piątek, 24 sierpnia 2012

Turkusowe słoniki :)

 Podobno, jak mawiają złośliwi mężowie ;), miejsce kobiety jest w kuchni. W swojej spędzam ostatnio większość czasu (dobrowolnie, żeby nie było ;)) i bynajmniej nie przy garach. W oparach radiowej Trójki powstały kolejne wyjątkowe słoniki - prezent dla przyjaciółki :). Szyte z indyjskich tkanin. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona!







poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wyniki konkursu JELP

Troszkę się przeciągnęło w czasie wyłonienie zwycięzców, za co ogromnie przepraszam. Przyznam szczerze, że dawno takiego ubawu nie miałam, czytając komentarze! Zaśmiewałam się z nich z mężem przed spaniem, popołudniami z teściową, popijając herbatkę. Odebrałam też kilka telefonów od rodzinki z informacją, że siedzą, czytają i boki zrywają :D! Absurdalność niektórych "dobrych rad" przeszła nie tylko moje wyobrażenia! Wiadomo, że pewne informacje trzeba jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać. Ale myślę sobie, że może to i dobrze, że jest ten koloryt lokalny rodzimych zabobonów i wierzeń. Matki mają się  przynajmniej z czego pośmiać i oplotkować z innymi matkami ;). 

Wyłonienie 5 najciekawszych wypowiedzi z tak ogromnej puli było niezwykle trudne. Musiałam się poradzić kilku osób, gdyż sama nie potrafiłam dokonać selekcji ;). A oto zwycięzcy:

1. MiLi9
2. Jagodawitch
3. zabcia09
4. A-good-buy
5. mamaTA16

Wszystkie wypowiedzi można przeczytać TUTAJ, do czego zachęcam ogromnie - poprawa humoru murowana :D!

Serdecznie gratuluję w imieniu swoim i organizatora konkursu - firmy JELP!
Z powyższymi osobami skontaktuję się mailowo, aby szczęśliwie dotarły do nich zestawy nagród. 





Meloman ;)

Jak ten czas szybko leci! Jeszcze nie tak dawno temu był taki malutki, kruchy i bezbronny. Jadł, zużywał kuriozalną ilość pieluch, spał  i rósł (jak smok) ;). Chyba ta ostatnia pozycja wprawiła mnie w największe zdziwienie -  praktycznie co tydzień zauważałam, że ubranka robią się znów ciasne. Ciężko mi uwierzyć w to, że minęło już ponad pół roku. Siedzi, stoi, zębów nadal brak. Nie można go spuszczać ani na chwile z oka. Ciekawska istota! Zaczyna już pokazywać swój charakterek ;D. Czasem zastanawiam się, kim będzie w przyszłości. Może melomanem, jak jego dziadek? 













Fotografie - mama, czyli ja :)

Gabrysiowa garderoba: lumpeks

środa, 15 sierpnia 2012

Weekend w stolicy :).

Niespełna dwa tygodnie temu Bryś odbył swoją pierwszą w życiu podróż pociągiem. Trochę się obawiałam, czy mi pomysłów wystarczy na wymyślanie atrakcji, żeby się dziabąg nie nudził przez 3 godziny. Problem sam się rozwiązał i nie ukrywam, że dzięki temu podróż minęła nam wyjątkowo spokojnie i miło :). Stukot torów okazał się być wystarczającą atrakcją. Po godzinie Gabryś spał słodko na fotelu zawinięty w chustę :). Musiałam go budzić, przed naszą stacją docelową (eh, żeby mi tak w domu długo spał ;)). Celu podróży można się łatwo domyśleć - spotkanie z Baglady. Ucieszyłam się również na wieść, że będę miała przyjemność poznać kolejną szafiarkę - Anticę. Strasznie szkoda, że z Robaczkiem nie udało nam się czasu zsynchronizować, bo wówczas pochłonięta była przesypywaniem piasku na jednej z plaż. Agaaf też gdzieś na drugim końcu świata przebywała, czyli wygląda na to, że mamy pretekst, aby niebawem ponownie wybrać się w podróż.
Czas w Warszawie mijał nam w bardzo przyjemnej atmosferze. Tematów do rozmów trzem szafiarkom oczywiście zabraknąć nie mogło :). Na drugi dzień spotkałyśmy się w tym samym składzie. A że pogoda znacznie się poprawiła wybrałyśmy się do Parku Saskiego. Przeplotkowałyśmy całe popołudnie. A w tle brzmiały przepiękne pieśni, śpiewane przez Hindusów, którzy siedzieli nieopodal nas na trawie :). 




