe jak widać. Chusta to faktycznie jest niesamowicie dobre rozwiązanie. Pozdrawiam i zaznaczam, że wszystko powoli się zmieni i będziesz na pewno miała czas dla siebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie! Chusta jest świetna. Wiem, bo testuję już na drugim dziecku. Zamotaj koniecznie tatusia i zobaczysz co się będzie działo. Pozdrawiam waszą trójkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przepięknie wyglądacie ;)
    zapraszam do mnie;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięęęęknie wyglądacie!! Dzieć -przecudny, a Ty jak zwykle fantastyczna;)
    btw. widzę, że wzięło Cię na mojego ukochanego Vollenweidera;)
    pozdrawiam;))
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądacie bajecznie :) Mogę na Was patrzeć i patrzeć i patrzeć. Tata to wielki szczęściarz :) ale on doskonale o tym wie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pieknie wygladacie :)
    Chusta to naprawde niesamowity wynalazek - do tej pory nosze moja corke, a ma juz kolo 10 kilo dziewczyna. Co prawda po paru godzinach plecy troche bola, ale i tak uwazam to za najwygodniejszy srodek no noszenia dziecka i najulubienszy przez moje malenstwo. A zima cieplo jest nam razem.
    Nie jest jednak zalecanym chustowac dziecko podczas gotowania ze wzgledu na cieplo buhajace z garnkow, pryskajacy tluszcz, etc.
    A, nie wiem jakie zalecenia dostalal od poloznej czy lekarza, ale juz po pierwszym tygodniu mozesz wyjsc z dzieckiem na spacer, wystarczy cieplo ubrac, krem na buzie, a jak do chusty to nie za cieplo ubierac, bo maminy brzuch grzeje. Uff...napisalam sie.
    Pozdrawiam, mam nadzieje, ze sie cos poradzilam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. i noś go Bastet, ile się da :)
    bardzo ciekawy artykuł na temat chustowania:
    http://dziecisawazne.pl/3-nieoczywiste-korzysci-z-noszenia-dziecka-w-chuscie/

    pozdrawiam!
    s.

    OdpowiedzUsuń
  10. naprawdę strasznie się ciesze, ze tak trafiłam z prezentem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. pięknie wyglądasz!!!zdrowia Wam obojgu życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Prześliczny dzidziuś !!! A czytaja nasunęła mi sie refleksja na temat wagi - jeśli karmisz piersia to nie powinno być problemu z zejściem - ja teraz ważę 6 kg mniej niż przed ciążą, a muj Dzidek ma póltorej roku niecałe - powolutku :) aczkolwiek sukcesywnie >:) pozdrawiam z całego serca trzymajcie się cieplutko w tę zimę nieprzyjazną :) a chusta to naprawde cudowny wynalazek - sprawdzi się zwłaszcza jak bedzie cieplej

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie cudnie:)
    Ja się właśnie przymierzam do zakupu chusty, chcę potrenować wcześniej na jakimś misiu lub poduszce:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mogłabym lepiej ująć tego co się dzieje w pierwszych tygodniach kiedy dziecko pojawia się na świecie. moja oponka też nie chce zniknąć,ale wierzę w magiczną moc karmienia:) a jutro może uda mi się dotlenić:) Pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. też chciałabym być już mamą gdybym mogła:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dorota: Jakoś dajemy sobie bez problemu radę zachustować Gabrysia (tata też się doprasza):). A ze spaniem to niestety ciężko bywa. Budził mi się czasem po pół godz. i zabawa w lulanie od początku przez pół dnia. Śpi do momentu jak się go trzyma na rękach, ale jak tylko przekładamy go do łóżeczka ochota na spanie mija :/. Taka mała przylepa z niego ;). W nocy już lepiej, bo po 3 godz. przesypia (z nami).

    Piuma: Motamy tatusia :D. Chłopaki się cieszą jak nigdy!

    Zuzia: A. Vollenweider to jest muzyka mojego dzieciństwa :)). Chyba kiedyś jakiś post poświęcę tej kwestii :).

    Blu*M: Jako matka karmiąca nie praktykuję na razie smażenia ;). A gotowanie w zasadzie ograniczam do odgrzewania (zapasy od teściowej ;)). Bezpieczeństwo małego gwarantowane :).
    Wyszlibyśmy wcześniej z małym, ale takie hardcorowe temperatury to ja jednak wolę przeczekać :).

    S.: Dzięki za link

    LIAN ART: Właśnie wczoraj dostałam jakiś pas na brzuch. Będę zawzięcie testować ten wynalazek :). A brzuch spada, ale bardzo powoli. Do talii mu jednak bardzo dalekooooooo :].

    Odpoczywalnia: Kupuj! Kupuj! Będę wychwalać ten wynalazek pod niebiosa!

    OdpowiedzUsuń
  17. Znamy chustę, znamy i kochamy! Magiczna moc karmienia działa! Minęły 3 miesiące i ani śladu po ciąży! A! I nie wolno gotować w chuście!

    OdpowiedzUsuń
  18. Widok Dzidziora w chuście jest cudny, więc ja żałuje, że mojego Juniora włożyłam do chusty w wieku paru miesięcy i się zdenerwował :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam czytać Twoje posty, a zdjęcia które zamieszczasz są przepiękne :-) Pozdrawiam w sumie jeszcze "świeżo-upieczoną Mamusię" no i oczywiście Gabrielka :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama radość- sama słodycz! Wyglądasz przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Och, jak ja dobrze to znam. Też to przechodziłam, ale uwierz, z czasem wszystko wraca do normy o ile mozna to tak ująć:) Ja schudłam dopiero po półtora roku - mało pocieszające, ale ważne że zawsze:)
    Ja nie miałam chusty, teraz bardzo żałuję...

    OdpowiedzUsuń
  22. To ja też dołożę jeden artykuł:
    http://www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1523107,1,o-niezwyklych-relacjach-doroslych-i-dzieci.read
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne zdjęcia. Szczęśliwa mama i jej maleństwo w uwitym przez nią kolorowym gniazdku... Esencja macierzyństwa. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Was. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. jeszcze od czasow stylio zachwycam sie twoimi stylizacjami chyba dlatego po prostu ze mamy podobny gust;) zdjecia z malenstem sa po prostu cudowne.. od dawna wyobrazam sobie, że wlasnie tak będę wygladac jako mama ;)
    gratuluje bloga, przedewszystkim uroczego malenstwa i odwagi (ja gdy mieszkalam w swojej miejscowosci rodzinnej i wychodzilam w turbanie nie brakowalo zlosliwych komentarzy, dobrze ze mnie to nie ruszalo od poczatku;)) pozdrawiam ciplutko i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pięknie Wam w tych kolorach, nosicie się jeszcze?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>