piątek, 22 czerwca 2012

"Dobrodziejstwa" cywilizacji

Pamiętam, gdy byłam jeszcze w ciąży, ile emocji wywoływała we mnie tzw. wyprawka. W każdej dzieciowej gazecie widniała długa lista rzeczy, bez których rzekomo rodzic i dziecko nie mogą się obyć. Co czasopismo to coraz bardziej wymyślne modele "dobrodziejstw" naszej cywilizacji. Z perspektywy kilku miesięcy, wiem, że moje dziecko potrzebuje tylko jednego - mnie :). Tatuś, rzecz jasna, też się czasem przydaje ;).
Ileż to razy bezskutecznie walczyliśmy o spanie w łóżeczku. W wózku było niewiele lepiej. Moja frustracja z powodu wieczornych histerii dziecka sięgała zenitu. Po każdej takiej akcji czułam, że wszelkie matczyne moce opuszczają moje ciało. Byłam zła na siebie, na dziabąga, że daje w kość, na wszystko. Ale wbrew temu, co dyktowało mi serce, brnęłam w to dalej, bo przecież tyle dzieci śpi grzecznie w łóżeczkach, więc moje też się kiedyś nauczy.
Jest w nas matkach dziwna potrzeba zadowalania wszystkich wokół walką o rzeczy, które nie mają uzasadnienia, ale tak trzeba, bo takie są "normy" kulturowe. Ja już nie chcę walczyć i udowadniać, że te "normy" są także dla nas . Dawno temu przestałam czytać głupie czasopisma. Próbuję otworzyć uszy na swój wrodzony instynkt i wyciągam wnioski. Moje dziecko potrzebuje bliskości i zapewnienia mu bezpieczeństwa. Tego nie da się przedawkować. Jak okrutna musiałaby być natura, gdyby naprawdę chciała aby młode ssaki były i spały z dala od gniazda matki. A więc śpimy razem i nosimy się w chuście :). Gabryś wszędzie mi towarzyszy. Uwielbiamy robić zakupy, a nawet łazić po lumpeksach :). Jazda autobusem czy tramwajem jest dla nas prawdziwą przyjemnością. Niedowierzanie innych, że jest wtedy tak niewiarygodnie spokojny to dla mnie najszczerszy komplement. O plusach noszenia można by grube, opasłe tomy pisać. Ja już dziś dostrzegam bardzo wiele z nich. Moje dziecko niczego się nie boi, bo wie, że jest ze mną bezpieczne. Jest bardzo ciekawe świata i ludzi, w związku z czym opinie, że nosząc uzależnię go od siebie są mocno nieprawdziwe. Poza tym nie przeszkadza mi w wykonywaniu codziennych czynności, wszak pranie i sprzątanie robimy razem. Zmywamy naczynia, gotujemy :). A jeśli zaśnie to budzi się bez płaczu.  Nie musi mnie wołać, bo jestem przy nim. Wiem, że to wszystko zaprocentuje w naszych późniejszych relacjach :).



maxi spódnica, sandały, chustka: lumpeks
top: C&A
bolerko: Bershka
pasek: New Yorker
torebka: Etnikana
kolczyki: Rossmann



56 komentarzy:

  1. Ooo, nie spodziewałam się, że o pierwszej w nocy odkryję "siostrę" Baglady ;) Ależ macie podobne blogi i styl :)

    Myślę, że noszenie dziecka w chuście to świetny patent z wieloletnią tradycją ;) Często właśnie takie stare pomysły lepiej się sprawdzają, niż nowoczesne cuda cywilizacji.

