środa, 28 marca 2012

KOKO design i Bastet ogłaszają konkurs!

Chcesz wygrać jedyną i niepowtarzalną torbę, która przyjechała do nas ze słonecznego Maroka?
Wystarczy, że pokażesz nam do czego byś ją założyła. Opisz lub zamieść zdjęcie/kolaż/rysunek stylizacji albo wpadnij do KOKO design na ulicę Starowiślną 19 (Kraków) i ubierz manekina :). Jednym słowem... zaskocz nas!


By wziąć udział w konkursie należy polubić profil KOKO design:


Na odpowiedzi konkursowe czekamy do piątku 13 kwietnia! Zwycięzca zostanie poinformowany drogą mailową. Możliwy odbiór osobisty nagrody podczas uroczystości z okazji rocznicy istnienia KOKO design (w połowie kwietnia w Krakowie - data i godzina zostaną podane niebawem) bądź wysyłka pocztą.

Odpowiedzi konkursowe zostawcie w komentarzach (w tym link do zgłoszonego na konkurs zdjęcia). Jeden uczestnik - jedno zdjęcie/opis. Nie zapomnijcie o adresie mailowym!
Pozdrawiamy!
Zespół KOKO design i Bastet

Dotychczas nadesłane prace (kliknij TUTAJ aby powiększyć):





piątek, 16 marca 2012

Oda do radości :)

O radości, iskro bogów, kwiecie Elizejskich Pól... wyrywa się z mych piersi, bo oto bezapelacyjnie nastała Wiosna! Powodów do radości jest znacznie więcej. Dziabąg rośnie jak na drożdżach :). Nie sądziłam, że bycie matką wyjdzie mi tak na zdrowie. Nigdy w życiu nie byłam tak dotleniona jak obecnie :). Gdy byłam nastolatką to każda chęć dobrowolnego wyjścia z domu była brana pod ojcowską lupę. Wszak nastolatkom nie zdarzają się spacery dla samych spacerów ;]. Na pewno idzie zarzucić gdzieś oczami. A bo to wiadomo, czy za płotem nie czeka jakiś Janosik? Ech, no to się siedziało w domu, bo ileż można słuchać o wyimaginowanych Janosikach ;). Za życia studenckiego człowiek potrafił przez tydzień nosa z domu nie wyściubić i kisił się w książkach (to, że niekoniecznie książki były w temacie albo w ogóle książkami nie były to już inna sprawa ;)). W ciąży też nosiło mnie głównie po 4 kątach mieszkania, a czasem i z nogami do góry się leżało. A teraz? Tlen uderza mi do głowy. Codzienne spacery weszły nam już w krew. Mój GPS ma coraz większy zasięg, bo ileż można wokół jednego bloku zasuwać wózkiem w te i nazad ;).
Przeżywam ponownie stan euforycznego zakochania się :)). Jak żyję, nigdy wcześniej nie słyszałam tylu pieśni pochwalnych na cześć mojego biustu! Zwykle w refrenie leci "A-gu", a zwrotka jest o treści "Oł-gat" :D. No jakże być obojętnym wobec takich komplementów ;P? No jak?
Dziś w Krakowie pogoda była tak cudna, że wreszcie Gabryś zmienił środek transportu z wózka na chustę :)). No! Teraz to już kawał świata mógł dzieć zobaczyć. A ileż to nowych twarzy się do niego uśmiechało! Dziecko się uspołecznia - matka się cieszy :).




maxi dress: new look (dawno jej nie było na blogu ;))
bolerko: Bershka
pasek: New Yorker
chusta: Orient express
kolczyki: H&M



kurtka: Tomex
torba: lumpeks

PS. W najbliższym wpisie można się spodziewać konkursu z nagrodą (coś marokańskiego :D). Także bądźcie czujni!