środa, 19 września 2012

Z Brysiem podróże małe i duże (cz. II)

No to od początku! Lot samolotem Bryś zniósł bardzo dobrze :). Ciężko było go w jednym miejscu utrzymać, bo interesowało go dosłownie wszystko! W drugą stronę było gorzej, bo wracaliśmy w jego porze kolacyjno-lulaniowej i niespecjalnie mu się spodobało, że akurat wtedy musiał siedzieć przypięty do mnie pasem. Byłam w ogromnym szoku, że tak duży procent pasażerów stanowili rówieśnicy Gabrysia :). 



Na drugi dzień wybraliśmy się nad zatokę w Cardiff. Pogoda była dość wietrzna, toteż dziabąg większość czasu spędził wtulony w moje plecy. Mniemam, że było mu tam bardzo dobrze, bo słodko przespał prawie całą naszą wycieczkę ;). Pobiłam też swój rekord dziennego chustonoszenia - 8 godzin (z przerwami na zmianę pieluchy i posiłek) :D! 
Wiele rzeczy wprawiło mnie w zdziwienie w czasie naszej podróży. Nie sądziłam np., że tak różne może być podejście ludzi do temperatury na dworze. Mijałam na ulicy ludzi ubranych w ciepłe swetry oraz tych w koszulkach na ramiączkach. Rzucały mi się w oczy kozaki na zmianę z sandałami. A najdziwniejszy był dla mnie widok dzieci w wózkach odzianych w pampersy i koszulki z krótkimi rękawkami (w skarpetki nie zawsze), które to wózki pchały mamusie w ciepłych butach i kurtkach zapiętych po samą szyję ;). Wiedziałam, że Anglia to mozaika wielu kultur, ale nawet mi się nie śniło, że w aż tak dużym stopniu (zapewne jest to też odpowiedź na spostrzeżenie powyżej). Jak na co dzień wyróżniam się trochę z krakowskiego tłumu, tak tam w nim zupełnie zginęłam ;). I przyznam szczerze, że całkiem mi się spodobało to uczucie, że wreszcie wyglądam normalnie :). 



Można się tam totalnie zagubić, bo większość budynków wygląda niemal identycznie ;). 



Ale piękną chustę dostałam od siostry :D!























 chusta na turban (chyba najpiękniejsza w mojej kolekcji): prezent od siostry :*
kolczyki: allegro
szarawary: sklep indyjski
top: lumpeks
bolerko: Bershka
baleriny: H&M
torebka: DIY

24 komentarze:

  1. Twoja obecność na większości zdjęć powoduje, że wgl nie zwracam uwagi na to, co w rzeczywistości powinno ją zwrócić, bo przecież przepiękną podróż odbyłaś. Dla mnie każda podróż jest cudowna, nawet z miasta do miasta, to tak na marginesie.
    Świetne fotografie, sepia nadportowa, dobry pomysł. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziabąg... dlaczego tak brzydko nazywasz swoje dziecko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzydko ;>? Toż to bardzo pocieszny i czuły zwrot -> DZIABĄG

      Usuń
    2. Mnie się to określenie podoba więc nie rozumiem pytania :)

      Usuń
    3. "W stosunku do bliżej nieokreślonych potworów"
      tak, to zwłaszcza brzmi uroczo ;]
      okropne jest to określenie. Zresztą w ogóle wszystkie Twoje określenia są takie dziwne. "Dzieć", "Bryś", "Dziabąg". Jakbyś chciała na siłę pokazać Twoją inwencję w wymyślaniu takich baboli;]

      ale cóż, to tylko moja opinia. Dziecko jest Twoje więc mów sobie jak chcesz:P
      pozdrawiam