    Pozdrawiam,
    Joanna z THE VIOLIN STYLE

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym być kiedyś taką matką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny i mądry wpis. Oby takich więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, ja moje dziecko nie nosiłam zbyt długo, bo było tak ciekawskie, że zaraz chciało do wózka, a potem chciało łazić...Ale, ale, nadal pozwalam jej na spanie ze mną. :) I na włażenie mi na głowę, też gotujemy, sprzątamy razem. Bo wiem, że ona kocha mnie tak samo jak ja ją! :)

    A co do Was, ślicznie wyglądacie razem. Gabryś spokojny, no i do że tak powiem, do stylu Ci to pasuje :)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie powiedziane:)
    Generalnie ja jestem zdania, że nic na siłę. My np planowaliśmy wspólne spanie, a jakoś średnio było, mam wrażenie, że nikt się nie wysypiał.I maluch śpi sobie w kołysce przysuniętej do łóżka. W chuście go noszę (wreszcie opanowaliśmy tę sztukę;) ) ale też nie cały czas, np w te upały ostatnie sobie odpuściliśmy.

    aha, śliczna spódnica:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w upały przesunęliśmy godziny spacerów na późno wieczorne, więc jakoś dajemy radę :). U nas pozostał problem ze spaniem w południe, bo trudno żeby łóżko było cały dzień rozłożone. Usypiam go więc na rękach i dopiero wtedy odkładam do wózka.

      Usuń
  6. Dokładnie wczoraj opowiadałam mojej matce, że pieprzysz wózki i nosisz dziecko w chuście. "No a jak jest nieznośny?" Teraz mogę powiedzieć, że nigdy nie jest. "No a jak dorośnie?" brnęła dalej.
    Odpowiedziałam jej wtedy: to zacznie samo chodzić, bo świat z perspektywy człowieka wyprostowanego, jest ciekawszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe! Pieprzę wózki - otóż to :D! Gabryś nie bywa w chuście nieznośny, no chyba, że pół godziny w miejscu stoję ;) to wtedy zaczyna się zwyczajnie nudzić. Na pewno przyjdzie taki czas, że chusta pójdzie w odstawkę, bo ciekawość świata i chęć bycia samodzielnym jego odkrywcą weźmie górę. Póki nie chodzi to się nacieszam naszą bliskością :).

      Usuń
  7. Fajnie napisane...."normy kulturowe"dokładnie .gratuluje tej bliskości.ale ja dodam jeszcze ze każde dziecko jest inne....moja corcia nie nawidzila chust,często tez denerwowala sie noszone na rękach ,trzeba było ja wtedy odłożyć do lozeczka i poglaskac posiedzieć przy niej.i mimo tego ze bardzo chciałam nosić ja przy sobie i chciałam żeby zasypiala przytulona nic z tego.teraz juz jest starsza i najchętniej nie schodzila by z rak ,mam taka chusta z kolkami i ja uwielbia....no ale ona ma juz ponad 10 kilo i ja na dłuższa metę wymiekam.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno bicie serca matki daje maluszkowi poczucie bezpieczeństwa:) Ale powiedz mi jak Twoje plecy? I do ilu kg tego kochanego bagażu jeszcze dasz rade?

    ciężarówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusta i kilkanaście kg poniesie :). Z przodu nosimy się obecnie na krótkie spacery i podczas podróży komunikacją miejską, bo wolę widzieć co robi. Na co dzień i w domu wyłącznie na plecach. Plecy mają się dobrze, nie odczuwam żadnego bólu. Zresztą w chuście ciężar noszonego jest równomiernie rozkładany na ramiona i barki. W zasadzie się go nie czuje. Dużo większym obciążeniem dla mnie jest noszenie dziecka na ręce pół godziny.

      Usuń
  9. brawo! mam dokładnie takie samo podejście! W ogule jestem przekonana ze na wszystko przyjdzie czas i własnie jestem na etapie odzwyczajania (siebie i Dzidka) od spania z nami, ale nie na zasadzie przymusu - bo tak ma być tylko dlatego że on jest już na to gotowy i sam tego chce (ma 20 miesięcy - dzis po raz pierwszy przespał noc w łużeczku :))Pozdrawiam serdecznie i życze wszystkiego najlepiszego - LIAN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u nas będzie podobnie :), czyli uzna w którymś momencie, że chce spać sam i jest już na to gotowy.

