niedziela, 16 grudnia 2012

Metamorfozy, czyli dzień z życia pracującej Matki Polki.

7 grudnia, jak zresztą każdego dnia, matka nie kładzie się wcześnie spać. O nie! Ilość obowiązków i pracy ją ostatnio przytłacza i idzie spać stanowczo za późno, ale wyboru nie ma. Zasypia. Już prawie czuje magiczne odprężenie ciała, ale o 4 nad ranem budzi się Potomek i przez pół godziny doprowadza powieki matki do charakterystycznego drżenia. O 8 nad ranem Potomek wstaje (albowiem pojęcie litości nad umęczonym ciałem matki rodzicielki jest mu całkowicie obce) i sprawia, że matka ostatecznie czuje się, jakby przejechano po niej kilka razy czołgiem pancernym. W półśnie ogarnia mieszkanie na tyle, żeby zmniejszyć ryzyko zabicia się o dzieciowe klamoty, karmi Małego Głodomora, a potem przez dobry kwadrans szuka dla niego choć jednej pary identycznych skarpetek. Wreszcie sama próbuje się ubrać, ale Potomek uczepiony nogi, niczym miś koala eukaliptusa, skutecznie ten czas wydłuża ;). 3 łyki kawy, 2 gryzy śniadania. "Nie!" Komórka umiera. Matka przekopuje nerwowo całe mieszkanie i przez 30 minut nigdzie nie może jej znaleźć (do tej pory nie znalazła...). Poddaje się. Bieży chyżo do łazienki i tam ze szczególnym namaszczeniem próbuje położyć tynk na worach pod oczami. Patrzy na zegarek. "Cholera! Rzęsy po drodze". Pakuje szybko buty na szpilkach, kolorowe chusty oraz inne akcesoria i wreszcie wychodzi (leci na złamanie karku). W tramwaju siada na samym końcu i drżącą ręką dyskretnie kończy robić makijaż. Uśmiecha się do własnego odbicia, bo oto jedzie poddać się tajemniczej metamorfozie. Zrobią ją na bóstwo! Komu jak komu, ale matce się wreszcie należy!
W drodze do celu telefon matki oddaje ostatnie tchnienie. Matka błądzi, idzie w przeciwną stronę, ale na szczęście w zamieci śnieżnej wpada na jakąś personę, która wskazuje jej właściwy kierunek. Zmarznięta dociera na miejsce (bardzo klimatyczna kawiarnia "KONFEDERACKA 4") i co zastaje? Cały tabun ludzi. Jedni latają z grzebieniami i lokówkami do włosów, inni z pędzlami, z boku toczy się dyskusja, który naszyjnik bardziej pasuje do kreacji, a wszystko to w blasku kamer i fleszy ;). No tego się matka nie spodziewała! Stoi przerażona i kombinuje jak uciec. Przypomina sobie, że z powodu zmęczenia nie ma już siły zdezerterować. Jeszcze w progu proszą ją o zdjęcie biżuterii i zmycie makijażu. ""Hę???!!!" W tym momencie matce ciśnienie skacze, bo w takim stanie ogląda ją tylko dziecko i mąż (sporadycznie listonosz, wówczas gdy nie zdąży się umalować przed jego dotarciem na 5 piętro). Wygina usta w podkówkę, błaga o litość, ale wyjątku dla niej nie zrobią. Chowa się po kątach z obnażonymi oczami. Ale to jeszcze nie koniec tortur. Każą jej chustę zdjąć, bo potrzebne jakieś zdjęcie w stylu "soft". Matce uginają się nogi w kolanach, oblewa ją zimny pot i przeklina w myślach jak szewc. Koniec świata! Armagedon! Z braku czasu grzywka nieobcięta od paru tygodni. Włosy jak choinka, każdy w inną stronę (kto się mota chustami, wie o co chodzi). Na policzkach matki pojawiają się różowe rumieńce i bynajmniej nie po wypiciu gorącej herbaty. Matka prawie mdleje z nadmiaru wrażeń, ale z resztkami godności ustawia się do zdjęcia w stylu "hardcore"...


a potem pokornie oddaje się w ręce wizażystek, fryzjera i stylistek :). 















Ps. Moje usta nie znają szminki, błyszczyk im też obcy i raczej się z nimi nigdy nie polubią ;].

Żeby matce nie było smutno, na fotelach obok te same katusze przechodzą dwie inne krakowskie blogerki:

Betina Dorsz (betinadorosz.blogspot.com)



oraz Aleksandra Szczepanek (aleksandra-makijaz.blogspot.com)






jeszcze tylko parę dodatków...




i voila! Efekt końcowy metamorfozy:












Skąd w ogóle pomysł na taką akcję?

