sobota, 14 lipca 2012

Powróciwszy z wesela...

... mitów obalić chciałam kilka: że niby z dzieckiem na taką imprezę to nie bardzo, że się nim zajmować non stop trzeba, że ryczeć będzie, że za głośno i o tańcach i hulankach można zapomnieć... Lepiej go z babcią zostawić albo puścić na wesele męża samego :]. No way!

Już samą atrakcją dla dziabąga była jazda autokarem (2 godziny) a tam rozkładane stoliki, firanki i inne fascynujące rzeczy do ciągnięcia, dotykania i macania, w tym guziki przy marynarce tatusia :).


Zasnąwszy pod koniec autokarowej wojaży, dzieć obudził się dopiero w  drodze do kościoła.

 Na mszy trochę pomarudził, bom za długo w tym samym miejscu stała i mu się widok wokół szybko znudził. Spacerowanie pod kościołem rozwiązało ten problem (jak zawsze zresztą ;)). Z karmieniem nie mieliśmy żadnego kłopotu, bo opanowaliśmy tę sztukę do perfekcji (w chuście) i nikt nawet nie wie, że dzieć się cichaczem stołuje ;). 

Na przyjęciu weselnym zasiadał przy stole razem z nami (raz na moich, raz na męża kolanach). Muzyka mu nie przeszkadzała, tłum ludzi tym bardziej, bo od małego przyzwyczajony do obcych, do których zawsze szczerzy się w bezzębnym uśmiechu ;). Jakoś po 19 postanowiłam udać się do naszego hotelowego pokoju w nadziei, że Bryś zaśnie, ale ani myślał, bo tylko wygłupy były mu w głowie. Zamotaliśmy się ponownie w chustę i zeszliśmy na kolację. Na sali akurat panowała przednia zabawa ("jedzie pociąg z daleka") i w tejże atmosferze dzieć odpłynął po sekundzie :D. Wężyk wił się wokół nas, a Bryś nawet nie mrugnął. Sama się rozczuliłam na ten stan :D! Udało nam się nawet w trójkę z mężem zatańczyć :). I tak do godziny 22, bo potem sama poszłam się ululać ;)! Dzieć nie uronił ani jednej łzy w tym dniu, a ja naprawdę dobrze się bawiłam :)! 
Jedyny minus, że z dzieckiem ciężko bawić się w fotografa. Może za jakiś czas Bryś wykaże się większą wyrozumiałością dla moich pasji :).Czekam z niecierpliwością na chwilę, kiedy będę mu mogła pokazać do czego służy powiększalnik :).




maxi, pasek: lumpeks
kolczyki: diva
buty (na koturnie): Tomex
kwiat: H&M
bransoleta: Orient express

Bryś: 
koszulka, spodenki: lumpek
skarpetki: Rossmann

Powrót do Krakowa był równie przyjemny i bezstresowy, co widać na załączonym obrazku :).


kombinezon: KOKO design
narzutka: tomex
pasek H&M
chusta: indyjski
kolczyki: Rossmann

fot. by Mysz :)

21 komentarzy:

  1. Witam własnie wróciłam z wakacji zaglądam i widzę nowe posty, jak miło... Ale "maluch" duzy, aż trudno uwierzyć że kiedyś go nie było na Twoich zdjęciach...Mój chrzesniak, który teraz ma już 7 lat, też był wychowywany tak jak jak Twój Bryś, tzn bez jakiejś przesady, z ludzmi, ze zwierzętami, jadł od małego wszystko, z muzyką głośną. Nie był od niczego odgradzany, izolowany, że niezdrowe, że niewłaściwe itp. I jest zdrowym, uroczym, pełnym życia i ciekawym świata dzieckiem. To co czasami słyszę od moich (nawet bardzo dobrych)koleżanek,czego nie można a czego wręcz nie wolno z dzieckiem robić to własy mi dęba stają. Cieszę się więc, że maluch rośnie zdrowo i radośnie i tyle ma wrażeń od małego. Bardzo ładnie wyglądasz, Pozdrawaim sedrecznie. Gosia T. (mam problem z kompem i litery mi jakos przeskakują?! )