      Usuń
  10. aż się wzruszyłam! :)
    macierzyństwo bardzo bardzo Ci służy!
    jesteś na prawdę świetną mamą! pogratulować tylko takiej świadomości i dystansu do tego pokręconego świata..
    całuski dla Dziabąga od blogowej ciotki! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mądre słowa i fajna stylizacja. Zwłaszcza spódnica i torebka. A najfajniejsza część stylizacji to oczywiście mała osoba w chuście :)
    Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
  12. swieta racja moj syn spi z nami od 14 miesiecy jak jedyny z dzieci w rodzinie nie spi w lozeczku.gdy sie urodzil 2.5 tyg lezal w inkubatorze wtedy potrzebowal bliskosci ktorej nie moglam mu zapewnic 24/h to teraz nadrabiamy:) spi spokojnie przytulony do nas .lozeczko konczylo sie panicznym placzem .on potrzebuje bliskosci od nas a my od niego .pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz rację! Uwielbiam takie jak Twoje podejście i sama też mam takie. Moje dzieci (syn ma 10 lat a córka 2,5) jakoś też ze mną spały i nie uzależniły się:) Córeczka jeszcze ze mną śpi. Syn śpi już dawno sam:) Nasza relacja jest naprawdę super, czego nie można powiedzieć o wielu synach matek "doskonałych" wokoło mnie. Doskonałość ich kończy się na tym, że umieją zmusić małe, kochane dzieciaczki do zachowań takich, jakie im pasują. Fajnie, że masz takie podejście. Pozdrawiam i mówię Ci, że jesteś super kobietą!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, a jak wytrzymują to Twoje plecy? Nie bolą Cię?

    OdpowiedzUsuń
  15. Racja, racja, racja :o) Mój Młody spal ze mna jeszcze miesiac temu (a ma teraz prawie 3 lata) W tej chwili bez problemow, awantor, budzenia sie w nocy i tym podobnym, zupelnie naturalnie przeniósł sie do swojego pokoju i śpi jak aniol cała noc :o)
    W chuście sie tez nosiliśmy i jeszcze niedawno stosowaliśmy kołkową ale niestety teraz to już 15 kg i nie daje rady.
    Podczytuje i pozdrawiam
    agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  16. Okropnie żałuję, że nie nosiłam swojej Zuzki w chuście:/

    OdpowiedzUsuń
  17. fajny post:)natomiast ani noszenie w chuście ani wspólne spanie nie daje zadnych gwrancji, ze ci to zaprocentuje w pozniejszych relacjach. ja ani nie nosilam dziecka w chuscie, ani nie spałam z nim, bo po prostu bylo to mega niewygodne . a pozatym tolo nie mial problemow z zasypianiem w swoim łózeczku. a teraz co? mamusia jest najukochansza. chociaz oczywiscie tatus takze:) tolek lubi sie przytulac, czesto mowi, ze nas kocha, i robi milion innych slodkich rzeczy-mimo tego, ze spędził 2 pierwsze lata zycia w wozku a noce we własnym łózku.i nie czuje sie z tego powodu złą matką:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja chciałam nosić córkę w chuście, ale po pierwsze ona była spokojna tylko wtedy, gdy prawie biegłam; a po drugie było mi ciężko (a nie byłam jakaś słabowita, w czasie ciąży chodziłam na fitness, dźwigałam siaty z zakupami i przeszłam mnóstwo kilometrów).
    Spanie w łóżku z mężem i dzieckiem jest dla mnie totalnie niewygodne. I chociaż spałam tak nie raz, to jednak spokojnie i bez paniki dążyłam do tego, by córka spała we własnym łóżku. Przeprowadzka męża na inne łóżko w ogóle nie wchodziła dla mnie w grę, choć wiem, że niektórzy tak sypiają.