maxi: New Look %
chusta: Orient express
pasek: New Yorker
Kolczyki: six
bransoleta: od Baglady :)














czwartek, 9 sierpnia 2012

JELP i Bastet ogłaszają konkurs!

Wszystkie mamy doskonale wiedzą, ile prania przybywa wraz z chwilą pojawienia się małego dziecka w domu. Przez pierwsze miesiące pralka chodzi prawie non stop - a to kupa, a to mleko się ulało. Później przychodzi czas na rozszerzanie diety malucha i niestety połowa pokarmów ląduje na ubrankach. Coś o tym wiem :]! Odkąd Gabryś skończył dwa miesiące przeszliśmy na pieluszki wielorazowe, a to dodatkowo zapewnia regularne pranie co dwa dni. Mogłabym o nich długo pisać, ale nie o tym jest ten wpis ;). Niestety mały odziedziczył po mnie atopię, dlatego też wiem, jak ważny jest wybór odpowiedniego hypoalergicznego środka do prania. Od wielu lat  piorę swoje ubrania w Jelpie i postanowiłam również tym razem być jemu wierna :).


Wraz z firmą JELP przygotowaliśmy dla Was KONKURS
Każda mama wie, jak bardzo irytujące potrafią być "dobre rady" otrzymywane od mam, teściowych i ciotek wszelakich. Chcielibyśmy abyście podzieliły się tymi najbardziej absurdalnymi dotyczącymi pielęgnacji małego dziecka :).  Numerem 1 na mojej liście jest pytanie dlaczego moje dziecko nie ma skarpetek przy 30-stopniowym upale :]. Odpowiedzi zostawcie w komentarzach, nie zapominając o podaniu swojego adresu mailowego. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest również polubienie fejsbukowej strony JELPa:
https://www.facebook.com/JELP.bezpieczne.pranie

Na zgłoszenia czekamy do 16 sierpnia do godziny 24 :), a wyniki zostaną ogłoszone 17 sierpnia. 

5 najciekawszych odpowiedzi zostanie nagrodzonych zestawami ufundowanymi przez firmę JELP.



W ich skład wchodzi:
- jednorazowa saszetka proszku JEPL Fresh Classic 80g = 1 pranie
- żel do prania JELP Fresh 500 ml = 7 prań
- płyn zmiękczający JELP Sensitive 500 ml = 6 prań
- smyczka
- a wszystko to zapakowane w stylową eko torbę!

Sezon wakacyjny w pełni, więc z pewnością taki zestaw sprawi, że będzie przebiegał bez brudnych zmartwień :). 




czwartek, 2 sierpnia 2012

Buszujący w zbożu

Jakiś czas temu odwiedziłam z Brysiem moich dziadków na wsi. Wybraliśmy się na spacer po okolicznych polach (krówka i owieczki pokazane :)). Przepiękne krajobrazy rozciągają się tutaj wzdłuż linii horyzontu. Niezmącona cisza i spokój. Jedynie wiatr śpiewa w tańczących zbożach. Spędzałam tu z siostrami prawie każde wakacje. Goniłyśmy psy i koty po podwórku. Pałaszowałyśmy maliny prosto z krzaków. Wygrzewałyśmy się w słońcu, leżąc na kocach. Kochana Babcia pozwalała nam na wszystko :). Prawdziwy smak beztroskiego dzieciństwa :). Mam nadzieję, że jak Gabryś trochę podrośnie też będzie przyjeżdżał do pradziadków na wczasy :). 






Fot. by Brat :)


maxi dress: Allegro
chusta: indyjski
kolczyki: Rossmann
torebka: własnoręcznie uszyta