“To lokalna inicjatywa, w której chcemy pokazać, że można wspólnie działać na korzyść wszystkich - mówi Agata Krok, pomysłodawczyni projektu - (...) Do udziału w metamorfozach chcemy zapraszać różne osoby oraz firmy, które mają do zaoferowania oryginalne produkty czy usługi i chcą je pokazać na szerszą skalę”

Cały projekt rozpoczęły blogerki, ale teraz do udziału zapraszane będą osoby "z ulicy".. takie które chcą coś w sobie zmienić, ale nie wiedzą co.



Fryzury wyczarował stylista fryzur *Maciej Adamczyk*

Makijaże i stylizacja paznokci to zasługa salonu *Biotiq* : (www.facebook.com/pages/Biotiq/105153852884899?fref=ts)

stylizacje *Koko design*

więcej szczegółów na stronie: "Metamorfozy po krakowsku"



Dla porównania efekty przed i po





31 komentarzy:

  1. genialne te metamorfozy; wszystkie na plus!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetną fryzurę Ci zaserwowali. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcie w stylu "hardcore" - moim zdnaiem - najcudowniejsze, świeże, naturalne, subtelne. Widać przesympatyczną młodziutką i bardzo delikatną twarzyczkę :) Od dawna się zastanawiałam, jak wyglądasz bez tzw. "tapety" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. NIE NIE NIE!!!!!!
    co oni Ci zrobili?

    OdpowiedzUsuń
  5. Makijaze mnie sie nie podobaja (choc oczy Ci ladnie zrobili to te usta, brr), tamte biedne dwie dziewoje maja jakiegos pudla strasznego na glowie, ale Tobie, Pani, pieknie dredy zapletli. I mnie sie tam podobaja worki pod oczetami, taki fetysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, bardzo ciekawe odświeżenie wizerunku, na zdjęciach "po" widzę subtelne podobieństwo do młodej Helen Hunt (to komplement z moich ust, bo Helen jest moim zdaniem urocza). Ale najbardziej mi się podobasz na zdjęciach, na których robią Ci makijaż. Coś chyba kiedyś wspomniałaś, że nie lubisz odkrytego czoła z linią włosów, popraw mnie jeśli się mylę. Ja tam uważam, że jest super.
    Też bym chciała taką metamorfozę, bo też matką jestem i zero luksusu w życiu ostatnio (tzn. od 3 lat...).
    Pozdrawiam,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za subtelny komplement :). Parę osób dopatrywało się kiedyś podobieństwa do Reni Jusis ;). . Dobrze pamiętasz - z odkrytym czołem (a la Myszka Mickey ;)) jakoś łyso się czuję ;). Przygoda z metamorfozą o tyle fajna, że był to dla mnie pretekst do wyjścia z domu i zrobienia wreszcie czegoś dla siebie (mniejsza o efekty ;)). Po 3 latach matkowania każda kobieta dla dobra zdrowia psychicznego powinna taką przygodę od NFZ dostać ;).

      Usuń
  7. Popieram zdanie osoby wyżej, że pozostałe dziewczyny mają okropne fryzury, które robią im krzywdę.
    No i, kurczę, jak dla mnie metamorfoza byłaby metamorfozą, gdyby zdjęcia "przed" były w Waszych makijażach, a nie saute. Te wg mnie to bardziej bez i z makijażem.
    A Twoja plecionka z dredów jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nie byłam przygotowana na wersję "przed". Dla mnie to trochę zbyt duża ingerencja w "intymność" :/. Ale skoro już weszłam, cofnąć się nie mogłam. Masz rację, wersja w naszych makijażach byłaby czymś lepszym, bo pokazywałaby, co jeszcze można wydobyć z urody zupełnie innym makijażem.

      Usuń
  8. Fryzura przecudna! I zgodzę się z przedmówcami, że usta wyszły za wyraźne, bardzo postarzają Cię w całości. Najlepiej jest na zdjęciu, kiedy siedzisz na fotelu u fryzjera - świeżo i delikatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I like it! O tak, też mi się ta wersja bardzo podobała i myślałam, że na tym etapie moja makijażowa metamorfoza się zakończy. Pomalowane usta to nie moja bajka.