    Ślicznie wyglądasz :-) Pozdrawiam, Ula

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię wchodzic na Twego bloga z dwoch powodów: swietnego klimatu oraz bardzo mądrych,rozsądnych tekstow. Czytam je z ogromną przyjemnością;) Moj maluch niemal od zawsze spal ze mna,robi to nadal, a ma juz ponad 2 latka. Moglby spac sam,ale... wtedy mnie jest żle...;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tysiące dzieci wychowało się noszone w chuście i śpiąc obok rodziców. I w wielu miejscach na świecie nadal tak jest. To tylko w naszej szerokości geograficznej, ludzie we własnym mniemaniu najbardziej "cywilizowani" zapomnieli o tym co dobre, bo sprawdzone doświadczeniem pokoleń. Dobrze, że Ty nie obawiasz się wybierać tego, co intuicyjnie najlepsze. W tych energetycznych oranżach, jak zawsze, wyglądasz pięknie. Przynajmniej tak możesz ich posmakować, skoro na prawdziwe owoce jesteś uczulona. ;) I widzę, że obie robiłyśmy kolczykowe zakupy w Rossmannie. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. chusty maja niestety pewna poważną wadę, dlatego nigdy nie używałam, nie dają oparcia dla dziecięcego kręgosłupa i mogą go nadwyrężyć itp, jednemu pewnie zaszkodzą innym nie ale nasza rehabilitantka stanowczo odradziła nam używanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naczytałam się takich kwiatków od lekarzy na forum chustowym ;]. Niestety zwykle wynikają one z totalnej niewiedzy lekarzy o chustach i na wszelki wypadek wolą odradzić i postraszyć niż zasięgnąć opinii na ich temat. Doprawdy nie umiem sobie wyobrazić tego braku oparcia i nadwyrężenia, skoro właśnie chusta kręgosłup doskonale podtrzymuje :).

      Usuń
    2. Czasem lepiej mieć mniej bezwzględnego zaufania dla lekarzy, a będzie się zdrowszym :) Daga, masz ZDROWE podejście i ZDROWĄ intuicję i tego się trzymaj!

      Usuń
    3. my walczyliśmy kiedyś o każdy ruch dziecka, nawet noszenie, podnoszenie odbywało się w specjalnych pozycjach, chusty na pewno by mu zaszkodziły, tego jestem pewna, tak jak napisałam jednym pewnie zaszkodzą innym nie, ale trzeba mieć świadomość że mogą i że nie każdemu służą.

      Usuń
    4. Primum non nocere. Zdrowym dzieciom chusty nie szkodzą w żaden sposób, chyba, że ktoś nieumiejętnie mota. Chusta zapewnia również odpowiednie odwiedzenie nóżek - żabę, co wpływa korzystnie na stawy biodrowe. Inna sprawa jeśli maleństwo wymaga rehabilitacji z różnych powodów. W takim wypadku należy się skonsultować z lekarzem. Jeśli nie poleca, to widocznie są w takim wypadku przeciwwskazania i nikt takiej decyzji nie zakwestionuje.

      Usuń
  22. Bastet, naprawdę podziwiam Cię i jednocześnie w głowie mi się to nie mieści ;)ja od pierwszych dni narodzin moich dzieci (4lata i roczniak) marzyłam o chwili samotności/czasie dla siebie.Przede wszystkim potrzebowałam tego jak powietrza nie mówiąc o tym że miałabym z dzieckiem gotować,sprzątać itp.Co do spania to każdy robi jak sobie życzy - moi absolutnie nie domagali się spania z nami i całe szczęście bo kilka nocy lądowali na kilka godz. w naszym łóżku i pamiętam te godziny co do minuty ;D jednak nie ma to jak porządny mąż ;))Fajna z Ciebie mamuśka!
    Emi

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytając o Gabrysiu mam wrażenie że czytam o swojej Majce (urodzonej 16.01 roku bieżącego). Jej łóżko stoi puste - pełni jedynie funkcję sypialni dla zabawek ;). Maja śpi z nami, wózka również nie cierpi - więc nosimy ją w chuście. Pozdrawiam serdecznie, Olga

