czwartek, 12 grudnia 2013

No to mruu

A właściwie "no to sru", bo grzywka poszła w odstawkę (znaczy zapuszczam) po blisko dekadzie spędzonej na moim mniej lub bardziej zatroskanym czole. Jakoś ciężko mi się z nią było rozstać, przyzwyczaiłam się bardzo, w końcu 1/3 życia spędziłyśmy razem. No ale sezon zimowy przed nami, a że bez zamotanej głowy z domu nie wychodzę, to co ja się będę oszukiwać, że nam się w tym w związku układa, jak się nie układa ;). Dziwnie jest teraz jakoś - pole widzenia mi się trochę zmieniło ;). Nie wiem czy się na dobre rozejdziemy, czy się na krótkiej separacji skończy. Się zobaczy. Muszę się przyzwyczaić - a z tym to nie tak łatwo u mnie, gdyż nie lubię drastycznych zmian w wizerunku. Fryzjera odwiedziłam w swoim życiu zaledwie kilka razy ;P.
Chyba głos ludu mi potrzebny do podjęcia decyzji ;). 



koszulka z kiziakiem: prezent :))
spódnica: lumpeks
kolczyki: dawo temu na jakiejś wyprzedaży