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie wyglądasz w tej sukience, zresztą ona sama wygląda na Tobie o wiele lepiej niż w linku, który mi pokazywałaś:) Gabryś też idealnie wdziankowo dopasowany:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no i fajnie! pięknie wyglądałaś! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka piękna sukienka - i jaki śliczny chłopczyk się robi. Ale zgrabnie wyglądasz - ty w ogóle rodziłaś jakieś dziecko, bo nie widać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. moja Maja to normalnie przespała cale Euro, łącznie z kibicowaniem dla Polski... a usypia ją Vavamuffin i AC/DC ;D

    Pięknie wyglądaliście :*

    OdpowiedzUsuń
  6. fajne foty :P w chuście na głowie ci lepiej :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie wyglądaliście :)) Z dzieckiem na wesele? Można? Można! Pozdrawiam :))

    agnejsza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. jestescie swietna reklama macierzynstwa ;p i na dodatek wygladasz CUDNIE.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładne zdjęcia super blog ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do Nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda, że ostatnio rzadko pokazujesz się beż turbana..widzę, że na drogę powrotną już zapleciony.... ;)
    eve.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie, barwnie, pozytywnie. Jestem na TAK.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś chyba stworzona w 100% do macierzyństwa, ja nie wyobrażam sobie siebie z moim dzieckiem na żadnym weselu do czasu aż nie skończy 4 lat:). Wpędzasz mnie w kompleksy. Jadzia nawet u babci na imieninach dawała popalić. Pomimo całej miłości do córki zawsze potrzebowałam "resetu" raz na jakiś czas, wesela i inne wyjścia towarzyskie bardzo temu służyły. Wyglądasz ślicznie, na moje oko straciłaś już wszystkie kilosy ciążowe (same spadły?) a z grzywką Ci jak zwykle do twarzy.Pozdrawiam i życzę szczęścia!
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podobają mi się twoje warkoczyki. Czy masz może kogoś kto robi je w Krakowie? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglądaliście fenonenalnie i obalacie mity ;)
    Sama niedługo będę gościem weselnym i cały czas szukam sukienki - w lumpach, a jakże ! Ale taki łup jak Twój to z pewnością mi się nie trafi... :(

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też z moim bąblem za miesiąc wybieram się na wesele :) a Twój skarpety ma genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam, przypadkiem tu trafilam ale chce napisac ze uwazam za bardzo ciekawy, kreatywny i uspokojajacy (?) blog.
    Bede chetnie sledzic nowe wpisy i pomysly, pewnie dlatego ze i ja moglam podazac w tym kiedunku ale zdecydowalam sie na cos innego i "krotka" przerwe. Moze kiedys wroce do tego. Serdecznie pozdrawiam cala 3ke, oby tak dalej, good job;)!

    Fatme

    Ps. zawsze piszesz: indyjski...ale jakis konkretny? masz moze jakies namiary online? I jakie byc polecila w Krakowie? czasem tam bywam wiec moze zajrze...

    OdpowiedzUsuń
  17. No kwitniesz jak nie wiem co.Stylizacja na wesele-pierwsza klasa.I widzę ,że troszkę się pozmieniało u ciebie

    OdpowiedzUsuń
  18. ale masz wielkie uszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego mam dobry słuch i jeszcze lepszy gust muzyczny ;].

      Usuń
  19. Ja przyznam, że najbardziej zainteresowała mnie kwestia karmienia w chuście bo jakoś nie umiem sobie tego wyobrazic, a bardzo bym chciala bo możliwe że mojemu malemu kiedys też się w chuście zachce.

    OdpowiedzUsuń
  20. No nie gadaj, że takie wypasione indiacze dają w indyjskim ;)
    BTW bez tyurbanu wygladasz reweacyjnie!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>