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem przykładem matki, która 4 dzieci wykarmiła cycem (razem 6 lat karmienia :), wszystkie, kolejno spały z nami w łóżku (średnio do 18 miesięcy), obecnie ostatnie nadal z nami śpi, a w chuście nosiłam tylko ostatnią Dzidzię (bo kilkanaście lat temu, to o chustach w Polsce mało było słychać). I po takim wstępie można by pomyśleć "Matka Polka", a ja owszem matką się czuję ale w bardzo pozytywnym i rozwijającym mnie znaczeniu. A czy chusta, spanie wpływa na relacje z dziećmi? Myślę, że jeśli potrafi się być blisko dziecka w niemowlęctwie i jest się w zgodzie z własnym macierzyństwem i kobiecością, to potem tę bliskość tworzy się dalej w relacji ze starszymi dzieciaczkami. Tyle wymądrzania się dojrzałej matki ;)
    Bardzo cenię Twoją spójność i oryginalność stylizacji, dlatego lubię tu czasem pozaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  25. super podejście, gratuluję! szkoda,że tak niewiele kobiet tak myśli

    OdpowiedzUsuń
  26. No i super. Popieram. Mam podobne podejście i juz czekam na pojawienie się Gucia na świecie i załadowanie chusty :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawe jak to będzie ze mną. Na razie spokojnie i z umiarem patrzę na takie listy. Jedno jest pewne, że chcę mieć taką chustę do noszenia dziecka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. A mnie nie było zwyczajnie stać na chustę i musiałam wtaszczać wózek wraz z dzieckiem do tramwaju,do autobusu i na pierwsze piętro oraz nosić w domu na omdlewającyh rękach i, podobnie jak baglady, nie czuję się tego powodu gorszą matką, jak też uważam, że nie ma to przełożenia na rozwój dziecka/bliskość naszej relacji.
    Ale, żeby moje słowa nie zabrzmiały pretensjonalnie, mam na myśli to, że naprawdę fajnie, że możesz sobie ułatwić, a dziecku ubarwić życie:)
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za cenę wózka można co najmniej kilka dobrych chust kupić ;). Bycie wózkową matką nie czyni Cię gorszą matką, bo i bez chusty można zapewnić dziecku najlepsze uczucia :). Bliskość mamy jest najważniejsza!

      Usuń
  29. Witaj!Czytając takie posty zawsze myślę o sobie (niestety) troszkę negatywnie, bo ja tak nie robiłam, nie chciałam, nie potrafiłabym. Moja córka bez problemu spała w łóżeczku i wózku, na całe szczęście.Po 1,5 roku bycia matką skończyłam na rehabilitacji kręgosłupa i potwornych bólach. Okazało się że miałam (mam) skrzywienie o którym nie wiedziałam i wysiłek przy dziecku problem ujawnił.Czytam Twój post, podziwiam i troszkę zazdroszczę podejścia plus sił na realizację. Pierwsza moja myśl: czy jej nie jest maga niewygodnie? Gdy moja córka zasypiała na spacerze miałam chwilę oddechu, w domu tak samo. Potrzebowałam tego by nie zwariować, bo nie jestem typem "rzepy" i potrzebuje odpoczynku. Spania w spólnym łóżku sobie nie wyobrażam. Mąż zgniótłby dziecko bo śpi jak kamień a ja bym po prostu czuwała non stop. W ogóle od początku starałam się nie być dla córki najważniejsza, chciałam by tata odgrywał równoważną rolę. A teraz i tak jestem na pierwszym miejscu, gdy Jadzia ma prawie 3 lata. I też kierowałam się instynktem, zarówno macierzyńskim jak i samozachowawczym. Myślę, że gdyby nie to potem już zupełnie nie dałabym rady. Jak z możliwością wyjść u Ciebie? Z kim zostawiasz maluszka? Dodam, że naturalnie z punktu widzenia zadowolenia dziecka Twoje podeście i siła są świetnym rozwiązaniem.