      Usuń
  3. od tej siostry, która uważa że jesteś więźniem własnego stylu? ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny zestaw i fotki. Uwielbiam Wyspy ;)
    Ja nigdy nie umiałam wiązać plecaczka, ale nosiłam na plecach w MT - bardzo wygodne.
    Brytyjczycy są znani z zimnego chowu (w sensie ubierania dzieci). Ja bedąc w Glasgow tez byłam pełna podziwu wobec tubylców w krótkich rękawkach, podczas gdy mnie z letka telepało ;) Kwestia przyzwyczajenia; ale też w Polsce mamy często przegięcie w drugą stronę - ostatnio podczas tych gorących wrześniowych dni byłam zszokowana widokiem dzieci w wózkach,w polarowych kubraczkach, przykrytych kocykami - a było naprawdę 28 stopni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, pokutuje u nas jakieś dziwne przeświadczenie, że dziecko obowiązkowo musi mieć na głowie czapkę i ciepłe skarpetki na stópkach - nie ważne, że + 30 w cieniu ;]. Z dwojga złego chyba lepiej trochę zmarznąć ;). Ja tam na skarpetkowe zaczepki zwykle odpowiadam pytaniem: "A Pani dzisiaj zimno w stopy? ;)"

      Usuń
  5. Od jakiego wieku można nosić malucha na plecach? Z moją byłam ostatnio na badaniu bioderek i co prawda wyszło idealnie... ale teraz mam stracha przed noszeniem jej w chuście. Czytałam, że chusta wręcz pomaga. Nie muszę się o nic martwić i mogę dalej ją chustować? Jak myślisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na plecach można nosić w zasadzie od urodzenia. Ja się po prostu bałam zarzucać go na plecy - dużo bardziej to skomplikowane niż przy motaniu z przodu. Aczkolwiek doszłam już do takiej wprawy, że spokojnie mogę go na ulicy zamotać :D. Pierwszy raz jak go zarzucałam to się modliłam, żeby mi nie spadł. Z tego co pamiętam Bryś miał wtedy koło 4 miesięcy. Plecak prosty to jedna z najzdrowszych chustowych pozycji :), także bez obaw!

      Usuń
    2. Oj to muszę spróbować :)... Majka ma prawie 4 miesiące ;D

      Usuń
  6. Piekna chusta! To o czym piszesz a propos dostosowywaia ubioru do pogody,to ogolowyspiarska tendencja. W Szkocji,gdzie mieszkam (miejsze miasto),bardzo popularne jest takze wychodzenie na ulicę w piżamach, i to nie by szybko wyrzucic smieci,ale tak do sklepu,po zakupy. Przepieknie tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Widziałam :D! I nawet mi się wymsknęło "O, Jezu!" na widok tejże ;D.

      Usuń
  7. Śliczności. Piękna ta chusta na głowie. W ogóle to żeś piękna kobieta:) Powiedz mi gdzie można kupic chustę do noszenia dzidzi? Nada się taka zwykła chusta z indyjskiego? Szperałam w necie, ale tam same takie byle jakie :/
    Pozdrawiam ciepło.
    Stała czytelniczka Lilly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). A nie, zwykła się nie nada, no chyba że afrykańska KANGA. Na allegro spory wysyp - polecam rodzimą NATI. No i na bazarku chustowym (CHUSTOFORUM) można nabyć za okazyjną cenę :).

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia :) Widzę że macie bardzo grzecznego, spokojnego chłopca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gabrys ma szarmanckiego loka, przyznam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się - to chyba najpiękniejsza chusta na turban w Twojej kolekcji [oczywiście porównując z tymi, które tu do tej pory pokazałaś]. Inne też są prześliczne, ale ta bije na głowę pozostałe.
    Zdjęcia z wyjazdu ogląda się bardzo przyjemnie, pięknie wygląda zarówno mama, jak i dziabąg. Na marginesie - też nie wiedziałam, że jest to określenie pejoratywne wg niektórych... Muszę zatem swojego faceta przywołać do porządku, bo tak właśnie czule się do mnie zwraca. Teraz nie jestem pewna, czy on mnie po prostu nie obraża ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. chusta boska :) i zdjęcia sliczne

    OdpowiedzUsuń
  12. Gwoli ścisłości: Cardiff to Walia, nie Anglia (to tak a propos 'Wiedziałam, że Anglia to mozaika wielu kultur').

    /Kasia

    OdpowiedzUsuń
  13. a chusta na Brysia? jaka to?
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>