      Usuń
  9. A ja Cię wolę bez jakiś tam dziwnych metamorfoz...Z Twoim makijażem i w Twoim Bastetowym stylu...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie bardzo nieudana metamorfoza. Makijaż postarza Cie o dobre 5 lat, jedynie dredki fajnie zaplecione:) Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
  11. A dla cudownie - jaka piękna, charakterna Mama. Podoba mi się, że wydobyli z Ciebie coś nowego, drapieżnego i pięknego. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem trudno mówić o metamorfozie, skoro biorą w niej udział kobiety młode, piękne i mające własny oryginalny styl. Pewnie, że po wyglądacie ładnie (fryzury, nie uważam, żeby były fatalne, czasem można zaszaleć), a makijaż przykrył podkrążone oczy i jakieś drobiazgi, które i tak Wam nie ujmują uroku, ale żadnego zaskoczenia tu nie ma, a tego się od metamorfozy oczekuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. tak, to jest metamorfoza. bardzo fajna akcja uwazam. a tobie jak podobala sie twoja przemiana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już wszystko napisałam w komentarzach powyżej. W tym makijażu nie czułam się zbyt dobrze (usta). Na co dzień nie używam też żadnych sypkich pudrów, różu, bo moja atopowa skóra nie toleruje takiej ilości kosmetyków i niestety odchorowała tę metamorfozę :(.

      Stylizacja całkiem ok (kombinezon baaardzo w moim stylu). Marynarkę można by ewentualnie czymś innym kolorowym zastąpić. No i szkoda, że buty o 3 rozmiary za duże ;), bo chętnie widziałabym je w swojej szafie :).

      Usuń
  14. Witam
    Zaglądam regularnie i bardzo lubię Twój styl. Szczerze....wole Cię bez tej METAMORFOZY......Wracaj do Swojego stylu!!!! Ale kombinezon czy to w co Cię ubrali fajny...Gosia T.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie napiszę nic nowego. Bez ust makijaż śliczny! I fajny pomysł z ta grzywką na bok - nadaje Ci to takiego nowego uroku:)
    I z pozycji Matki Polki (z krótszym co prawda stażem;) ) zgadzam się, takie wyjścia są baaardzo potrzebne! (a już zwłaszcza, gdy malują, czeszą i dbają...mogliby jeszcze wymasować:D )

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dagmara wyglądasz po prostu cudownie z TO SZMINKO! ja normalnie nie komentuje normalnie ale DOBRA ROBOTA LUDZIE! I malować Dagę permanenrno to szminko poproszę :))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Chociaż wolę Ciebie stylizowaną przez Ciebie ;) to jednak powracam tu chyba już po raz setny by się pozachwycać tymi fotografiami z sesyjki ;) Cud, miód, orzeszki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze od czasu do czasu coś zmienić. To odświeża spojrzenie na swój wizerunek. Ale mnie zdecydowanie bardziej podobasz się na zdjęciu "przed". Ten makijaż okropnie Cie postarzył...

    OdpowiedzUsuń
  19. Te noce,o których wspomniałaś jeszcze pamiętam, ale na szczęście mój dzieciak pokochał spanie w nocy i ja przy nim mogłabym się wyspać, mogłabym, no ale zawsze jest jeszcze tyle do zrobienia, że na ogól i tak ledwo usnę, a on się budzi i tak chodzę niewyspana :) No a co do reszty dnia, już zazwyczaj nie jest tak magicznie jak u ciebie:)
    wyglądasz pięknie w tym wdzianku , pozdrawiam serdecznie i wyspania, co najmniej 10 godzin :)

    OdpowiedzUsuń
  20. od dawna śledzimy i inspirujemy się, a teraz sami postanowiliśmy stworzyć bloga :) dlatego zapraszamy do nas!

    OdpowiedzUsuń
  21. Blog Dagusi śledzę od jakiś 2 lat i chociaż jej nie nam osobiście, sprawia mi dużo radości. Niestety metamorfoza nie spodobała mi się, może z wyjątkim fryzury. Zdecydowanie wolę autentyczny styl DD. Jak kiedyś powiedziała moja idolka Amy Winehouse: "Dlaczego ktoś inny miałby wiedzieć co mi pasuje i jak mnie ubrać, skoro mnie nie zna i nie ma wyobrażenia na temat moich zalet ani słabszych stron"? Życzę autorce bloga pozostania przy własnym stylu i jego twórczego rozwijania! xx Al

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś prze prze prze piękną Kobietą!!!
    Pozdrawiam z Gdyni!

    OdpowiedzUsuń
  23. kurcze, jakie fryzury, bajka!!!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające SPAM oraz jakąkolwiek REKLAMĘ (w tym reklamowanie własnego bloga) będę kasowała!
Anonimie zdradź swe imię! :) Chyba, że chcesz być Anonimem1,Anonimem2, Anonimem3...
Aby załączyć aktywny link zamieść następujący kod:
<a href="adres">nazwa</a>