    Pozdrawiam,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, każdy wybiera optymalne dla siebie rozwiązania. Nam jest tak bardzo wygodnie no i nie czuję się w żaden sposób ograniczona przez niego. Kręgosłup daje radę :). Dużo bardziej wyczerpujące jest dla mnie noszenie dziecka na ręce (ciężar się nierównomiernie rozkłada). Gabryś śpi od mojej strony, więc nie ma obaw, że mąż go niechcący przygniecie. Maluszka nie zostawiam nigdzie, chyba, że do lekarza idę :). Wszędzie indziej chodzimy razem :).

      Usuń
  30. W tym najbardziej rozwojowym okresie dla dziecka bliskość mamy jest wręcz niezbędna, potrzebna bobinkowi niemal jak powietrze. Nie ma mowy o jakimkolwiek niezdrowym "uzależnianiu od siebie", bo to jest właśnie okres, kiedy dziecko JEST w 100% zależne od mamy. Kiedy wie (raczej czuje), że ma ją na wyłączność, ma ogromne poczucie bezpieczeństwa.

    Czy w chuście, czy nie, najważniejsze, by malutkie bobo miało poczucie, że w każdej chwili może liczyć na bliskość mamy, że nie będzie musiało uporczywym płaczem domagać się jej uwagi (jeszcze do niedawna "eksperci" zalecali jedną z najokrutniejszych "metod", czyli "pozwól dziecku się wypłakać, niech wie, kto tu rządzi"). Dziecko, które w tym pierwszym okresie miało taką bliskość z mamą i poczucie bezpieczeństwa, później samo w naturalny sposób się "odpępowini". Najważniejsze, to "słuchać" własnego dziecka (co komunikuje całym swoim ciałkiem, mimiką, dźwiękami) i własnej intuicji, a porady "ekspertów" (a nawet najbliższej rodzinki) FILTROWAĆ. I nie bać się OCENIAĆ :)

    Daga, jeszcze raz gratuluję Twojej postawy i świadomości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami! :)

      Usuń
  31. A ja mam pytanie nie na temat chust ;)
    Powiedz mi proszę, gdzie w Krakowie kupiłaś te pomponiki do Gabrysiowej karuzeli - bo potrzebuję takich do torebki.

    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  32. przepięknie wyglądasz!!! postępuj tak jak uważasz...ja też spałam z dzieckiem, karmiłam je piersią ponad dwa lata, nie zmuszałam do jedzenia...każdy powinien wychowywać dziecko po swojemu, bo każde dziecko jest inne i nie można zastosować konkretnego szablonu do wszystkich...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ MOŻNA zastosować jeden "szablon" do wszystkich :) Brzmi on: kochaj i SZANUJ swoje dziecko ze wszystkimi jego uczuciami (w tym lęk, złość, smutek, etc.), bo KAŻDE dziecko tego potrzebuje :)

      Usuń
  33. niesamowita stylizacja, promieniajesz :)

    OdpowiedzUsuń
  34. W Maroku wszystkie dzieci są noszone w chustach. I są to najspokojniejsze dzieci jakie w życiu widziałam. Przez dwa tygodnie chyba nie wiedziałam płaczącego dziecka!

    OdpowiedzUsuń
  35. Skoro o chustach mowa poprosze o rade, gdyz chce ja kupic zeby nosic w niej naszego malucha ale nie wiem jaka wybrac, tkana czzy elastyczna? pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W elastycznej się ponoć łatwiej mota, ale w niej długo nie ponosisz, więc polecam od razu chustę tkaną. Nasze rodzime NATIBABY oferuje chusty w dość przystępnej cenie. Zapraszam na forum chustowe (Chusty.info), tam na pewno dziewczyny pomogą Ci wybrać najlepszą chustę, no i jest szansa kupienia używanej na bazarku w dużo niższej cenie :).

      Usuń
  36. Haha, chciałaby żeby i moj dziecko było takie spokojne i przywiązane do mnie :) Rozkoszne są te Graysiowe zdjęcia, zwłaszcza jak "przygryza" chustę i ciekawie wygląda dookoła :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Spanie razem i noszenie - to takie naturalne:) i takie przyjemne:)A ile korzyści z tego płynie:)

    P.S co to za szmaciochę masz? Piękna:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Po przeczytaniu tego wpisu, poleciałam po odstawioną chustę, i mała wytrzymała w niej pół godziny(jestem dumna jak na pierwszy raz),zasnęła smacznie, ale zgłodniała:)Przedtem nie miałam cierpliwości do nauki wiązania, a mała ma już 5ipół tygodnia(nocne histerie-jak ja to znam),więc pora ją przyzwyczajać.Zewsząd słyszę komentarze, żeby uczyć już odstawiać do łóżeczka,bo będziemy mieli mękę, żeby nie nosić za często bo dziecko wyrośnie na mami córunie, żeby już teraz dziecko hartować!Mądra położna powiedziała nam, żeby dziecko od małego było przy mamie jak najbliżej ile tylko chce, a kiedy zacznie być ciekawe świata, samo naturalnie od mamy się "odklei", a poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie pozostaną w nim na całe życie.
    Śledzę od czasu do czasu twojego bloga, bardzo mnie ciekawi, ale najfajniejsze jest to, że kiedy wzięłam ślub, ujrzałam tu i twoje zdjęcia ślubne, kiedy zaszłam w ciążę, proszę, widzę sesje z brzuszkiem...tym milej mi tu wchodzić.Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ależ mnie Twój blog wciągnął :)piękna kobieto :)
    A z tymi chustami... różnie bywa - mój syn nie przepada za chustowaniem :( wiązania z przodu to był zawsze wrzask i wyginanie się jak wąż. Teraz pomyka już na 2 nogach, ale czasami ładuję go na plecy ;)to jest sposób noszenia akceptowalny, byle nie siedział w chuście za długo.

    OdpowiedzUsuń
  40. Moje miesieczne bobo poki co nienawidzi swojego lozeczka..spi z nami(o ile zasnie bo mecza ja gazy i zgagi i kolki co ja strasznie wybudza:( odkladamy do wozkowej gondolki ktora jak sie okazalo ma i funkcje kolysania, ktora stoi pomiedzy nami w lozku..symboliczny i doslowny rozdzielenie nas.na dluzsza mete jednak wolalabym powrot do wspolnego partnerskiego snu, bez dziecka..mam nadzieje ze w koncu sie uda.uspic najefektywniej przychodzi mi wlasnie w nosidle(babybjorn) choc srednio wygodne-glowka jakos niestabilnie w nim siedzi przez co ja musze sie pochylac do przodu ale lepsze to niz dretwiejace od noszenia rece-a maja urodzila sie spora i przybiera. mam chuste moby-elastyczna, ale poza domem debiut chustowy wciaz przed nami. jak mowie mala ma ekstremalnie lekki sen, wybudza sie na kazdy ruch a przelozona gdziekolwiek ode mnie niemal matychmiast sie budzi:/ poki co ciezko jest.choc w chuscie/nosidle zasypia mega szybciej.tez wciaz slysze zeby nie przyzwyczajac ze sie zle nawyki zasypiania ksztaltuja. probowalam wielokrotnie-moje dziecko poki co samo nie umie zasypiac, a dolegliwosci brzuszkowe tylko to utrudniaja,a lezacego placzacego i cierpiacego dziecka samego bezdusznie nie zostawie..
    mam pytanie praktyczne:gdzie znalezc wszystkie te genialne sposoby motania chusty?-moze moglabys zrobic post o tym albo podac jakies przydatne linki/strony?
    bede zobowiazana.pozdrawiam jak mama mamę;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>